Listy
Barbara Dennerlein

Wschodzące gwiazdy?

Cezary Gumiński, Paweł Brodowski


Cześć Drogi Pawle!
Właśnie wpadł mi do ręki numer „Down Beatu” z wynikami ankiety krytyków. Jak wiesz, jestem nauczycielem akademickim nauk ścisłych i lubię w różnych sprawach odrobinę logiki. Wiem, ze jesteś jednym z głosujących, wiec może zwrócisz uwagę na, śmieszną moim zdaniem, sprawę.

Jazz to oczywiście swoboda, ale już jazzowy ranking musi rządzić się pewnymi regułami. Tak się złożyło, ze w ubiegłym roku zachwycił mnie występ Barbary Dennerlein, który zrelacjonowałem w JAZZ FORUM, przez co postać ta stała mi się jeszcze bliższa. Pani ma lat ok. 40 (damom dokładnie się przecież wieku nie liczy), na profesjonalnej scenie działa juz dwie dekady, ma w dorobku kilkanaście własnych płyt z renomowanymi muzykami i jak czytam, ze jest na czwartym miejscu jako wschodząca gwiazda organów, to wybucham śmiechem.


Z tego co pamiętam, kilka lat temu jako wschodząca gwiazda pojawił się też Tomasz Stańko. Podobnych śmiesznostek jest w tej ankiecie wiele. Studiując ten materiał odnosi się wrażenie, ze część głosujących krytyków nie śledzi na bieżąco co się dzieje na jazzowej scenie a „przepisuje” wyniki z poprzednich lat i wychodzą takie kwiatki. 

Dla mnie typowymi młodymi gwiazdami byli bracia Marsalisowie na początku lat 80., ale obecnie są to stare wygi i jak jeden zwycięża w kategorii producenta, to śmieszne – przecież Branford był już dekadę temu dyrektorem artystycznym w Columbii i teraz stawia „pierwsze udane kroki” jako producent!?

Są tam jeszcze jako wschodzące gwiazdy producenci Bob Belden i Lee Towsend, którzy przecież od dwóch dekad katalizowali nagrania dziesiątków (!) nagradzanych albumów jazzowej czołówki. Można z tego wynieść, ze głosujący krytycy z rzadka czytają opisy płyt i raptem dochodzi u nich do „odkrycia”. Uważam, i jestem chyba nieodosobniony w tym poglądzie, że wschodzącą gwiazda to ktoś, kto ma do 30 lat, mniej niż 10 płyt autorskich i plasuje się dopiero w drugiej dziesiątce gwiazd już uznanych, inaczej sens takich rankingów staje się wątpliwy.

Może uda Ci się zwrócić uwagę redaktorom „Down Beatu” na tą śmieszność, która w przypadku ankiety czytelników odzwierciedla stan wiedzy fanów o jazzowej scenie i w tym kontekście ma sens.
Z pozdrowieniami
Cezary Gumiński


Drogi Cezary, w całej rozciągłości zgadzam się z Twoimi uwagami. Jeszcze niedawno w ankiecie krytyków klasyfikacja „rising stars” nazywała się „talent deserving of wider recognition”. Moim zdaniem, niepotrzebnie zmieniono nazwę, gdyż była bliższa publikowanym zestawieniom. Prawda jest bowiem taka, że nie tylko młode talenty, ale także wielu artystów o dużym stażu, wysłudze lat i znaczących osiągnięciach, zasługuje na „szersze uznanie”. Takie kryteria, pamiętam, były przyjmowane przy kandydatach do nagrody JazzPrize, której laureatami byli m.in. David Murray, Lee Konitz czy Richard Muhal Abrams.

W „Down Beacie” klasyfikacja „rising stars” jest m.in. okazją do zwrócenia uwagi na muzyków spoza Ameryki, którzy nie należą do ugruntowanego tradycją jazzowego establishmentu sceny amerykańskiej.
Paweł Brodowski


 


Zobacz również

Potrójny błąd

Inny reżyser, inny kompozytor, inny film Więcej >>>

Sprostowanie

Wkradły się błędy do Jazz Forum 12/2018 oraz 1-2/2019 Więcej >>>

Sprostowanie

Do wywiadu z Branfordem Marsalisem wkradły się błędy (12/2015 Jazz Forum). Więcej >>>

To już 50 lat

Mój Boże. To już 50 lat. Sam jestem czytelnikiem JAZZ FORUM od ponad 40… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu