Koncerty
Tania Maria
fot. Katarzyna Rainke/Era Jazzu

Tania Maria

Ryszard Borowski


Śpiewającą i grającą Tanię Marię odkryłem dla siebie 25 lat temu w Ameryce. Po siedmioletnim pobycie w Paryżu przeniosła się wtedy do Nowego Jorku, jej nagrywane co rok płyty były przebojami, tak jak „Come With Me” z 1982 i „Love Explosion” z 1983 roku. Było to swego rodzaju objawienie: okazało się, że można interesująco i „jazzowo” śpiewać muzykę latynoską!

Nigdy ani Astrud Gilberto, ani nawet Flora Purim (o Bebel Gilberto nie wspominając) nie mogły mnie przekonać, że należy śpiewać bossa novy i podobne utwory. Melodyka tych utworów (czyli to, co wykonuje właśnie wokalistka) jest prosta, w odróżnieniu od rytmiki i harmonii, a sprawę w moich oczach zdecydowanie pogarsza fakt, iż do stylowego wykonania melodii bossa novy potrzebny jest luz i pewnego rodzaju rytmiczna „nonszalancja”. Szczególnie w wykonaniach męskich była to dla mnie rzecz nie do zniesienia (najgorzej śpiewał chyba sam Jobim!).

Dziś pewnym wzorcem może być Eliane Elias, ale kiedyś Tania Maria była jedyna w swoim rodzaju. Nadal pozostaje
wyjątkowa, choć dziś ta pochodząca z biednej rodziny Brazylijka ma już ponad sześćdziesiąt lat!

28 września Sala Filharmonii Narodowej była, jak zwykle na koncertach Ery Jazzu, wypełniona po brzegi. Tania Maria wystąpiła w malutkim składzie; towarzyszyli jej tylko basista i perkusjonista, ale to w zupełności wystarcza, jeśli ma się tyle energii. Brzmienie zespołu, na przykład z dodaną jeszcze normalną perkusją (tak występowała w nowojorskim klubie Blue Note) jest pełniejsze, ale jej trio prezentujące się w Warszawie miało specyficzny, oryginalny sound właśnie dzięki temu, iż perkusji było niewiele (Mestra Carnero), a gitarzysta basowy (Marc Bertaux) także starał się tylko „być obecny”, nie punktując żadnych nieregularnych akcentów, choć oczywiście, zgodnie z tradycją, ciągle nie był „na raz” (muzyków grających na tym poziomie są setki).

Za to Tania Maria gra chyba najwięcej akcentów ze wszystkich znanych mi muzyków, gra ich więcej nawet niż Michel Camilo. Cała jej muzyka składa się z tych akcentów i to jest jej cecha charakterystyczna. Oczywiście śpiewała też unisono te same frazy, które improwizowała na fortepianie; kiedyś było ich więcej. Jako pianistka potrafiła zawładnąć całą przestrzenią muzyczną i to na jej barkach spoczywała odpowiedzialność za brzmienie, rytm, harmonię. Głos ma ciągle taki sam, mocny, młody, a muzyka jest pełna pokrzykiwań i postrzępionych, krótkich, urywanych fraz. Ta śpiewająca pianistka była motorem wszystkiego, podczas gdy „pływający” bas zmiękczał rytmikę, a perkusja dodawała kolorów.

Maria wykonywała przede wszystkim swoje kompozycje (m.in. Funky Tamborim), ale też zaśpiewała dwa, bardzo oryginalnie zaaranżowane przeboje muzyki latynoskiej: Besame Mucho i Aquarela do Brasil. Oba utwory zagrano w tempach zaskakująco wolnych i potraktowano pod względem rytmicznym bardzo swobodnie. To jest także wspaniała cecha muzyki Tani Marii: formy są otwarte, tematy mogą być poprzedzane rozmaitymi wstępami, solówki rozmaicie budowane i kończone. Między innymi to, a także harmonika (oba wspomniane standardy były mocno zreharmonizowane) decyduje o tym, że jej muzyka jest postrzegana jako rodzaj jazzu, a przede wszystkim jest twórcza, pełna ognia i nie zawsze przewidywalna. A to publiczność na całym świecie kocha najbardziej.

Ryszard Borowski

Artykuł opublikowany w JAZZ FORUM 10-11/2009
 


Zobacz również

Adam Bałdych Sextet w 12on14

Spotkanie tych znakomitych muzyków na jednej scenie dawało szansę zarówno na ciekawą fuzję ich… Więcej >>>

Jazzmani dla bezdomnych

W warszawskim klubie Harenda odbył się 31 marca koncert charytatywny, z którego dochód w… Więcej >>>

Anna Maria Jopek & Gonzalo Rubalcaba

Koncert w warszawskim teatrze Roma (28 marca, mniej więcej w połowie całej trasy koncertowej)… Więcej >>>

Warszawa Ptaszynowi

W warszawskim Studiu im. Witolda Lutosławskiego odbył się 27 marca br. koncert pod hasłem… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu