Festiwale

fot. Jerzy Nimociński

Opublikowano w JAZZ FORUM 3/2016

Komeda Jazz Festival 2015

Stanisław Danielewicz


Ubiegłoroczną edycję słupskiego festiwalu (9-21 listopada) zorganizowali ReginaLeszek Kułakowscy, a jego ideą jest promocja twórczości kompozytorskiej Krzysztofa Komedy.

Leszek Kułakowski Jazz Orchestra zagrała kilka kompozycji lidera-pianisty, a w składzie znalazło się wielu starych wyjadaczy, choć czasem młodych wiekiem (m.in. Maciej Grzywacz - g; Jacek Pelc - dr; Piotr Kułakowski - b; Emil Miszk - tp; Tomasz Grzegorski, Piotr Chęcki, Michał Ciesielski - ts), w tym muzycy znakomicie sprawdzający się w roli solistów, jak np. Jerzy Małek (tp, flugelhorn). Te utwory (Tango Melango, Baltic Wind, przebojowy Fat Man) pokazały orkiestrę jako jednorodny, pulsujący rytmem organizm.

Krystyna Prońko, która przez kilkadziesiąt lat lansowała unikalny styl piosenki wykorzystującej idiom jazzu (w wydaniu zarówno swingowym, jak fusion), większość swoich utworów ma przygotowanych w wersji bigbandowej (nawet Wołanie o miłość prawdziwą) i to cieszy. Wokalistka mimo upływu czasu dysponuje wciąż zadziwiająco dobrymi warunkami głosowymi. Zachwycałem się brzmieniem i interpretacją nieśmiertelnych polskich evergreens: Deszcz w Cisnej, Jutro zaczyna się tu sezon, Papierowe ptaki, Małe tęsknoty, Niech moje serce kołysze ciebie do snu, Jesteś lekiem na całe zło. A Children of Sanchez w wersji Prońko i big bandu to wciąż wulkan ekspresji; nic dziwnego, że publiczność zgotowała muzykom owację na stojąco.


Krystyna Prońko, fot. Jerzy Nimociński


Drunk Lamb mocno nawiązuje do bluesa chicagowskiego, białego bluesa elektrycznego i po prostu rhythm and bluesa. Improwizowany charakter solówek gitarowych nie pozostawiał wątpliwości, że blues traktowany jako prosta, pojemna i atrakcyjna forma, w interpretacji dobrych, sprawnych instrumentalistów jazzowej proweniencji jest w istocie międzygatunkową fuzją. Warto zapamiętać te nazwiska: Filip Kamerath - voc, Michał Zienkowski - g, Tomasz Sadecki - bg, Łukasz Łapiński - dr.

13 listopada w Teatrze Rondo miał miejsce koncert laureatów konkursu kompozytorskiego im. Krzysztofa Komedy w dwóch kategoriach: open i tematów jazzowych. Trzech jurorów (Leszek Kułakowski, Jerzy Jarosik, Adam Baruch) zadecydowało, że w kategorii Open I miejsce otrzymał Bertramowi Liene-Bonlieu z Kanady za Fits Up, Fight Back!, II miejsce – Szymon Sutor za Mirage, III miejsce – Felix Schrack z Niemiec za kompozycję Traugutta, wyróżnienie otrzymał Mateusz Gawęda za Polish Drama. W kategorii tematów jazzowych I miejsce wywalczył Michał Kaczmarczyk za Disillusioned, II miejsce – Sabina Myrczek za A Part of Me, III miejsce – Adam Jarzmik za The Someone of the Thought, wyróżnienie otrzymał Wojciech Zwierniak za Just Melody.

Na konkurs nadesłano łącznie 58 kompozycji, z 8 krajów. Nie wszyscy laureaci pojawili się w Słupsku, niektóre utwory odtworzono więc z nagrań.

W drugiej części koncertu zabrzmiała muzyka Komedy w interpretacji tria Christopher Dell - vib, Marcin Oleś - b, Bartłomiej Oleś - dr. Światowej sławy niemiecki wibrafonista zmierzył się z aranżacjami m.in. takich tematów jak Kattorna, After Catastrophy, Ballad for Bernt. Niestety, owe aranżacje odebrałem jako przegadane i w niewielkim stopniu oddające nie tyle literę, co ducha Komedowskich kompozycji. Z jednej więc strony należy się uznanie dla błyskotliwego i pomysłowego lidera (rewelacyjne podanie tematu w Ballad for Bernt, a na zakończenie piękna kadencja!), z drugiej pozostały niedosyt zaproponowaną formą i niezgoda na „perfekcyjny schematyzm” w grze sekcji rytmicznej.

Ewa Uryga zaśpiewała z amerykańskim triem New York Jazz Collective (w składzie m.in. pia­nista Mark Soskin) repertuar jazzowy, z niewielkim dodatkiem muzyki gospel i soul. Wokalistce brakowało emocji w starannie przygotowanych
interpretacjach standardów (m.in. Good Morning Heartache, What Are You Doing the Rest of Your Life, Stars Fell on Alabama), mimo prawidłowo stosowanych niuansów intonacyjnych, niezłej współpracy z sekcją rytmiczną i profesjonalnego operowania scatem. Owszem, na chwilę zapomniałem o zastrzeżeniach, poddając się całkowicie interpretacji Round Midnight, ale dopiero brawurowa interpretacja Someday We’ll All Be Free z repertuaru Donny’ego Hathawaya i You Don’t Know What Love Is rzuciły mnie na kolana. W tej konwencji Ewa Uryga należy do światowej czołówki i śmiało mogłaby zmierzyć się z wciąż aktywną Arethą Franklin.


Urszula Dudziak, fot. Jerzy Nimociński

Nie mniejsze brawa zebrała Urszula Dudziak, śpiewająca w drugiej części koncertu. Rezygnując z elektronicznych efektów, pokazała, że znajduje się w niekończącej się fazie rozwoju swojej indywidualnej techniki wokalnej. Towarzyszył jej zespół pod kierownictwem grającego na akordeonie Jana Smoczyńskiego – kompozytora i aranżera większości wykonywanych utworów. Wszyscy byli sprawni, (Tomasz Torres - perc, Krzysztof Pacan - b, Artur Gierczak - g), ale obok lidera muszę wyróżnić alcistę Łukasza Poprawskiego, który grał solówki bliskie konwencji Earla Bostica. Idealnie wtapiał się w konstrukcje zapisane przez aranżera, podbijał emocje, nad którymi równolegle pracowała wokalistka.

Ostatni koncert festiwalu, tradycyjnie w gdańskiej Filharmonii, był okazją do prezentacji nowych projektów kompozytorskich Leszka Kułakowskiego. Tym razem gwiazda była jedna: amerykański zespół Yellowjackets w składzie:Russell Ferrante - p, kbds; Bob Mintzer - ts; Dane Alderson - b; William Kennedy - dr. Grupa od kilkudziesięciu lat należy do najbardziej rozpoznawalnych, choć po zmianie składu zmieniła swoją stylistykę z fusion na mainstream. Bob Mintzer, jeden z najbardziej rozchwytywanych saksofonistów z jazzowej czołówki (gra w kilku małych zespołach, prowadzi big band, wykłada na uczelni), narzuca obecnemu składowi swoje wizje – więcej tu klasyki, dyscypliny, przewidywalnych, choć karkołomnych czasem, fraz. Ale jest jeszcze drugi biegun Yellowjackets – gra pianisty Russella Ferrante to w pewnym stopniu powrót do przeszłości, jeśli idzie o formę partii improwizowanych, natomiast bardzo radykalne harmonie na granicy tonalności sytuują pianistę bliżej współczesnej awangardy. Końcowy akcent festiwalu był mocny, zaś dla wielu słuchaczy stanowił okazję do porównań i rozmyślań nad przemianami w głównym nurcie światowego jazzu.

Warto jeszcze wspomnieć o różnych wydarzeniach w otoczce festiwalu (pokaz filmu „Whiplash”, wystawa plakatów, jam sessions, wręczenie Urszuli Dudziak nagrody „Komedera”). 



Zobacz również

Jazz & Literatura 2017

Trzecia edycja śląskiego festiwalu odbyła się w dn. 6 - 15 października. Więcej >>>

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu