Festiwale
Wallace Roney
fot. Henryk Malesa

Artykuł nie był wcześniej publikowany w papierowym wydaniu JAZZ FORUM.

Alfa Jazz Fest 2014

Henryk Malesa


Będę pisał krótko i tylko na temat. Alfa Jazz Festival 2014. Lwów jak zawsze piękny, pogoda jak na zamówienie i Aleksej Kogan (organizator i dyrektor festiwalu) w formie.

Mimo problemów nękających Ukrainę festiwal jest. Wszystko rozpoczęło się 12 czerwca w Sali  im. E.Rosnera w Parku Chmielnickiego. Naprzód Larry Carlton dał popis gitarowej wirtuozerii, a następnie gwiazda wieczoru Dee Dee Bridgewater zaśpiewała wspaniały koncert w towarzystwie swojego bandu, gdzie na uwagę zasługuje młody trębacz Theo Craker. To był wspaniały, długi  koncert. Dee Dee w znakomitej formie.

 


Dee Dee Bridgewater

 

Po koncertach jam session w trzech klubach – Kopalnia Kawy, Mięso i Sprawiedliwość i Lewy Brzeg. Miałem szczęście być w Kopalni Kawy, gdzie młody jazz ukraiński z muzykami Dee Dee rapował na scenie. Normalny jam. Do czasu, gdy o drugiej w nocy na scenę weszła Dee Dee Bridgewater i pokazała całkiem pokaźną dawkę rapu i prawdziwej jamowej improwizacji. Klub oszalał. Po pół godzinie Dee Dee rozkosznym pa,pa się pożegnała i było po jamie.

 


Jam session - Kassa Overall; Dee Dee Bridgewater, Theo Croker

 

Alfa Jazz to trzy sceny, oprócz E.Roznera to scena w Rynku na starym mieście oraz w Pałacu Potockich. W piątek (13.07) na Rynku koncerty rozpoczął Eddie Allen (tr) ze znakomitym Miszą Tsiganovem na keyboardzie. Dobry jazz w pięknej scenerii i przy tłumach lwowian i turystów.

 


Eddie Allen

 

Wieczorem sala Rosnera gościła znakomitą Eliane Elias Quartet (Marc Johnson bas). Koncert utrzymany w rytmie brazylijskiej bossa novy – gdzie jak zwykle sztandarem było wykonanie „Girl from Ipanema”. A potem Wallace Rooney ze swym Miles Electric Band i wspaniałym Rickiem Margitzą na saxofonach. Znamy ten koncert z Wrocławia i Ostrowa. Po koncertach, w Lewym Brzegu jam z udziałem ukraińskich muzyków, którzy zlecieli się ze świata, a Grigorij Niemirowski przyleciał na szczęście z trąbką i zagrał.

14 czerwca zaczął się smutno, ponieważ w związku z zestrzeleniem ukraińskiego samolotu, gdzie zginęły 52 osoby, Prezydent Ukrainy ogłosił Żałobę Narodową. Nie wiadomo było czy koncerty się odbędą, czy nie. Wreszcie jest decyzja – koncerty tak, ale bez jam session w sobotę, a w niedzielę wszystko się odwołuje.

Sobota zaczęła się na scenie w Pałacu Potockich, gdzie na uwagę zasłużył koncert Igora Hnydyna (dr) z Hansem Peterem Salentinem na trąbce, która rzewnym tonem i dźwiękiem przypominała słuchającym, że to Lwów i Ukraina i Myhayło Bałogiem na saksofonie, który znakomicie mu wtórował. Dobry koncert. Po południu workshop z Trilok Gurtu, czyli trochę perkusji, trochę Śiwy i dużo pytań i komentarzy. Dobry pomysł.

 


Charles Lloyd

 

A u E.Roznera wieczorem znakomity Charles Lloyd z G.Claytonem  (p), J.Sandersem (b) i G.Cleaverem (dr) w hołdzie dla poległych, w kompletnej ciszy, rozpoczął koncert suitą „Requiem”. Podniosła to muzyka. Lloyd resztę koncertu utrzymał w tej tonacji, czyli zagrał siebie i zrobił to pięknie.

Festiwal w sobotę zakończył Lucky Peterson. Jamów nie było, niedziela poza festiwalem. Dzień krócej, trochę smutniej, taki czas i taka sytuacja. Ale festiwal był i dzięki Bogu, bo jazz naprawdę łagodzi obyczaje.


Zobacz również

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu