Festiwale
Alicja Serowik z zespołem
fot. Anna Maria Biniecka

Opublikowano w JAZZ FORUM 3/2017

Babskie Granie 2017

Stanisław Danielewicz


Miło było patrzeć, a zwłaszcza słuchać, jak jazzowa scena Trójmiasta bogaci się w ostatnich miesiącach o udane projekty. Okazuje się, że najgorętsze z nich zawdzięczamy paniom. Niedawny sukces Krystyny Stańko z koncertami i płytą „Novos Anos” otworzył, jak się okazuje, całą serię. Formuła „Babskiego grania”, które miało miejsce w klubie Żak w dniach 3-5 lutego, była prosta – liderkami trzech występujących zespołów były jazz-women.

W przypadku autorskiego koncertu Oli Tomaszewskiej, jej projekt wspierały dwie jeszcze panie: Anna Serafińska – nie tylko jako wokalistka, ale i autorka świetnych tekstów, oraz Alicja Kubica, jako autorka tekstów pisanych do niektórych kompozycji Tomaszewskiej. Zaś na scenie, obok Serafińskiej, skutecznie wspierali myśl twórczą liderki: Maciej Grzywacz - g, Henryk Miśkiewicz - as, ss; Tomasz Dąbrowski - tp, Robert Kubiszyn - b; bg; Bodek Janke - dr, perc. Tomaszewska uzupełniała ów skład jako pianistka, nie tyle akompaniująca, co raczej realizująca przypisane swemu instrumentowi partie formalnych struktur.

Program opierał się na utworach, w stosunku do których użycie słowa „kompozycja” oznacza odwołanie się do koncepcji ellingtonowskiej, z dawnych dobrych czasów, gdy utwory pisane były dla konkretnych wykonawców, a wyznaczenie linii demarkacyjnej między kompozycją i aranżacją skończyłoby się niepowodzeniem. Jest to więc kompozycja rozumiana zupełnie klasycznie, obejmująca rygorystycznie wszelkie elementy dzieła muzycznego, choć pozostawiająca na improwizacje niewielkie „okienka”, podobnie, jak to ma miejsce w aranżacjach większości big bandów jazzowych. Ola Tomaszewska nie bez powodu nazywana jest „polską Marią Schneider”.



fot. Anna Maria Biniecka


Struktura jej kompozycji jest stosunkowo skomplikowana, jednak publiczność, żywiołowo reagująca, wydawała się tego nie zauważać. Dlaczego? Ponieważ większość owych utworów ma solidną bazę – puls rytmiczny, bez którego cały przekaz byłby unieważniony. Okazuje się, że świadoma ekspozycja elementu konstytuującego idiom jazzu pozwala na rozszerzanie granic strukturalnych bez uszczerbku dla czytelności i – nie waham się użyć tego słowa – swego rodzaju „przebojowości”.

Wszyscy uczestnicy potrafili powściągnąć ambicje solistyczne, choć oczywiście partie improwizowane, skondensowane i dostosowujące artykulację do wymogów kompozycyjnych, słusznie były mocno oklaskiwane. Podziwiałem różnorodność środków wyrazu Serafińskiej, zniuansowanie efektów perkusyjnych i emocjonalność kilku partii Miśkiewicza, którego alt bardziej śpiewa niż gra.

Trzeci wieczór „Babskiego grania” to kolejny sukces drużyny z Wybrzeża – wokalistki Alicji Serowik z zespołem (Mikołaj Basiukiewicz - p, Krzysztof Słomkowski - b, Sławek Koryzno - dr, Emil Miszk - tp, flh; Piotr Chęcki - ts). To młodzi, błyskotliwi i dojrzali instrumentaliści. Dwaj z nich – Miszk i Basiukiewicz – są autorami wysmakowanych aranżacji, odwołujących się do różnych pięter jazzowej tradycji. I dopiero połączenie talentu i emisyjnych niuansów wokalistki, profesjonalnego warsztatu i stylistycznego wyczucia instrumentalistów oraz błyskotliwych, po mistrzowsku zniuansowanych aranżacji przyniosło ów końcowy efekt, w wyniku którego publiczność po prostu oszalała, nie mając zamiaru pozwolić muzykom zejść ze sceny. Repertuar odwoływał się do bardziej i mniej wyeksploatowanych standardów oraz jazz originals, program miał stanowić hołd dla Elli Fitzgerald, lecz był przede wszystkim hołdem dla przebojowej młodości, dzięki której trójmiejski jazz odzyskuje swój blask.



fot. Anna Maria Biniecka


Na koniec krótko o pierwszym dniu „Babskiego grania”, recitalu tria w składzie Aga Derlak - p; Tymon Trąbczyński - b; Szymon Madej - dr. Kompozycje pianistki, im dłużej ich słuchałem, tym mocniej działały na mnie przygnębiająco – to zlepek rozwiązań pościąganych z różnych źródeł, brak wiedzy o budowie linii napięć, banał i nuda. Akompaniujący muzycy, realizujący przypisane im założenia, wydawali się bezradnie szukać wyjścia z labiryntu – a wyjścia nie było. Zarówno kompozytorka, jak trio otrzymywali wcześniej nagrody i wyróżnienia (łącznie z Fryderykiem 2016 za płytę). Nie potrafiłem, słuchając w Żaku nudnego koncertu, wytłumaczyć tego inaczej, jak porzekadłem: „każda kompozytora znajdzie swego amatora”.

Stanisław Danielewicz



Zobacz również

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

Jazz Od Nowa Festival 2017

Odbył się po raz siedemnasty (22-25 lutego, trzy pierwsze wieczory w sali koncertowej ACKiS… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu