Wywiady

Diana Krall: superstar

Paweł Brodowski


Rzadko spotykany w show-biznesie przypadek falstartu, ale po głośnych fanfarach, zarówno zapowiadana jeszcze na październik ub.r. premiera nowego albumu Diany Krall, jak i wspierająca go trasa koncertowa zostały odwołane i przełożone o kilka miesięcy później. Artystka zapadła nagle na zapalenie płuc, musiała zrobić sobie przerwę, odzyskać zdrowie, odpocząć i nabrać sił. I teraz wreszcie „Wall­flower” wychodzi, premiera na początku lutego, a pod koniec miesiąca początek długiej trasy koncertowej – najpierw po Ameryce, potem w Kanadzie, a na jesieni w Europie. 50-letnia diva jest wysoko notowana zarówno jako wokalistka, jak i pianistka jazzowa, której styl odwołuje się do tradycji takich legend jak Nat King Cole i Oscar Peterson. Sprzedała więcej płyt niż jakakolwiek inna artystka jazzowa ostatniego półwiecza. Czytamy w jej biografii, że na swoim koncie ma pięć nagród Grammy, osiem kanadyjskich Juno Awards, dziewięć złotych, trzy platynowe i siedem multiplatynowych płyt. Jednym słowem Diana Krall jest supergwiazdą.W połowie stycznia mieliśmy okazję porozmawiać telefonicznie z artystką, która nie może się już doczekać zbliżającej się nieuchronnie premiery.


JAZZ FORUM: Hello, Diana! How are you doing?

DIANA KRALL: I’m fine. So here we are again.

JF: At long last. Czy „Wallflower” to płyta jazzowa?

DIANA KRALL: Jestem pianistką jazzową, która także śpiewa, ale to nie jest płyta jazzowa.

JF: Nie ma tu zbyt wiele miejsca na improwizację, na spontaniczną interakcję muzyków. To płyta dopieszczona w studiu w najdrobniejszych szczegółach.

DK: To prawda, to zupełnie inna sesja niż np. mój album „All For You” z piosenkami Nata Kinga Cole’a, czy też „Love Scenes”. To nie jest tradycyjna płyta jazzowa. Jest bliższa płycie „The Look Of Love”, której producentem był Claus Ogerman – to jedyna podobna rzecz, jaką wcześniej zrobiłam. Claus przygotował nagranie orkiestry smyczkowej, a ja usiadłam przy fortepianie i śpiewałam. To również jedna z moich ulubionych płyt. Wtedy też niepokojono się i mówiono: „To nie jest płyta jazzowa. Odchodzisz od jazzu?” Nie martw się. Jak mogłabym coś takiego zrobić? Nigdy! To niemożliwe!

JF: Jednak niektórzy odbiorcy, którzy cenią Ciebie jako znakomitą pianistkę jaz­zową, mogą poczuć się zawiedzeni.

DK: To nowa przygoda. Wszyscy muzycy, których znam, jak Josh Redman, Benny Green, Christian McBride, Russell Malone, czy Lewis Nash, wychowali się słuchając muzyki pop. Byliśmy wszyscy normalnymi ludźmi, którzy słuchali radia. To były czasy przed Internetem. Ja słuchałam Eltona Johna, Lindę Ronstadt – wszystkie te rzeczy są na tym moim najnowszym albumie, który utrzymany jest w jednym określonym stylu. To nie są utwory jazzowe, to trochę coś innego niż płyta w hołdzie dla Nata Kinga Cole’a. To nie miała być i nie jest płyta fortepianowa. Mam tu orkiestrę.

JF: Jaka jest rola Davida Fostera?

DK: David Foster jest producentem płyty, ale również naprawdę dobrym pianistą, dlatego pozwoliłam mu grać na fortepianie. David gra na fortepianie, ja śpiewam. To była dobra decyzja, gdyż on gra w tym stylu naprawdę dobrze. Mnie byłoby trudniej spełnić tę funkcję, bo to zupełnie inny styl.

JF: Ale masz swoje fortepianowe partie w kilku utworach.

DK: Gram kilka solówek i parę drobnych rzeczy – w Wallflower, I Can’t Tell You Why, California Dreamin’...

JF: Podobno już od 10 lat zastanawiałaś się, jak zrobić California Dreamin’.

DK: Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać, jakie podejście wybrać. Słuchaliśmy tej piosenki podczas podróży autobusem i wtedy nasz perkusista Karrim Riggins wpadł na pomysł, jaki dołożyć beat.

JF: Na czym polega magia California Dreamin’?

DK: Jest w tej piosence coś, do czego wszyscy możemy się odnieść. Mamy teraz styczeń, ponurą zimę, wszyscy pragną znaleźć się w jakimś cieplejszym miejscu. Ta piosenka wyraża tęsknotę za lepszym światem.

Graham Nash sprawił, że to nagranie jest tak wyjątkowe. Graham śpiewa linie harmoniczne w chórku. A w Operator Jima Croce’ego śpiewa ze mną nie tylko Graham, ale także Steven Stills. Poznałam Grahama Nasha, Steve’a Stillsa i Davida Crosby’ego rok temu na Bridge School Benefit Neila Younga w Kalifornii.

JF: Oryginalne wykonania niektórych piosenek są tak doskonałe, że trudno je ulepszyć. Przykładem tego jest właśnie California Dreamin’ – przebój zespołu The Mamas and the Papas sprzed pół wieku, jedna z najpiękniejszych piosenek wszech czasów.

DK: Takie same wątpliwości pojawiały się w pytaniach, kiedy nagrałam The Look of Love Burta Bacharacha. Pytano mnie też, jak można ponownie nagrywać piosenki Nata Kinga Cole’a? Uważam, że nie trzeba się zbyt długo zastanawiać, a po prostu robić swoje, zamiast bezczynnego siedzenia i rozmyślania.

JF: Na płycie jest 12 różnych piosenek. Które z nich to Twoje ulubione?

DK: Piosenka Paula McCartneya, Wall­flower Boba Dylana, Operator – podobają mi się wszystkie, inaczej bym ich nie nagrywała. Wypisałam sobie 80 tytułów, wszystkie mi się podobają, z różnych powodów. Wiele z nich nauczyłam się, gdy grałam w piano barze. Grałam nie tylko jazz, ale także piosenki popowe. Na tej płycie Michael Bubléśpiewa ze mną w Alone Again (Naturally), a Brian Adams w Feels Like Home Randy’go New­mana. Nagraliśmy też m.in. Superstar grupy The Carpenters, I Can’t Tell You WhyDesperado z repertuaru The Eagles, I’m Not in Love grupy 10cc, Don’t Dream It’s Over australijskiego zespołu The Crowded House.

JF: Gdzieś czytałem zapowiedź, że na tej płycie będzie Everybody’s Talking Harry’ego Nilssona z filmu „Nocny kowboj”, ale nie widzę tej piosenki na albumie.

DK: To prawda, zamierzaliśmy ją umieścić, ale w końcu jej nie daliśmy.

Nagraliśmy na kanadyjską EP piosenkę If You Could Read My Mind Gordona Lightfoota i A Case of You Joni Mitchell. Zrobiliśmy też parę innych rzeczy. Może w przyszłości gdzieś je wydam.

JF: Jest też ekskluzywne, poszerzone wydanie DeLuxe, a na nim dodatkowe cztery utwory, w tym wersje koncertowe Wallflower i Sorry Seems to Be the Hardest Word oraz In My LifeYeh Yeh.

DK: In My Life Lennona i McCartneya to wybór Davida Fostera, on nalegał, ale Yeh Yeh to mój pomysł, w duecie ze mną śpiewa Georgie Fame, na organach Hammonda gra Joey DeFrancesco.

JF: Artyści, których utwory tu wykonujesz, Elton John, Bob Dylan, Paul McCartney – to supergwiazdy muzyki pop. Jacy oni naprawdę są, co mogłabyś o nich w kilku słowach powiedzieć?

DK: Boba Dylana nie znam zbyt dobrze, ale z Paulem McCartneyem współpracowałam przez prawie rok –  jest wspaniałym, dobrym człowiekiem. Gram na fortepianie na jego płycie „Kisses On The Bottom”. A więc to była podobna sytuacja – Paul nie grał na fortepianie, niewiele na gitarze i gitarze basowej. Zaangażował inny niż zwykle zespół muzyków. Pozwolił mi usiąść przy fortepianie. On sam jest wspaniałym basistą, ale to nie był jego styl – na basie zagrali John Clayton i Christian McBride.

JF: I’ll Take You Home Tonight napisał specjalnie dla Ciebie?

DK: To była jedna z piosenek szykowanych przez niego na tamtą sesję, ale ostatecznie na płytę nie weszła. Spytałam go, czy mogłabym ją nagrać. Powiedział: „Sure”.

JF: A Elton John?

DK: Widziałam się z nim kilka dni temu! Elton to jakby moja rodzina. On i jego partner David Furnish są mi bardzo bliscy, jesteśmy przyjaciółmi. Wzięłam ślub w ich mieszkaniu. Są dla mnie jak bracia. Elton jest jednym z najważniejszych ludzi w moim życiu. Kocham go bardzo.

JF: Domyślam się, że to Twój mąż Elvis Costello wprowadził Ciebie do świata muzyki pop.

DK: O nie! Muzyki pop słuchałam już w dzieciństwie, jak każdy dzieciak. Piosenek z albumu Eltona Johna „Blue Moves” słuchałam i nuciłam mając 12 lat. Elvisa Cos­tello poznałam dopiero w 2002 roku – to byłoby zbyt późno, by wprowadzać mnie do muzyki pop.  Słuchałam tej muzyki z przyjaciółmi jak wszystkie normalne  nastolatki. Może nie byłam zupełnie normalna, bo słuchałam również Louisa Armstronga, Billa Evansa, Milesa Davisa, Fatsa Wallera i tych wszystkich pozostałych gości. Eltona Johna poznałam na Hawajach, gdy miałam trzydzieści parę lat.

W słuchawce słychać czyjś głos. Diana przerywa rozmowę: Przepraszam, mój mąż właśnie wyjeżdża z miasta na dwa tygodnie i chce się ze mną pożegnać... OK, powiedział, że poczeka.

JF: Opowiedz nam jeszcze o sesji z Barbrą Streisand.

DK: Kilka lat temu byłam producentką jej płyty „Love Is The Answer”. Nie grałam we wszystkich utworach na fortepianie, byłam na tyle sprytna, żeby zaangażować odpowiednich muzyków. Grał mój kwartet, ale w kilku utworach zastąpił mnie na fortepianie Alan Broadbent, w jednym Bill Charlap. Moją rolą jako producenta było zaangażować najlepszych ludzi. Aranżacje napisali Johnny Mandel, Anthony Wilson i Alan Broadbent. Wiem, że jestem dobra w niektórych rzeczach, a w innych nie tak bardzo. To była wspaniała przygoda,  jeden z kamieni milowych w moim życiu.

Głos menedżera Diany z offu: Dobiega końca czas wywiadu. Jeszcze tylko jedno pytanie.

JF: Wkrótce rozpoczynasz trasę koncertową. Jaki masz teraz zespół, jaki zaprezentujesz program?

DK: W moim zespole grają: Anthony Wilson na gitarze, Karrim Riggins na perkusji, Dennis Crouch na basie, Stuart Duncan na skrzypcach, Patrick Warren na keyboardach. Nie będę wykonywała tylko piosenek z „Wallflower”. Zagramy On the Sunny Side of the Street, Nata Kinga Cole’a Just You, Just Me, coś Irvinga Berlina, Boba Dylana, moje wcześniejsze rzeczy. Nie tylko pop.

JF: Na jesieni występować będziesz w Europie, ale w rozkładzie jazdy nie widzę Polski.

DK: Mam nadzieję, że wystąpimy w Polsce, ale termin i miejsce koncertu nie zostały jeszcze ustalone. It’s time to get back on the road.

JF: Thank you, Diana. See you next time!



Zobacz również

Tadeusz Federowski – archiwalny wywiad

Z legendarnym perkusistą rozmawia Jerzy Bojanowski, Jazz Forum 2/1993 Więcej >>>

Grzegorz Grzyb atomowy

Archiwalny wywiad z perkusistą, który zginął tragicznie 23 lipca 2018 w wypadku na ulicy… Więcej >>>

Eryk, syn Eryka

Z wybitnym perkusistą Erykiem Kulmem rozmawia Marek Gaszyński. Więcej >>>

Kuba Więcek: another raindrop

Urodzony w Rybniku 21 października 1994 roku saksofonista i kompozytor Kuba Więcek jest chyba… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu