Coda

fot. Hans Kumpf

Svend Asmussen

Paweł Brodowski


Legendarny duński wirtuoz skrzypiec zmarł 7 lutego 2017 roku, przeżywszy 100 lat.

Do 101 zabrakło mu tylko trzech tygodni. Wraz z jego odejściem skończyła się epoka swingu – mówiąc prawdę on tę epokę przeżył, i zatrzasnął ostatnie drzwi.

Jego kariera trwała osiem dziesięcioleci! „The Fiddler Viking”, bo tak go nazywano, na swojej drodze napotkał takich gigantów jak Benny Goodman i Duke Ellington. Był jednym z pierwszych muzyków europejskich światowej klasy i jednym z pierwszych wybitnych skrzypków w historii jazzu. W tym panteonie zajął miejsce obok Joe’ego Venutiego, Stuffa Smitha i Stephane’a Grappellego.

Sven Harald Christian Asmussen urodził się 28 lutego 1916 roku w Kopenhadze. Mając pięć lat zaczął pobierać lekcje gry na fortepianie, dwa lata  później zainteresował się skrzypcami. Jazzem zachwycił się usłyszawszy jak gra Joe Venuti. Miał wtedy 16 lat, rok później grał już profesjonalnie. W połowie lat 30. zaczął prowadzić własne zespoły. Kopenhaga żyła muzyką, przyjeżdżały tam na koncerty największe sławy jazzu, m.in. Louis Armstrong. W 1938 roku Asmussen wystąpił w Aarhus na wspólnym koncercie z Fatsem Wallerem. Podczas okupacji niemieckiej został aresztowany przez Gestapo i uwięziony w Berlinie.

W połowie lat 50 prowadził zespół Svend Asmussen and His Unmelancholy Danes. Rzadko występował poza Europą, ale koncertował w Ameryce w latach 50. i 60. z zespołem Swe-Danes (trio z duńskim gitarzystą Ulrikiem Neumannem i szwedzką wokalistką Alice Babs).

Pierwszą z kilkudziesięciu płyt pod własnym nazwiskiem nagrał w roku 1951, ostatnia ukazała się w 2011 pod tytułem „The Jazz Man Hitler Failed To Silence”. Jego słynne płyty to m.in. „Duke Ellington’s Jazz Violin Session” – album nagrany w 1963 roku w Paryżu z udziałem innych wielkich skrzypków – Stephane’a Grappellego i Raya Nance’a oraz zarejestrowany trzy lata później „The Violin Summit” (Grappelli, Stuff Smith, Jean-Luc Ponty).

Asmussen nagrywał również m.in. z pianistą Johnem Lewisem, wibrafonistą Lionelem Haptonem i mistrzem harmo­nijki Tootsem Thielemansem. Był aktywny jeszcze w pierwszej dekadzie nowego stulecia. W roku 2002 nagrał płytę z amerykańskim mandolinistą Davidem Grismanem „Still Fiddling”. Kilka lat temu nakręcono o nim film dokumentalny „Asmussen – The Extraordinary Life and Music of a Jazz Legend”. Po raz ostatni zagrał pięć lat temu.

                                                                    *

Svend Asmussen nigdy nie występował w Polsce. 10 lat temu, w 2006 roku, podczas Copenhagen Jazz Festival byłem na koncercie Asmussena w Tivoli w Kopenhadze z okazji Jego 90. urodzin. Legendarny skrzypek i showman był w rewelacyjnej formie. Zapowiadając jeden z utworów powiedział, że był zaskoczony liczbą życzeń urodzinowych, jakie mu przesłano email­em. Ale jeden z sympatyków popełnił literówkę i zamiast „Happy Birthday” napisał „Happy Death­day” (oba te zwroty w języku duńskim różnią się tylko jedną literą). Cała sala eksplodowała śmiechem, a Svend swingował dalej, jakby czas zatrzymał się w miejscu.

Paweł Brodowski



Zobacz również

Misha Mengelberg

Holenderski pianista kompozytor zmarł 3 marca 2017 w Amsterdamie. Więcej >>>

Larry Coryell

Amerykański wirtuoz gitary zmarł 19 lutego 2017 roku w Nowym Jorku. Więcej >>>

Nikołaj Gromin

Słynny rosyjski gitarzysta zmarł 17 lutego 2017 roku w Kopenhadze. Więcej >>>

Krzysztof Tronczyński

Lekarz psychiatra, były wiceminister zdrowia, miłośnik jazzu zmarł 10 lutego w Łodzi. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu