Coda
fot. Marek Karewicz

Lyle Mays

Paweł Brodowski


Amerykański pianista, keyboardzista i kompozytor zmarł 10 lutego 2020 w Los Angeles.

Geniusz keyboardów i syntezatorów, wybitny pianista, kompozytor i aranżer, filar jednego z najważniejszych zespołów jazzowych ostatniego ćwierćwiecza XX wieku – Pat Metheny Group, zmarł po długiej chorobie w wieku 66 lat.

„Lyle był jednym z największych muzyków, jakich kiedykolwiek poznałem” – napisał na Facebooku Pat Metheny na wieść o jego śmierci. „Przez ponad 30 lat każdy nasz wspólny muzyczny moment był czymś specjalnym. Od pierwszych nut, jakie razem zagraliśmy, łączyło nas natychmiastowe porozumienie. Jego szeroka inteligencja i muzyczna mądrość cechowały każdy aspekt tego, kim był. Będzie mi go bardzo brakowało”. I dodał kilka dni później: „To, co mnie już na początku u niego urzekło, to przede wszystkim sensacyjne umiejętności pianistyczne. Od pierwszego momentu zauważyłem, że jego gra jest odbiciem głębokiego, naturalnego wyczucia orkiestracji. Posiadał wyjątkową zdolność aranżowania na gorąco, na poczekaniu, w podobny sposób potrafił to robić tylko Joe Zawinul. Lyle miał też głęboką świadomość gitary, sam był bardzo dobrym gitarzystą, dzięki ojcu. Miał umiejętności i zainteresowania podobne do moich, stwarzało to nieskończone możliwości”.

Lyle Mays urodził się 27 listopada 1953 roku w Wausaukee, w stanie Wisconsin. O swoich muzycznych początkach opowiadał na łamach JAZZ FORUM w wywiadzie, jakiego udzielił mi i Januszowi Szprotowi podczas pierwszej polskiej trasy Pat Metheny Group, po koncercie w Warszawie (JF nr 96, 5/1985): „Muzyką zainteresowałem się bardzo wcześnie – chciałem już grać, gdy miałem cztery, pięć lat. Moja rodzina była bardzo muzykalna, matka grała na fortepianie i organach kościelnych, a ojciec – muzyczny samouk – grał ze słuchu na gitarze i śpiewał. W domu zawsze rozbrzmiewała muzyka na żywo i było to zbawienne… Szczęśliwym trafem w naszym domu było pianino i gdy miałem pięć lat, zacząłem pobierać pierwsze lekcje gry na tym instrumencie. Miałem bardzo dobrą nauczycielkę. Uczyła mnie klasyki, a później po lekcjach przesiadała się do organów i zaczynaliśmy jamować – graliśmy razem stare standardy. Miałem też szczęście zapoznać się z wielką dawką muzyki pochodzącej z kolekcji płyt instruktora mojego zespołu szkolnego. On również zachęcał mnie do bardziej zaawansowanych studiów nad harmonią i teorią muzyki”.

Pytaliśmy też o jego pierwsze pianistyczne fascynacje. „Już od samego początku interesował mnie Bill Evans i wciąż pozostaje moim faworytem. Był on jednym z najbardziej inteligentnych pianistów” – mówił Mays. „Klamka zapadła, gdy miałem 13-14 lat. Zacząłem wtedy zdzierać jego płyty, próbując uzyskać oryginalne brzmienia, kopiując zagrywki itd. Słuchałem także Oscara Petersona, Buda Powella, Reda Garlanda, Arta Tatuma, Keitha Jarretta i Chicka Corei… Jednak już od początku interesowała mnie muzyka w ogóle. Słuchałem zespołów przede wszystkim z uwagi na totalny efekt muzyczny, a nie wyłącznie dla pianisty. Już od wczesnych lat ciekawiło mnie komponowanie i aranżowanie, a w tym także muzyka klasyczna. Byłem zafascynowany Igorem Strawińskim…”

Jako młody pianista brał kilka razy udział w letnich warsztatach muzycznych, jakie wówczas organizowane były w Stanach z kadrą wybitnych muzyków. I rozpoczął studia na wydziale jazzu w North Texas State University w Denton. Stał się bodaj najsłynniejszym wychowankiem tej uczelni, chociaż jej formalnie nie ukończył. Był głównym kompozytorem i aranżerem studenckiego One O’Clock Lab Band, którego album „Lab 75” otrzymał nominację do nagrody Grammy (płytę wypełniają trzy jego kompozycje!).

Na przełomie lat 1975-76 Mays odbył wielomiesięczną trasę po Ameryce i Europie z Thundering Herd Woody’ego Hermana. Właśnie z tą orkiestrą wystąpił po raz pierwszy w Polsce, na pamiętnym koncercie w Sali Kongresowej 25 marca 1976 roku. Nieznany jeszcze nikomu pianista zwracał uwagę nie tylko finezyjną grą i błyskotliwymi solami, ale także charakterystyczną sylwetką z barokową fryzurą. Big Band legendarnego lidera grał sztandarowe pozycje swojego repertuaru – Four Brothers, Early Autumn, Woodchoppers Ball, Caldonia, Blues for Poland (Tony’ego Klatki), ale także Spain Chicka Corei (z solówką Maysa na fortepianie elektrycznym!) i… Kilgore Trout. Ta ostatnia to kompozycja Maysa, wykonana przez niego w trio z sekcją. Ów koncert został zarejestrowany i wydany, również na Zachodzie, na płycie Woody Herman And His Orchestra „Live In Warsaw”.


Lyle Mays i Kerby Stewart – Woody Herman Orchestra
fot. Jerzy Kazimierczak


Już rok wcześniej Mays spotkał Pata Metheny’ego na festiwalu jazzowym w Wichita w stanie Kansas. Od pierwszej chwili mieli przeczucie, że są dla siebie przeznaczeni. Trwającą prawie cztery dziesięciolecia współpracę rozpoczęli od sesji „Watercolors” nagranej w 1977 dla ECM w kwartecie (Pat, Lyle, na perkusji Danny Gottlieb, na basie Eberhard Weber). To były już zalążki zespołu, który zadebiutował w ECM rok później albumem zatytułowanym „Pat Metheny Group” (na basie już Mark Egan).

Tytuły kolejnych albumów tej formacji znają na pamięć jazz fani na całym świecie: „American Garage” (1979), „Offramp” (1981), „Travels” (1983), „First Circle” (1984), „Still Life (Talking)” (1987, już nie pod szyldem ECM, lecz Geffen Records), „Letter From Home” (1989), „Secret Story” (1992), „The Road To You” (1993), „We Live Here” (1994), „Quartet” (1996), „Imaginary Day” (1997), „Speaking Of Now” (2002) i wreszcie „The Way Up” (2005).

To jedyny zespół, niezależnie od gatunku muzyki, który zdobył siedem kolejnych nagród Grammy za siedem kolejnych albumów. Z PMG wywalczył Mays 11 nagród Grammy, otrzymał 23 nominacje, w tym cztery za własne płyty.

Na przestrzeni czasu skład zespołu Metheny’ego ulegał stopniowej modyfikacji, zmieniały się sekcje rytmiczne, poszerzane było instrumentarium, ale nienaruszalną obsadę przez długie lata stanowiła trójka: Pat, Lyle oraz basista Steve Rodby.

Pat i Lyle byli współautorami większości kompozycji. „Pracujemy razem, ponieważ nasza muzyka wciąż mnie fascynuje” – mówił Mays. „Myślę, że między mną i Patem występuje pewien rodzaj synergii, dzięki czemu my dwaj jesteśmy silniejsi razem, niż każdy z nas z osobna.Nigdy nie było między nami żadnych konfliktów na tle egoizmu. Cieszę się, że mogę grać muzykę, którą uważam za najlepszą.” Jako kompozytor i aranżer wspólnie z Patem Methenym napisał dużą część materiału, który tworzył żelazny repertuar jednego z najsłynniejszych zespołów XX wieku, m.in. takie utwory jak San Lorenzo, James, Travels, Are You Goin’ with Me, by wymienić tylko kilka.

Na scenie Mays był przeciwieństwem poddającego się emocjom, ekspresyjnego Pata. Otoczony zwałami klawiatur, niezliczoną ilością kabli, przycisków i pedałów, zachowywał – jak pisaliśmy – powściągliwość i dyscyplinę, swoją sprawność manualną podporządkowywał formie i wewnętrznej logice muzyki. Jego rozległą erudycję harmoniczną i bezbłędne wyczucie rytmu ujawniały partie solowe grane z reguły na fortepianie akustycznym, jego zmysł kolorystyki i dynamiki dominował w akompaniamencie i odcinkach tematycznych realizowanych na syntezatorach.

Mays wyznaczał nowy sposób traktowania nowoczesnego instrumentarium elektronicznego. Był jednym z pierwszych keyboardzistów grających na syntezatorach polifonicznych, tworząc na żywo podczas koncertów bogate, skomplikowane orkiestrowe tła, jakie wcześniej były możliwe do uzyskania tylko w studiu.

W 1981 roku Mays i Metheny nagrali w duecie dla ECM liryczny, impresjonistyczny album „As Falls Wichita, So Falls Wichita Falls”. W 1985 stworzyli ścieżkę dźwiękową do szpiegowskiego filmu Johna Schlesingera „The Falcon and The Snowman” (z którego pochodzi przebój Davida Bowie’ego This Is Not America).


Pat Metheny Group: Steve Rodby, Lyle Mays, Metheny
fot. Ralph Quinke/ECM Records


Niezależnie od współpracy z Patem Methenym, Mays wchodził w kolaboracje z innymi artystami, m.in. z Joni Mitchell na płycie „Shadows And Light” – był członkiem zespołu towarzyszącego kanadyjskiej wokalistce na trasie w 1979 roku, w składzie: Metheny, Mays, Jaco Pastorius, Michael Brecker i Don Alias. Nagrywał też z takimi muzykami jak Steve Swallow („Home”, ECM 1980), Eberhard Weber („Later That Eve­ning”, ECM 1982), Bob Moses, Rickie Lee Jones, Bobby McFerrin, Toots Thielemans, Kurt Elling, Earth Wind & Fire czy Igor Butman („Falling Out”, Impromptu 1994).

Sporadycznie koncertował z zespołem pod własnym nazwiskiem, m.in. w trio (Marc Johnson - b, Peter Erskine - dr) i w kwartecie (Bob Sheppard - ts, Marc Johnson - b, Mark Walker - dr). Z tym ostatnim wystąpił w Warszawie na Jazz Jamboree ’92. Pozostawił pięć płyt autorskich: wydane przez Geffen Records „Lyle Mays” (1986), „Street Dreams” (1988) i „Fictionary” (1993) oraz  „Solo (Improvisations For Extended Piano)” (Warner 2000) i album już zupełnie ostatni, nagrany w Niemczech w 1993, lecz wydany dopiero w 2015 roku „The Ludwigsburg Concert (Jazzhaus)”. Wydał też kilka audiobooków z muzyką dla dzieci, m.in. „Twelve Days In The Shadow Of A Miracle”. „The Lion And The Lamb” czy „Tale Of Peter Rabbit” z tekstem czytanym przez Meryl Streep.

Po koncertach z Pat Metheny Group w 2009 w Japonii oraz w 2010 na festiwalach jazzowych w Europe, zaczął stopniowo wycofywać się z czyn­nego życia muzycznego, czuł się zmęczony wiecznymi podróżami z koncertu na koncert. Pracował jako programista komputerowy. Miał jeszcze jedno hobby. Już wtedy, w tym naszym pierwszym wywiadzie w 1985 roku, powiedział nam: „Jestem nienasyconym entuzjastą szachów”. Grał w szachy o każdej porze dnia i nocy, oddawał się tej pasji podczas podróży (nasz pianista Bogdan Hołownia będąc studentem Berklee College of Music stoczył z nim arcyciekawy pojedynek w szachy na skwerze w Bostonie!).

Był też Lyle pasjonatem architektury (jego główną inspiracją w tej dziedzinie był Frank Lloyd Wright). Zaprojektował dom dla swojej siostry, Joan Johnson, matki wokalistki Aubrey Johnson. To Aubrey jako pierwsza podała do mediów wiadomość o jego odejściu: „Lyle was a brilliant musician and person, and a genius in every sense of the word”.

Paweł Brodowski



Zobacz również

Lennie Niehaus

Amerykański saksofonista altowy i kompozytor muzyki filmowej zmarł 28 maja 2020. Więcej >>>

Jimmy Cobb

Legendarny amerykański perkusista zmarł na Manhattanie 25 maja 2020. Więcej >>>

John Cumming

Słynny brytyjski promotor jazzu zmarł 17 maja 2020 roku. Więcej >>>

Alina Gorbatowska-Kulm

Artystka-malarka, żona perkusisty Eryka Kulma, zmarła 11 maja 2020. Więcej >>>

JAZZ FORUM 6/2020

Aktualnie w sprzedaży
Więcej >>>

Orient Express

The Consonance Trio

Płyta miesiąca

Marcin Wasilewski Trio w/Joe Lovano

Arctic Riff

  • Ocena - 5
Linki
Z galerii

Jam Session: the making of jazz

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu