Książki

MAREK STRASZ: Grać pierwszy fortepian. Rozmowy z Adamem Makowiczem

Tomasz Szachowski


Mamy kolejną jazzową biografię. Po książkach opisujących losy Tomasza Stańki i Michała Urbaniaka, Adam Makowicz jest trzecim ogniwem pasującym do obrazu tego pokolenia polskich muzyków, którzy w pewnym okresie swej kariery zaistnieli w skali światowej.

Makowicz zdecydował się na wariant najtrudniejszy, czyli kariery solowej. Wcześniej jednak było dzieciństwo, potem szkoła (szkoły) i pierwsze zespoły. I tu Makowicz wyjaśnia wiele kwestii, m.in. dlaczego jego rodzina znalazła się podczas wojny w Czechosłowacji. Interesujący i zaskakujący jest wątek edukacyjny, poczynając od słynnego liceum Szafranków w Rybniku, poprzez Katowice i potem Kraków. Makowicz bez kompleksów opowiada o swoich szkolnych niepowodzeniach i awersji do niektórych nauczycieli czy programów szkolnych. Te wywody dają przynajmniej częściową odpowiedź na pytanie, dlaczego przez całe swoje życie pozostał autodydaktą.

Najważniejszy jest tu oczywiście życiorys jazzowy, który rozpoczyna się około 1959 roku. A więc Kraków, i tu nieoceniona rola trębacza Jerzego Porębskiego, a potem noclegi w kotłowni klubu studenckiego Żaczek, później krakowski Helikon i Katakumby, wreszcie w 1960 roku kwartet Jazz Darings (założony przez Makowicza z Januszem Muniakiem na tenorze, którego dopiero potem zastąpił Tomasz Stańko – tego faktu w ogóle nie uwzględniają polskie leksykony!). Po pierwszej nagrodzie na konkursie zespołów Polski Południowej rozpoczyna się właściwa zawodowa kariera Adama Makowicza i fakty na ogół znane, które pianista wzbogaca dodatkowymi wspomnieniami, dotyczącymi ważnych miejsc i ważnych osób. To cenny walor książki – mini-portrety Muniaka, Stańki, Komedy, Urbaniaka, Kurylewicza, Młynarskiego, a z okresu amerykańskiego także Willisa Conovera i Johna Hammonda.

Kolejny etap – zespół Zbigniewa Namysłowskiego (czasy Piątawki i Siódmawki), ważne muzycznie doświadczenia kubańskie i egzotyczna trasa z NOVI Singers na Antypody. To wtedy dojrzewa decyzja o wyborze kariery solowej, ale wcześniej jeszcze kilkuletnia współpraca z Wojciechem Młynarskim i od 1969 roku z Michałem Urbaniakiem (Makowicz grał wtedy na fortepianie elektrycznym).

Długi pobyt na Zachodzie – Szwajcaria, Niemcy, Benelux, płyta „Newborn Light” – z Urszulą Dudziak, wyjazd Urbaniaka do USA w 1973 roku i praca nad solowym repertuarem. Makowicz jest bacznym, a nawet wnikliwym obserwatorem rzeczywistości i unika poprawności (jak chociażby wtedy, gdy opowiada o perypetiach Wojciecha Młynarskiego z jego ówczesną żoną podczas trasy koncertowej). Relacje amerykańskie są oczywiście najciekawsze – jak doszło do występów w Cookery, w Carnegie Hall i do nagrania dla CBS płyty „Adam”.  

Lektura książki pozwala w dużym stopniu zrozumieć, dlaczego amerykański rynek jazzowy był tak trudny, wręcz niedostępny dla naszych muzyków, i jakim sukcesem było na tym rynku zaistnieć. Ale paradoksalnie fakt pochodzenia artystów z tej części Europy pomagał w karierze, również wtedy, gdy ogłoszono stan wojenny. Fakt udziału Makowicza w koncercie z inicjatywy prezydenta Ronalda Reagana „Let Poland Be Poland” ma tu znaczenie i historyczne, i symboliczne.

Prowadzący rozmowę (to seria wywiadów przeprowadzonych przy okazji tras koncertowych Makowicza) producent Marek Strasz nie jest dziennikarzem, nie jest krytykiem jazzowym, stąd określona tematyka pytań, co jest jednocześnie i wadą i zaletą książki. Ale wątki ściśle muzyczne pojawiają się w wypowiedziach Makowicza. Choćby muzyka Chopina, zapamiętana w latach dzieciństwa i szkoły, która powróciła (i powraca nadal) od czasu debiutu w Stanach Zjednoczonych. To kolejny paradoks – artysta, który w latach młodzieńczych wręcz uciekał od klasyki do jazzu, dziś znajduje jakiś złoty środek godzący oba gatunki. A poza muzyką? Adam Makowicz jawi się jako człowiek pogodny, spełniony, bez kompleksów, otwarty na innych. Jest trochę taki, jak jego sztuka, w której od zawsze było więcej radości niż smutku. Warto przeczytać. 

Tomasz Szachowski

Marek Strasz „Grać pierwszy fortepian. Rozmowy z Adamem Makowiczem”, Polskie Wydawnictwo Muzyczne 2011, 150 str.

 


Zobacz również

Coltrane według Coltrane’a

Stanisław Danielewicz recenzuje książkę, którą opracował Chris DeVito, a przełożył na polski Filip Łobodziński. Więcej >>>

Lady Day śpiewa bluesa

Autobiografię Billie Holiday recenzuje Stanisław Danielewicz. Więcej >>>

DŽEZAKY

Festiwal Bratislava Jazz Days dla słowackich melomanów jest, jak dla nas Jazz Jamboree. Więcej >>>

TWARZE MUZYKI

W części poświęconej jazzowi szczególną uwagę przykuwają ekspresyjne portrety Tomasza Stańki. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu