Koncerty
Kenny G
fot. Jan Rolke

Kenny G

Piotr Rodowicz


Słynny Kenny G  (Kenny Gorelick) 5 maja br. wystąpił po raz pierwszy dla polskiej publiczności tłumnie przybyłej do warszawskiej Sali Kongresowej. Ja zaś po raz pierwszy opisując wydarzenie muzyczne lub słuchaną płytę, znalazłem się w dwuznacznej sytuacji. Mój dylemat polega na tym, że istnieje niepodważalny świat  faktów wokół Kenny G, ale także świat moich odczuć. Oto bowiem gości u nas muzyk uznany na świecie, o ogromnym dorobku płytowym (podobno sprzedał w swej 28- letniej karierze 75 milionów płyt!), a mnie z trudem przychodzi zachwycić się jego koncertem. Ale jak zawsze mając pozytywne nastawienie, postaram się o przychylność, a jak jego muzyka brzmi, każdy przecież wie.

To, co gra Kenny G, klasyfikowane jest wprawdzie jako smooth jazz – ale on sam odżegnuje się od jazzu jako swego stylu muzycznego. Nazywa to raczej współczesną neoromantyczną muzyką. Jego muzyka obliczona jest na przypodobanie się szerokiej publiczności, a Kenny G używa wielu środków, aby osiągnąć ten efekt. Koncert rozpoczął się jego solówką, którą wykonał, spacerując pośród publiczności. Witając się, zabawiał widzów trickami, jak na przykład graniem jednej nuty przez wiele minut dzięki tzw. oddechowi okrężnemu. Na telebimie nad sceną mogliśmy przeczytać, że ponad 47 minutowy rekord świata w tej dziedzinie należy właśnie do niego. Całe szczęście, że nie chciał on tej nocy tego rekordu pobić. Publiczność zachwyciła się jego polskim, całkiem długim, przywitaniem.

Kolejnym miłym elementem spektaklu było elokwentne i dowcipne przedstawienie członków zespołu. Pianista i klawiszowiec Robert Damper to nieodłączny przyjaciel z czasów szkolnych; podobnie jak jego wieloletni basista Vail Johnson, który zagrał potem porywające solo; żywiołowy perkusjonista Ron Powell popisujący się niemal cyrkową zręcznością na swych instrumentach, a entuzjazm publiczności wywołał jego taniec z tamburynem; perkusista o rockowym brzmieniu Daniel Bejard to nowy członek zespołu, a najstarszy stażem to gitarzysta John Raymond. Usłyszeliśmy peany na cześć każdego z nich.

W trakcie całego koncertu mając serdeczny kontakt z publicznością Kenny G przekonywająco podkreślał, że to, co robi i z kim gra jest „naj”. Jest to kolejny przykład na to, że w dzisiejszym show biznesie autopromocja jest równie ważna, co sama muzyka. Interesującym momentem koncertu było rozlosowanie wśród publiczności saksofonu sopranowego z autografem. Zwycięzca został zaproszony na scenę wraz z mamą i dla nich Kenny zagrał na tym instrumencie specjalny utwór.

Usłyszeliśmy także fragmenty najnowszej płyty „Rhytms & Romance”, które pozytywnie wyróżniły się na tle pozostałych utworów, bo grane były lekko i stylowo. To mieszanka salsy, samby i bossa novy, wspaniały zbiór latynoskiej muzyki miłosnej łącznie z Besame Mucho.

Koncert ogólnie miał bardzo melancholijny charakter, a rokokowe  zdobnictwo saksofonu jest znakiem rozpoznawczym artysty. Muzyka ta tworzy tzw. klimaty – od rozmarzenia i romantyzmu do tęsknoty i smutku. Kenny G łączy różne gatunki muzyczne: pop, latino i funk, dodając swoje gęste improwizacje. Sięga po standardy światowe, grając te melodie niewątpliwie ładnym dźwiękiem.

Przykładem może być What a Wonderful World. Na telebimie wyświetlono film z klasyczną wersją Louisa Armstronga, a Kenny G dołączył do mistrza ze swym solem na sopranie.

Pierwszą wizytę amerykańskiego króla smooth jazzu zawdzięczamy agencji Makroconcert.

Piotr Rodowicz

Artykuł opublikowany w JAZZ FORUM 6/2009

 


Zobacz również

Adam Bałdych Sextet w 12on14

Spotkanie tych znakomitych muzyków na jednej scenie dawało szansę zarówno na ciekawą fuzję ich… Więcej >>>

Jazzmani dla bezdomnych

W warszawskim klubie Harenda odbył się 31 marca koncert charytatywny, z którego dochód w… Więcej >>>

Anna Maria Jopek & Gonzalo Rubalcaba

Koncert w warszawskim teatrze Roma (28 marca, mniej więcej w połowie całej trasy koncertowej)… Więcej >>>

Warszawa Ptaszynowi

W warszawskim Studiu im. Witolda Lutosławskiego odbył się 27 marca br. koncert pod hasłem… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu