Festiwale
Avishai Cohen
fot. Alexei Karpovich

Artykuł został opublikowany w numerze 7-8/2013 Jazz Forum

Alfa Jazz Fest 2013

Alexei Karpovich


W dniach 13 - 16 czerwca 2013 we Lwowie odbył się organizowany po raz trzeci Alfa Jazz Fest. Pod względem uczestnictwa światowej sławy muzyków – wraz z kijowskim festiwalem Jazz in Kiev – jest to jedno z najważniejszych wydarzeń w ukraińskim kalendarzu jazzowym. W ciągu trzech ostatnich lat we Lwowie wystąpili m.in. John Scofield, Wynton Marsalis, Spyro Gyra, Bill Evans, Ron Carter, Jeff Lorber, Kenny Garrett, Richard Bona, Cassandra Wilson, John McLaughlin, John Patitucci, Gino Vanelli, Avishai Cohen, Dirty Dozen Brass Band, Till Brönner, Al Di Meola, Charlie Haden Quartet West oraz Bobby McFerrin.

 


Gregory Davis

Koncerty lwowskiego festiwalu odbywają się na trzech scenach, dwie z nich znajdują się w centrum miasta na otwartym powietrzu. W tym roku artyści jazzowi w ciągu czterech dni zagrali 21 koncertów, nie licząc jam session w czterech nocnych kawiarniach.

Pomysł zorganizowania we Lwowie jazzowego open air okazał się trafiony. Jeśli architekturę można porównać do zastygłej muzyki, to zabytkowe centrum miasta o wyjątkowym klimacie, z niepodobnymi do siebie uliczkami i całkiem znośnymi odległościami (wszędzie można dojść na piechotę), jest doskonałym miejscem dla tego typu imprezy.

Tegoroczna geografia festiwalu była bardzo rozległa. Oprócz ukraińskich zespołów (osiem – cała antologia ukraińskiego jazzu), przyjechali muzycy z Niemiec, Szwecji, Norwegii, Polski, Rosji i oczywiście Stanów Zjednoczonych. Rozmaitość muzyki też była zadziwiająca: post-bop, fusion, funk, etno jazz, gypsy jazz, world music, blues i R&B. Jednak punktem ciężkości była scena im. Adiego Rosnera, gdzie prezentowały się największe gwiazdy.

Jako pierwszy wystąpił izraelski kontrabasista Avishai Cohen z nowym programem i w nowym składzie. Tradycyjne jazzowe trio fortepianowe poszerzone zostało o instrumenty dęte – dwa alty i obój. Przedstawiony został nowy program. Obok piosenek izraelskich i libańskich kompozytorów wykonany został oryginalny utwór amerykańskiego trębacza jazzowego Thada Jonesa A Child Is Born. Jedyną pozostałością z poprzedniego repertuaru była Morenika. Muzyka brzmiała mniej energicznie, ale stała się bardziej liryczna. Podstawowym instrumentem Cohena coraz częściej staje się jego głos.

Największą ozdobą koncertu były wspaniałe sola pianisty Nitai Hershkovitsa i Yorama Lachisha, który grał na zmianę na oboju, rożku angielskim i surmie. Cohen zademonstrował swoją wirtuozerię, kiedy wyszedł na bis – najpierw solowo, później z zespołem. Trzeba przy tym dodać, iż cztery wyjścia na bis zdarzają się niezwykle rzadko.

 


Dirty Dozen Brass Band

 

Wspaniały wieczór taneczny zorganizował zespółz Nowego Orleanu Dirty Dozen Brass Band pod wodzą lidera Gregory’ego Davisa. Już po pierwszej piosence muzycy zaprosili publiczność pod scenę. Na scenie rozbrzmiewały: samba, mambo, R&B, tradycyjne rytmy lat 20. i 30., charleston, quickstep, rock and roll, a nawet walc, nie zabrakło też When the Saints Go Marching In i Superstition Stevie’ego Wondera. We frenetycznej końcówce muzycy zaprosili najbardziej zapalonych tancerzy na scenę.

Drugi dzień koncertowy na głównej scenie otworzył niemiecki trębacz Till Brönner razem z zespołem. Trąbka brzmiała niezmiennie elegancko, czasem melancholijnie, czasem marzycielsko-elegijnie, chociaż z nieco zimnym dźwiękiem. Niekwestionowaną gwiazdą tego wieczoru był znakomity amerykański gitarzysta Al Di Meola, który tuż przed koncertem poprowadził warsztaty. Koncert był zapowiadany jako prezentacja jego najnowszej płyty „All Your Life” z coverami piosenek The Beatles. Jednak większość zagranych utworów stanowiły kompozycje Di Meoli i Astora Piazzolli. Najważniejsze było jednak to, że wszystko brzmiało inaczej – nie kameralnie i lirycznie, lecz z napięciem i dramatyzmem. Szczególna pochwała należy się akordeoniście Fausto Bekkalossiemu.

 


Bobby McFerrin

 

Bilety na trzeci dzień wyprzedano w ciągu dwóch tygodni. Na sali zasiadło trzy tysiące słuchaczy, a do tego około dwóch tysięcy zajęło miejsca na polanie w parku przy dużym ekranie. Nic dziwnego, występowali bowiem Charlie Haden Quartet West i Bobby McFerrin.

Przed rozpoczęciem koncertu wręczono nagrodę im. Adiego Rosnera. W zeszłym roku zdobył ją John McLaughlin, w tym zaś – wybitny amerykański kontrabasista Charlie Haden, który od dwóch lat zmaga się z ciężką chorobą. Przyjazd na festiwal był więc z jego strony czynem bohaterskim, a koncert nabrał niezwykłego wymiaru egzystencjalnego. Wspaniałe improwizacje grali saksofonista tenorowy Ernie Watts i pianista Alan Broadbent. Partie solowe Hadena brzmiały z ogromnym napięciem, wyrażając jego gotowość do dalszej walki, ale również poczucie nieuniknionego końca („We keep on fighting”).

Festiwal zakończył Bobby McFerrin, który zaprezentował głównie program z płyty „Spirityouall”. Wielki wokalista znów nawiązał genialny kontakt z publicznością.


Zobacz również

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu