Festiwale

fot. Jan Bebel

Opublikowano w JAZZ FORUM 1-2/2017

Jazz Jamboree 2016

Ryszard Borowski


Wszystkie koncerty festiwalu, który odbywał się pod szyldem Jazz Jamboree, miały miejsce w dn. 3-7 października w Studiu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego Warszawie. To niby powrót do formuły, która sprawdzała się przez kilkadziesiąt lat, wtedy gdy impreza odbywała się w Sali Kongresowej. Dziś nawet nie można marzyć o takiej publiczności. Wtedy Jamboree nie miało konkurencji, było wydarzeniem muzycznym docenianym w całym obozie „demoludów”. Od wielu lat ulegało coraz większej marginalizacji, i choć chciałoby się może inaczej, to nie jest to mimo wszystko powód do rozpaczy. Ogromna konkurencja na rynku (duże festiwale organizowane w całej Polsce, dostępność multimedialna, pojedyncze koncerty odbywające się w dziesiątkach miejsc w Warszawie i w innych, czasem niewielkich, miastach, stałe kluby jazzowe) sprawia, że koncerty wskrzeszonego Jamboree nie są już tak ogromną atrakcją.


Dzień 1

PSM, Warsaw Academic Big Band

3 października zaprezentowały się dwie formacje: PSM(Łukasz Poprawski - saksofon altowy, fagot; Jan Smoczyński - syntezatory analogowe, Michał Miśkiewicz - perkusja) oraz – w ramach cyklu Niezależna Scena Młodych Polskiego Radia – Warsaw Academic Big Bandpod dyrekcjąPiotra Kostrzewy z gościnnym udziałem wokalisty Wojtka Myrczka.Już na oko widać, że to dwie skrajne opcje stylistyczne, bo z jednej strony muzyka elektroniczna, eksperymentalna, z drugiej – bigbandowa klasyka. Nie mogę tych propozycji niestety oceniać, bo sam tego wieczoru występowałem zupełnie gdzie indziej z własnym zespołem.



Big-Band Warsaw Academic, fot. Jan Bebel


Dzień 2

Jerzy Małek Group „Forevelle”

Ostre granie, czasem ocierające się o free, ale też w wielu fragmentach oparte na solidnych bebopowych podstawach. Tak właśnie wygląda nowoczesny mainstream. Jest też miejsce na indywidualność – po pierwsze bandleadera, którego interesujące kompozycje narzucają często charakter narracji (harmonika, melodyka, rytm). Osobowość Jerzego Małka czuje się też w sposobie prowadzenia całego zespołu (jest najbardziej doświadczony w tej grupie muzyków), a może przede wszystkim w graniu. Dynamiczne solówki, w których słychać war­sztat, wirtuozerię i swobodę. Partnerzy też świetni. Nawet perkusja i bas miały przewidzianą solówkę i muzycy pięknie to wykorzystali. Sporo grał fortepian i saksofon altowy. Tenor pojawił się dopiero pod koniec koncertu, ale zdecydowanie ożywił brzmienie i zwiększył energię zespołu. Trochę przeszkadzał nie najlepiej nagłośniony fortepian, niby było go słychać, ale akordy jakoś przedziwnie mieszały się z dźwiękami bębnów tworząc mało zrozumiałą warstwę. Tylko raz, gdy zmieniła się tradycyjna faktura i perkusja nie grała gęstego podkładu (walkingu), bas grał pojedyncze nuty i fortepianu było mało, nagle znaczenia nabrał każdy dźwięk.

Małek zaprezentował się na trąbce i flugelhornie, Dominik Kisiel na fortepianie, Sławek Koryzno na perkusji, Krzysztof Łochowicz na gitarze, Maciek Kądziela na alcie i Piotr Chęcki na tenorze.



Jerzy Małek Group „Forevelle”, fot. Jan Bebel


Dzień 3

Orkiestra NAXOS

Osiem osób to może jeszcze nie orkiestra, ale możliwości brzmieniowe tego zespołu są rzeczywiście duże i czasami bywa bardzo głośny. A na początku koncertu nikt się tego nie spodziewał, bowiem zaczęło się cicho, spokojnie i „ekologicznie”. Wszyscy muzycy ubrani na czarno stanowili tło dla Milo Kurtisa – ubranego na biało, chodzącego boso „mistrza ceremonii”. Wykonał on krótkie, etniczne solo na dziwnie brzmiącym klarnecie i całym koncertem sterował zapewne telepatycznie, ponieważ dalszy jego udział ograniczył się jeszcze tylko do krótkiego, dziwacznego sola na didgeridoo i bliźniaczego sola na klarnecie na końcu koncertu.

Trzej muzycy znani z prawdziwie jazzowych występów z innymi zespołami: perkusista Sebastian Kuchciński, basista Michał Kapczuk i tenorzysta Marek Podkowa grali wspaniale. Czasami można było odnieść wrażenie, że głównym motorem wszystkiego jest właśnie fantastycznie improwizujący saksofonista. Granie sprawiało mu wielką frajdę i najwyraźniej nie przeszkadzały proste w pomyśle i realizacji podkłady. Najpiękniejszy moment koncertu to ten, kiedy trzej wymienieni muzycy grali sami.

Muzyka stanowiła dziwne pomieszanie tematów orientalnych z jazzrockowymi, kojarzącymi się z podkładami do improwizacji z lat 70. i 80. Wokalne i perkusyjne wstawki brzmiały jakby były wzięte z innego zespołu, a gitarzysta Mateusz Szemraj jeden utwór wykonał na arabskiej lutni oud (świetna solówka!). Trudno mi się zgodzić z taką koncepcją muzyki. Ale słuchaczom naj­wyraźniej się podobało. Na scenie oprócz wyżej wymienionych pojawili się: Konstanty Joriadis - syn­tezatory i śpiew, Adeb Chamoun - instrumenty perkusyjne, Rasm Al-Mashan - śpiew.



Naxos, fot. Jan Bebel


Dzień 4

ForTunePrzedstawia

Paweł Wszołek Quintet (lider - kontrabas, Sebastian Zawadzki - fortepian, Łukasz Kokoszko - gitara, Mateusz Śliwa - saksofon tenorowy, Grzegorz Pałka - perkusja) to ciekawy zespół, niestety zabrzmiał trochę gorzej niż na znanych mi nagraniach. Wina nagłośnienia? Kompozytor lubi nieregularne rytmy: na 7, na 9, ale przede wszystkim na 5. Kilkakrotnie mieliśmy z takim metrum do czynienia, widocznie się sprawdziło. Za jeden z najbardziej charakterystycznych utworów można uznać kompozycję Gość w płynnym metrum na 6/8. Dużo tam ciekawych zmian wewnętrznych podziałów rytmicznych, ładnie nakładają się niezależne partie. Dobrze się słucha takich kompozycji, ale zawsze czuję pewien niedosyt. Chciałbym usłyszeć więcej wyrafinowanych pomysłów aranżacyjnych. Ale to może zostać nadrobione przez dobre solówki. Każdy z młodych muzyków ma coś do powiedzenia, chociaż naprawdę zachwycił mnie saksofonista Mateusz Śliwa. Cały zespół ciągle z dużą przyszłością.

Wojtek Pulcyn Project „Tribute to Charlie Haden” (lider - kontrabas, Kuba Stankiewicz - fortepian, Sebastian Frankiewicz - perkusja, Tomasz Dąbrowski - trąbka, Mateusz Śliwa - saksofon tenorowy) to zespół stworzony specjalnie do tego projektu. Niemal każdy utwór prezentowany był w innym zestawie – od kontrabasu solo, poprzez duet, aż do kwintetu z pełną sekcją rytmiczną i dwoma instrumentami dętymi. Najciekawsze było połączenie w jednym zespole kilku stylistyk, widoczne głównie w solówkach. Pomiędzy bardzo precyzyjnym i finezyjnym Kubą Stankiewiczem (z jaką delikatnością i wyczuciem on akompaniuje soliście!), a nowocześnie ofensywnym Tomkiem Dąbrowskim był fantastycznie grający tego wieczoru (już w drugim zespole!) Mateusz Śliwa. Grażyna Auguścik pięknie potrafiła wprowadzić nostalgiczny nastrój jedną piosenką. Aż trudno wyobrazić sobie lepszego perkusistę w takim programie niż Sebastian Frankiewicz.

Dzień 5

Patrycja Zarychta Project,
Jazzpospolita

Ostatni dzień był mało jazzowy. Pop-rockowa wokalistka Patrycja Zarychta z zespołem (Marek Pędziwiatr - fortepian, Paweł Rozmarynowski - bas, Marcin Rak - perkusja, Olaf Węgier - saksofon, Daniel Szczepański - trąbka, Magda Wasylik, Patrycja Ciska i Bartosz Michniewicz - chórki) może mieć wielu młodych fanów, bo to, co robi, robi zawodowo, na wysokim poziomie.

Podobno Jazzpospolita (Michał Załęski - fortepian, Michał Przerwa Tetmajer - gitara, Stefan Nowakowski - bas, Wojtek Oleksiak - perkusja) ma wielu zwolenników. Gdy pojawiła się kilka lat temu, potrafiła zaciekawić słuchaczy oryginalną koncepcją muzyki. Intrygujące kompozycje wspierane dobrymi, oryginalnymi solówkami sprawnych muzyków – to wystarczało. Dziś czterech młodych muzyków poszło w kierunku uproszczenia koncepcji. Doskonale potrafią rozwijać formę i budować nastrój, jednak nie mogłem w ich muzyce odnaleźć tej finezji, która kiedyś mnie urzekła. Być może w ten sposób zyskają większą widownię i mają prawo podążać wybraną drogą. Ale chyba już beze mnie.



Patrycja Zarychta, fot. Jan Bebel


Zobacz również

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

JAZZ FORUM 12/2017

Aktualnie w sprzedaży
Więcej >>>

Parallax Error

Leszek HeFi Wiśniowsk

Płyta miesiąca

Leszek Możdżer & Holland Baroque

Earth Particles

  • Ocena - 5
Linki
Z galerii

Jam Session: the making of jazz

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu