Festiwale

fot. Karolina Lewandowska

Opublikowano w JAZZ FORUM 4-5/2016

Jazz od Nowa Festival 2016

Andrzej Dorobek


Wedle organizatorów, nazwa „Jazz Od Nowa Festival” odnosi się nie tylko do znanego toruńskiego klubu, gdzie między 24 a 27 lutego br. impreza ta odbyła się po raz szesnasty, ale i do jej profilu repertuarowego, który od początku współokreślały propozycje z awangardowych, umownie biorąc, obrzeży jazzowego mainstreamu. Nie inaczej było i teraz – choć, odmiennie niż dotąd, propozycje nawiązujące do free jazzu/free improv stanowiły nie tyle osobny nurt, ile cechę wspólną istotnej części festiwalowych produkcji, jak zwykle dość zróżnicowanych w sensie stylów (około)jazzowych.

Do owej części z pewnością nie należał otwierający niniejszą edycję kwartet We 4, bliższy raczej jazzowej klasyce, a nawet Trzeciemu Nurtowi. Trębacz i harmonijkarz Wojciech Milewski od 2006 roku udziela się w dixielandowym Blues Fellows, a perkusista Piotr Biskupski i wibrafonista Karol Szymanowski (wynalazca sześciopałkowej techniki gry na tym instrumencie) zajmują się dydaktyką muzyczną na poziomie akademickim, skład dopełnia kontrabasista Grzegorz Nadolny.

W Toruniu skupili się oni wyłącznie na kanonie amerykańskiego jazzu czy wręcz piosenki – wykonując głównie materiał znany z ich jedynej płyty „Harmonijnie” (2014). Były to między innymi Days of Wine and Roses Manciniego, Fly Me to the Moon Howarda (spopularyzowany przez Franka Sinatrę), Killer Joe Golsona, czy Smile Chaplina, komponującego czasem muzykę do swych filmów. W repertuarze tym świetnie odnalazł się gość zespołu, Goran Larsen – szwedzki tenorzysta starszego pokolenia, w ojczyźnie grywający choćby z Clarkiem Terrym, a w Polsce z Dominikiem Bukowskim, Piotrem Lemańczykiem i Tomaszem Sowińskim (płyta „Alone Together”).

Elementy klasycznej narracji modern-jazzowej – unisonowe tematy instrumentów dętych na początku i na końcu części utworów, walkingowe, swingujące pochody rytmiczne – można było odnaleźć także u drugiego bohatera wieczoru inauguracyjnego, czyli Pink Freud. Nie darmo jednak jego lider, basista Wojciech Mazolewski (reszta składu to Adam Milwiw-Baron - tp, elektronika, Karol Gola - bs i Rafał Klimczuk - dr) – na palcach prawej dłoni ma wytatuowane słowo „punk”. Idzie tu de facto o avant-punk, w stylu zbliżonym na przykład do The Contortions z nowojorskiego kręgu „no wave”. Grawituje on czasem ku kontrolowanej freejazzowej swobodzie, czasem pulsuje funkowymi synkopami, czasem zaś tchnie energią iście heavymetalową. Ta ostatnia uobecniła się głównie w imponującym dialogu gitary basowej i perkusji, stanowiącym punkt kulminacyjny tego świetnie wyważonego występu. Pozwolił on zrozumieć, dlaczego gdański kwartet od lat wzbudza entuzjazm wielotysięcznych audytoriów od Kolumbii po Koreę Południową i dlaczego trzykrotnie zwyciężył w naszej ankiecie Jazz Top jako „najlepszy zespół elektryczny”.

Marek Stryszowski Electric Shepard (lider - saksofon altowy i sopranowy, EWI, Rasm Al-Mashan - śpiew, Krzysztof Ścierański - gitara
basowa, gitara, Sławomir Berny - perkusja, Bernard Maseli - KAT) ciekawie balansował między funkującym jazz-rockiem w stylu Weather Report a swobodnie rozumianą world music, bliską Joe Zawinul Syndicate.

Rytmy funky zdominowały resztę wieczoru, kiedy to na estradę wkroczył Zone K Quartet pod wodzą Wojciecha Konikiewicza - keyb i Jana Kopinskiego - ts, ss. Ten ostatni to brytyjski saksofonista o polskich korzeniach (jego ojciec walczył w bitwie o Anglię jako pilot Dywizjonu 305). W Od Nowie usłyszeliśmy kompozycje liderów, głównie saksofonisty, elegijny, poruszający Cemetery, zainspirowany jego wizytą na Cmentarzu Powązkowskim. Funkowe pulsacje dobrze harmonizowały z improwizacjami i fakturami zbliżonymi czasem do free jazzu (nie darmo w programie znalazł się słynny temat Ornette’a Colemana Lonely Woman). Mimo nie najlepszej dramaturgii koncert okazał się udany – zwłaszcza że obaj panowie K. bodaj po raz pierwszy wystąpili z młodą, a doprawdy sprawną polską sekcją rytmiczną, czyli z basistą Maciejem Matysiakiem i perkusistą Arturem Lipińskim.

Miroslav Vitous - db wystąpił w duecie z młodszym o ponad pokolenie Adamem Pierończykiem - ss, ts. Koncert, poświęcony zasadniczo promocji „Wings”, pierwszej płyty duetu, wydanej w listopadzie ubiegłego roku (z wyjątkiem m.in. standardu Some Day My Prince Will Come w mistrzowskiej interpretacji Vitousa), okazał się swoistym dopełnieniem ubiegłorocznego recitalu Pierończyka o drugi głos instrumentalny na zasadzie refleksyjnego dialogu. Mimo dość luźnej faktury i zauważalnych zbieżności ze swobodną improwizacją był on daleki od freejazzowego zgiełku – ujmował natomiast klarownością i płynnością fraz instrumentalnych, typową dla produkcji ECM-owskich powściągliwością ekspresji oraz przejrzystością brzmienia.

Radykalną odmianę klimatu, stylu i estetyki przyniósł występ Orkiestry Naxos (Milo Kurtis - lider, klarnet, trombita, głos, perkusjonalia; Konstanty Joriadis - syntezatory, śpiew; Rasm Al-Mashan - śpiew, Mateusz Szemraj - gitara, oud, saz, buzuki; Hubert Sobiecki - saksofon altowy i sopranowy, Michał Kapczuk - gitara basowa, Sebastian Kuchczyński - perkusja, Adeb Chamoun - perkusjonalia). Było tu bogactwo brzmień oraz inspiracji etnicznych, od greckich przez arabskie, czy nawet dalekowschodnie. Al-Mashan miała znacznie szersze – i dobrze wykorzystane – pole do popisu wokalnego niż w Electric Shepard. Zarazem jednak preferencja krótkich form piosenkowych i powściągliwość w materii improwizacji zbliżały tę muzykę do funky.

Punk-jazzowe Sean Noonan Pavees Electric Trio tworzą dwaj muzycy brytyjscy, pianista Johnny Richards i basista Michael Bardon, pod wodzą osiadłego w USA Irlandczyka, Seana Noonana w roli perkusisty, autora wszystkich kompozycji i narratora koncertu. Jego nacechowane surrealistycznym humorem, po trosze baśniowe opowieści nawiązują do folkloru różnych krajów świata – na przykład do legendy o Białej Damie z kopalni w Wieliczce. W muzyce, obok punkowej energii, odczuwa się też freejazzową swobodę i awangardowe wyrafinowanie. Bo też Noonan – legitymujący się 19 albumami i setkami koncertów na całym świecie, między innymi ze znanym gitarzystą Markiem Ribotem – jest miłośnikiem twórczości H. D. Cowella i H. M. Góreckiego.

Smakosze jazzowego mainstreamu, dla których dotychczasowe festiwalowe menu było raczej postne, otrzymali na koniec godziwy deser – za sprawą Carlos Averhoff Jr Quintet, najbardziej międzynarodowego zespołu na tegorocznym afiszu. Są tu bowiem muzycy z Kuby (zamieszkały w USA lider-tenorzysta, obsługujący też automat perkusyjny pod nazwą „Mari”, oraz osiadły w Hiszpanii pianista Luis Guerra), Peru (perkusista Jose „Manolo” Alban Juarez) oraz Polski (kontrabasista Max Mucha) – z gościnnym dodatkiem Grega Osby’ego, wybitnego amerykańskiego alcisty.

Averhoff, który arkana sztuki saksofonowej zgłębiał właśnie pod kierunkiem Osby’ego, grywał później między innymi z kubańskim klarnecistą i saksofonistą Paquito D’Riverą, czternastokrotnym zdobywcą nagrody Grammy, czy też z amerykańskim perkusistą Jimmym Cobbem, dawnym współpracownikiem Coltrane’a. Koneksje te znajdują poniekąd odbicie w muzyce kwintetu, gdzie słychać taneczne rytmy z ojczystej wyspy lidera, jak również cytaty z „A Love Supreme”tudzież echa freejazzowych faktur z późniejszej twórczości Trane’a. Dominowały wszakże formy i techniki typowe dla postbopowego mainstreamu – znalazło się też miejsce na uroczą balladę poświęconą towarzyszce życia Averhoffa (utwory pochodziły w większości z najnowszego albumu „iRESI”, wydanego prawie rok temu).

Była to zapewne jedna z najciekawszych i najbardziej wielowątkowych, a zarazem zintegrowanych repertuarowo edycji toruńskiego festiwalu – jak zwykle bogatego w składy międzynarodowe. Jej dodatkową atrakcją okazała się wystawa okładek płytowych zaprojektowanych przez Rosława Szaybo i Stanisława Zagórskiego.



Zobacz również

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu