Festiwale

fot. Filip Błażejowski

Opublikowano w JAZZ FORUM 1-2/2017

Jazz 2016

Barnaba Siegel


To kolejna już edycja festiwalu Jazz, będącego nawiązaniem do legendarnego Jazz Jamboree. „Dżemborka” niespodziewanie odrodziła się w tym roku, ale Jazz trzyma się nadal, choć niestety wciąż w mocno kameralnej formule. W 2016 roku w okresie 3-11 grudnia odbyło się pięć głównych koncertów.

Andy McKee

Festiwal zainaugurował artysta, którego należałoby przedstawić naszym czytelnikom, bo z jazzem nie ma nic wspólnego – choć jest wirtuozem. Andy McKee to amerykański mistrz gry na gitarze klasycznej, posługujący się techniką fingerstyle. Jest być może jednym z pierwszych w historii muzyków, któremu światowy rozgłos zapewniło nagranie wideo zamieszczone w Internecie. Brawurowe wykorzystanie oburęcznego tappingu, pudła od gitary jako perkusji, czy znakomity cover przeboju Africa formacji Toto przyniosły mu widownię w liczbie kilkudziesięciu milionów! Andy wydał kilka własnych albumów, wystąpił gościnnie na płycie Lee Ritenoura i w końcu zagrał gościnnie na jednej scenie z samym Prince’em.

Ale McKee to przede wszystkim muzyk solowy, który potrafił nadać nowy język dla instrumentu, na którym mogłoby się wydawać, że już wszystko zagrano. Bez laptopów, sampli czy wsparcia zespołu jest w stanie wypełnić całą przestrzeń swoimi delikatnymi, ale pełnymi pozytywnych emocji kompozycjami, w których daje się wychwycić także echa akustycznej twórczości Pata Metheny’ego.



Adny McKee, fot. Filip Błażejowski


Jean-Luc Ponty Quartet

Główną gwiazdą festiwalu był francuski skrzypek, mający na koncie godną pozazdroszczenia dyskografię i zasługi. Z bogatego dorobku wybrał na koncert swojego kwartetu kilka utworów z ostatnich płyt oraz bogaty przekrój z czasu największej świetności, czyli muzykę trzymającą się konwencji jazz-rocka.

Zespół wystąpił w składzie: lider - skrzypce, William Lecomte - instrumenty klawiszowe, Guy Nsangué Akwa - bas, Damien Schmitt - perkusja.

Była to wielka, sentymentalna podróż do lat 70. Nawet „nowe” utwory Ponty’ego (z nagranego niemal 10 lat temu „The Atacama Experience”) nawiązywały do albumów sprzed 40 lat. Znakomita oprawa instrumentów klawiszowych, ciekawie, selektywnie brzmiący bas oraz raz mocarna, raz delikatna perkusja stworzyły wraz ze skrzypcami Ponty’ego świetne widowisko. Wspaniale było usłyszeć na żywo Mirage czy suitę The Struggle of the Turtle to the Sea.

W pewnym momencie pojawił się na scenie drugi skrzypek – Adam Bałdych. Dziś poruszający się w bardziej delikatnej stylistyce, dawniej namiętnie grał fusion. Te echa odezwały się podczas tego koncertu, gdy wykonywał brawurowe, diabelsko szybkie solówki w dialogu z Francuzem.



Jean-Luc Ponty Quartet, fot. Filip Błażejowski


Borys Janczarski Quartet

Borys Janczarski – saksofonista znany między innymi ze współpracy z bębniarzem Kazimierzem Jonkiszem – ma fantastyczny, międzynarodowy kwintet. Należą do niego Joanna Gajda - fortepian, Adam „Szabas” Kowalewski - kontrabas, wieloletni współpracownik Archie’ego Sheppa, Steve McCraven - perkusja oraz legenda chicagowskiej
sceny AACM – Rasul Siddik - trąbka. Wydana wspólnie ponad rok temu płyta „Travelling East West” udowodniła, że powroty do klasycznych post-­bopowych brzmień z lat 60. i 70. mogą być wciągające.

Choć Siddik już nie gra z tą potęgą, co kiedyś, znakomicie słuchało się go w towarzystwie miękko grającej pianistki i z długimi solówkami lidera. W niektórych momentach jednak zespół zdawał się nie być w pełni zgrany. Ale bardziej przejmował mnie fakt, że na miejsce koncertu wybrano Muzeum Powstania Warszawskiego. Przydałaby się przynajmniej osobna, „wyciszona” od wojennego ciężaru sala. Zauważył to również sam lider, który na koniec występu cieszył się, że gigantyczna replika samolotu wisząc nad widownią nie spadła nam na głowy.



McCraven & Janczarski, fot. Filip Błażejowski


Krzysztof Kobyliński

Krzysztof Kobyliński to pianista i kompozytor, bardzo aktywny w ostatnich latach. W jego projektach brali udział znani na świecie jazzmani, jak Randy Brecker, Mike Stern, Bill Evans, Bireli Lagrene, czy Joey Calderazzo, a także śmietanka polskich muzyków jazzowych. Jednak tym razem pianista postanowił zaprezentować twórczość solową.

Kanwą koncertu była Sagrada Familia, secesyjna katedra z Barcelony, którą Katalończycy budują od przeszło 130 lat. Zagrany wyłącznie na fortepianie solo koncert był zgrabny, pełen barwnych motywów, bardziej zbliżony do muzyki klasycznej i etnicznej, niż do jazzu. W odbiorze ponownie przeszkadzał jednak nieszczęsny bombowiec nad głową, jak i myśl, że na pięć koncertów festiwalu Jazz, tylko trzy miały gatunkowy związek z jego nazwą.



Krzysztof Kobyliński, fot. Filip Błażejowski


Kamil Piotrowicz Sextet

Pora na najmłodsze pokolenie jazzmanów. Na Kamila zwróciłem uwagę jeszcze w 2015 roku, gdy nakładem Hevhetii ukazał się album „Birth” jego Kwintetu. W trakcie koncertu kończącego festiwal Jazz 2016 zapomniałem jednak o poprzedniej płycie. Nowy skład i nowy materiał charakteryzowały świeżość i energia oraz nowoczesne myślenie o jazzie.

Kapitalnie napisane kompozycje były świetnie rozwijane przez oszczędnie grającego lidera i trzyosobową sekcję dętą (Kuba Więcek i Piotr Chęcki – saksofony, Emil Miszk - trąbka. Młode pokolenie wsparła doświadczona sekcja rytmiczna (Andrzej Święs - kontrabas, Krzysztof Szmańda - perkusja).

Był to dla mnie najlepszy koncert tego festiwalu. Panowie wydali niedawno album nazwany „Popular Music”. Szczerze chciałbym, aby takiego rodzaju muzyka popularna mógła pojawiać się nie tylko pod jazzowym szyldem.

Koncertom towarzyszyła wystawa fotografii Andrzeja Rumianowskiego. Organizatorem festiwalu była kierowana przez Krzysztofa Sadowskiego Fundacja Jazz Jamboree.



Kamil Piotrowicz Sextet, fot. Filip Błażejowski




Zobacz również

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu