Festiwale
JJ Grey
fot. Łukasz Rak

Rawa Blues 2016



W Katowicach podczas 36. Edycji festiwalu (29 września - 1 października) było dłużej niż zwykle i na bogato.

Na pierwsze z dwóch spotkań z mistrzem gitary Albertem Lee przyszło wielu adeptów tego instrumentu. Brytyjski wirtuoz opowiedział o swojej imponującej karierze, padły nazwiska wielu gwiazd, z którymi współpracował. Gitarzysta przyznał również, że jest samoukiem i nie czyta nut, a na koniec wytłumaczył, dlaczego z wielu gatunków muzycznych, w których się porusza, najbardziej kocha country. Na dowód osiągnięcia wirtuozowskiego poziomu zagrał kilka utworów do przygotowanego playbacku.

Następnego dnia, 30 września nastąpiło oficjalne otwarcie festiwalu w sali NOSPR, w której pojawienie się Coreya Harrisa w kolorowym turbanie na głowie i jedynie z gitarą akustyczną pod pachą robiło duże wrażenie. Niewielu wykonawców tak jak Harris potrafi skromnymi środkami w trzy kwadranse odmalować historię bluesa od afrykańskich praźródeł po własną, współczesną twórczość, której symbolem był utwór z płyty „From Mississippi to Mali”. Wykonując utwory Charlie’ego Pattona, Blind Lemon Jeffersona, Skipa Jamesa, muzyk fantastycznie modelował barwę głosu, brzmienie gitary i intensywność rytmiczną muzyki.



Keb'Mo', fot. Łukasz Rak


Po raz drugi na Rawie pojawił się Keb’Mo’, tym razem w towarzystwie orkiestry symfonicznej i sekcji rytmicznej złożonej z wytrawnych krajowych muzyków. Orkiestrację utworów popularnego artysty przygotował Krzesimir Dębski i on też poprowadził tego wieczoru NOSPR. Keb’ Mo’ pisze bluesy, które stają się zgrabnymi piosenkami i w połączeniu z jego aksamitnym głosem potrafią zniewolić słuchaczy. Zróżnicowanie aranżacji, zastosowane smaczki, utrzymanie balansu pomiędzy elektryczną sekcją rytmiczną, a orkiestrą oraz wyeksponowanie gitary solisty – wszystko to razem sprawiło, że piosenki kusiły melodyką, miękkim rozkołysanym rytmem i zwartymi solówkami. W finale do zabawy zaproszony został Irek Dudek, który zagrał w trzech utworach na harmonijce. Mimo, że Keb’ Mo’ wykonał 12 popularnych piosenek, takich jak One Way Home, France, Life Is Beautiful, po występie podpisując płyty usłyszał od fanki skargę, że nie zaśpiewał hitu sprzed lat Just Like You. Artysta wstał i zaśpiewał tę melodię a cappella specjalnie dla niej.

Trzeciego dnia festiwal powrócił do stałego miejsca akcji do Spodka, obchodzącego właśnie 45 lat istnienia. Konkurs na Małej Scenie był szansą dla ośmiu wyłonionych z preselekcji zespołów. Tym razem nie było dużego rozstrzału stylistycznego wykonywanej muzyki. Młoda grupa z Bydgoszczy Pokój Numer 3 zagrała ze smakiem trzy własne utwory z debiutanckiej płyty. Bluesowy sznyt zademonstrowały grupy Jurajski Oddział Bluesowy, Forsal, Blues Drawers, Black Job. W stronę rock and rolla podążyły grupy Black Bee z Żywca i Elephant’s Escape z Poznania. Nie tylko jurorom najbardziej podobała się propozycja kwintetu Levi. Ze sceny popłynęły własne utwory, poetycko-melancholijny klimat muzyki, akustyczny skład instrumentalny i bluesowa harmonia, a do tego ekscytująco grający harmonijkarz, skupiająca uwagę wokalistka i duża kultura wykonania.

Na Dużej Scenie działo się dużo i w iście kalejdoskopowym wymiarze. Po eksperymentującym duecie F*ck The People (bas i śpiewający perkusista), sympatię odbiorców błyskawicznie zyskało akustyczne trio Hot Tamales. Zespół Cheap Tobacco nie tak dawno odtwarzający muzykę „dzieci kwiatów’, przeistoczył się w krwisty blues-rockowy kolektyw, na ten występ wzmocniony sekcją dętą. Polsko-szwajcarski duet Joe Colombo i Kasia Skoczek przywołał urok jędrnego, akustycznego bluesa, wykonując kilka standardów okraszonych obficie dźwiękami gitary slide.



Irek Dudek, fot. Łukasz Rak


Na miarę objawienia zasłużył występ zespołu Krzysztof Głuch Oscillate. Rzadko już spotykane brzmienie piana Fendera zestawione zostało ze scratchami, skrzypcami, trąbką i puzonem. Wyrafinowane aranżacje nabrały blasku przede wszystkim dzięki tak renomowanym instrumentalistom jak Henryk Gembalski czy Bronisław Duży. Zaskoczyła obdarzona pięknym altem Agnieszka Łapka. Na koniec zjawił się jeszcze gitarzysta Maciej Radziejewski. Gdyby nie kobiecy głos mogłoby się zdawać, że do Spodka zawitał Steely Dan. Rodzajem przerywnika był krótki występ wokalisty i gitarzysty Janusza Hryniewicza wspomaganego przez Tadeusza Putona na gitarze dobro. Kiedy Irek Dudek zaintonował piosenkę Tak dobrze mi tu, wydawało się, że ponad cztery tysiące słuchaczy czeka powtórka z rozrywki formacji Shakin’ Dudi. Tymczasem pod tym hasłem pojawiła się nowa jakość, więcej bluesa, swingu i jazzowej improwizacji. Dudek grał momentami na skrzypcach elektrycznych jak w transie, wymieniając się solówkami z gitarzystą Grzegorzem Kapołką. Z muzyki Shakin’ Dudiego wyparowały rockabilly i rock and roll, co najlepiej potwierdził wykonany na bis temat Everyday I Have the Blues.

Po raz pierwszy w Polsce zaprezentował się śpiewający gitarzysta Toronzo Cannon. Jest nadzieją elektrycznego bluesa chicagowskiego i w pełni te nadzieje potwierdził. Cannon zaprezentował rozwiniętą motorykę utworów połączoną ze swingiem, zaczepne brzmienie gitary, mocny głos i dużą dynamikę koncertu. Muzyk przesiąknął stylem wielu mistrzów, słodkie obiegniki łączy z funkowymi motywami rytmicznymi, stosuje również zniekształcone brzmienie gitary a la Jimi Hendrix. Leworęczny gitarzysta wypełnił ruchem nie tylko całą scenę, grając nieprzerwanie solo wszedł w publiczność.

Po gwieździe z Chicago w pełnym blasku zaprezentował się Albert Lee, tym razem już z zespołem towarzyszącym. O ile zaskoczeniem dla większości odbiorców był repertuar jego koncertu składający się głównie z utworów rockabilly i country, to już biegłość instrumentalna i oszałamiające tempo przekonały wszystkich do jego sztuki. Obowiązkowo zagrany został Country Boy, ale prawdziwą klasę Anglik zademonstrował śpiewjąc przy fortepianie dwie piękne ballady The Highway Man Jimmy’ego Webba i Till I Gain Control Rodneya Crowella.

Jeszcze większą energią powiało od początku występu koronowanej królowej bluesa Shemekii Copeland. Wokalistka rozpoczęła od tytułowego utworu z ostatniej płyty „Outskirts Of Love”. Wokalnie bardzo się rozwinęła, śpiewa z wyważoną ekspresją, czuć szkoloną emisję, może tylko kończąc frazę zbyt często stosuje wibrato. Ważnym elementem przekazu są w jej przypadku teksty utworów, interpretowane z lekką emfazą. Jej blues nabrał wyraźnie charakteru gitarowego za sprawą dwóch znakomitych gitarzystów, uzupełniających się lub grających w kontrapunkcie. Koncert amerykańskiej wokalistki utrzymany w dużym tempie, składał się z 10 utworów, osiągnął apogeum w utworze Johnny’ego Copelanda Ghetto Child, podczas którego Shemekia śpiewała z niezwykłą emocjonalnością bez mikrofonu.



Shemekii Copeland, fot. Łukasz Rak


Powodem dużego poruszenia na widowni była zapowiedź Jana Chojnackiego koncertu grupy JJ Grey & Mofro. Gitarzysta i wokalista JJ Grey zahipnotyzował nie tylko głosem, lecz nowoczesną, ekspresyjną muzyką, w której stapiają się blues, soul, rock i jazz. Lider w nienagannie skrojonym garniturze sprawiał wrażenie szamana w przebraniu, który wznieca napięcie, podnosi temperaturę muzyki i buduje dramaturgię koncertu. Zacierały się granice pomiędzy utworami. Gitara lidera jak klucz otwierała nowe zakamarki muzyki, gdzie na zmianę wybuchały solówki basu, perkusji, dwóch trąbek. Mofro nawet w ramach pojedynczego utworu był soulowym zespołem w stylu Jamesa Browna lub jazz-rockowym big bandem. Kapitalna grupa, charyzmatyczny lider i z finezją opakowany odlotowy blues.

I kiedy się zdawało, że emocje opadną, po 20 latach przerwy na festiwalu Rawa przywitał zespół Dżem. Popłynęły jeden po drugim przeboje znane i niezmiennie łączące kilka pokoleń. Energiczne, solidne granie grupy działa niezawodnie, solówki gitar wydają się świeże i dopiero co wymyślone, a śpiew Macieja Balcara naturalny i niosący uniwersalne przesłanie. 



Zobacz również

Ad Libitum 2016

11. edycja Festiwalu Muzyki Improwizowanej odbyła się w Warszawie w dn. 19… Więcej >>>

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu