Koncerty
The Police: Stewart Copeland,
Sting i Andy Summers

The Police: Hello Goodbye!

Piotr Barnert


W życiu każdego z nas są koncerty, które zapadają w pamięci na zawsze; bez wątpienia takim właśnie był koncert na Stadionie Śląskim w Chorzowie 26 czerwca br. Korona stadionu i płyta pod potężną sceną zapełniała się niemrawo i bez pośpiechu. Wśród bardzo wymieszanej wiekowo publiczności spotkali się mieszkańcy wszystkich większych miast Polski z przedstawicielami kilku krajów europejskich. Pogoda wymarzona na taką imprezę, a na bezchmurnym niebie szybujący lotniarze i spadochroniarze.

Gdy nastrój wyczekiwania stopniowo rósł, na deskach sceny pojawili się chłopcy z Counting Crows. Przywitani oklaskami, lecz z lekką rezerwą, bez cienia euforii, stopniowo rozgrzewali publikę przed głównym wydarzeniem dnia. Siedmiu czterdziestoparoletnich muzyków z San Francisco, wykorzystuje ciekawe instrumentarium: różne gatunki gitar, mandolinę, akordeon, perkusję i fortepian elektryczny. Liderem jest błyskotliwy wokalista i autor piosenek Adam Duritz. Counting Crows mają już w dorobku pięć albumów i piosenkę Accidentally in Love ze ścieżki dźwiękowej kultowego filmu „Shrek 2”. Słuchacze od razu rozpoznali flagowy utwór Mr. Jones, a także wykonany na samym końcu Holidays in Spain. Nikomu nie przeszkadzał efekt wzmocnionego, powracającego echa znad trybun.

Niebo zaciemniło się zmierzchem, zegary wskazały dziewiątą, gdy na scenę wyszli Policjanci – jedyne i niepowtarzalne trio, reaktywowane w lipcu zeszłego roku: Stewart Copeland - perkusja, Andy Summers - gitara elektryczna, oraz Gordon Sumner znany światu jako Sting - śpiew i gitara basowa. Oglądałem ich koncert w 1977 lub 1978 roku w polskiej telewizji. Już wtedy przedstawiani byli jako super-grupa, ale chyba nikt nie prorokowałby stwierdzenia, że staną się bohaterami współczesnej muzyki rozrywkowej. Los sprawił, że po trzydziestu latach stojąc dziesięć metrów od muzyków cieszyłem swe oczy i uszy. Widownia popadła w podniosły entuzjazm.

Wszystko zaczęło się od Message in the Bottle, a potem usłyszeliśmy zupełnie nowe aranżacje wielkich przebojów: Walking on the Moon, De Do Do Do, De Da Da Da, Don’t Stand So Close to Me, czy So Lonely. Niesamowite, że trójka muzyków ma taki power i potrafi wywołać takie emocje. Copeland, Summers, a zwłaszcza Sting byli poruszeni reakcją ponad 50.000 słuchaczy. Trybuny falowały, gdy płyta stadionu tańczyła i podskakiwała. Pierwsza godzina koncertu uciekła gdzieś w niesamowitym tempie.

Podczas refrenu Roxanne nie było na stadionie gardła, które nie wykrzykiwałoby tego imienia. Oczywiście nie mogło zabraknąć wielkiego Every Breath You Take. Chyba nikt inny nie potrafi tak płynnie przechodzić z punk rocka, przez jazz do reggae, jak czyni to The Police.

Sting mimo 57 wiosen trzyma wysportowaną sylwetkę, a kilkutygodniowa szpakowata broda dodawała kolorytu komandorowi Orderu Imperium Brytyjskiego. Wytarta deska jego gitary nie ma nic wspólnego z faktem, że jest on jednym z najzamożniejszych muzyków. W świetnej formie był Summers, którego solówki nikogo nie mogły pozostawić obojętnym. Skłócone niegdyś gwiazdorskie indywidualności pożegnały nas w prawie braterskim uścisku. Warto wspomnieć o perfekcyjnym nagłośnieniu i płynącym z kolumn czystym dźwięku, czy o trzech wyrazistych telebimach. Nawet niebo sprzyjało uduchowionemu Stingowi, nie roniąc kropli deszczu.

Gdy opuszczaliśmy stadion, świadomi wzięcia udziału w czymś muzycznie wyjątkowym i niepowtarzalnym, odpływające morze ludzi ogarnęło powszechne odczucie lekkiego niedosytu, że to już koniec. To była pierwsza i pewnie ostatnia wizyta The Police w naszym kraju.

Piotr Barnert

 


Zobacz również

Adam Bałdych Sextet w 12on14

Spotkanie tych znakomitych muzyków na jednej scenie dawało szansę zarówno na ciekawą fuzję ich… Więcej >>>

Jazzmani dla bezdomnych

W warszawskim klubie Harenda odbył się 31 marca koncert charytatywny, z którego dochód w… Więcej >>>

Anna Maria Jopek & Gonzalo Rubalcaba

Koncert w warszawskim teatrze Roma (28 marca, mniej więcej w połowie całej trasy koncertowej)… Więcej >>>

Warszawa Ptaszynowi

W warszawskim Studiu im. Witolda Lutosławskiego odbył się 27 marca br. koncert pod hasłem… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu