Coda
Władek Jagiełło
fot. Krystian Brodacki

Wspomnienie o Władku Jagielle

Jacek Pelc


Jeszcze w latach 80. Władek z istniejącego wówczas klubu Akwarium w Warszawie wyciągnął po koncercie mnie, Jarka Śmietanę i Antka Dębskiego do siebie do mieszkania – o ile pamiętam na 14 piętrze – gdzie około trzeciej nad ranem, w samym sercu dużego licznie zamieszkałego bloku zrobił nam po odpowiednich przygotowaniach... zawodowy recital na zestaw bębnów.

Grał miotełkami, a jego perkusyjną muzykę da się opisać następującymi słowami: grał bardzo free, jazzowo, brzmiąco, niezwykle twórczo, po prostu rewelacyjnie, choć w zupełnie odjechany sposób, a przy tym niesamowicie cicho, jakby szeptem odkrywając nam najgłębsze swoje sekrety ocierającego się o geniusz perkusisty. Najlepszym dowodem na niespotykany dynamiczny poziom jego prezentacji była absolutna cisza i zero protestów ze strony licznego uśpionego sąsiedztwa. Zachwycił i oczarował nas wszystkich.


Z perspektywy czasu sądzę, że ten jego bardzo osobisty sposób grania daleko wyprzedzał ówczesną percepcję zarówno perkusistów, jak i instrumentalistów innych kategorii w naszym dosłownie przywiązanym do muzycznej przeszłości i klasyki środowisku. Pod względem czysto perkusyjnym było to granie człowieka o co najmniej rozdwojonej (o ile nie roztrojonej) jaźni, charakteryzujące się niezwykle daleko posuniętą niezależnością kończyn sterowanych kontrolującym wszystko mózgiem, który cztery, pozornie chaotyczne faktury talerza, werbla, bębna basowego i hi-hatu łączył w jedną logiczną całość.

Te samodzielne głosy rozjeżdżały się daleko w różne strony, po czym po prostu spotykały się w regularnych odstępach czasu jak kilka zębatek połączonych mimośrodowo w jeden precyzyjny mechanizm. Władek w swoim graniu, najcichszym, jakie w życiu słyszałem, w ramach tej nierealnej dynamiki, w sposób fenomenalny potrafił zmieścić i kontrolować wszelkie kontrasty dynamiczne, akcenty, ghost-note’y, szczegóły artykulacyjne, kolory i brzmienia. Słuchaliśmy Go dosłownie z zapartym tchem.

Mając na uwadze aktualny dynamiczny rozwój rynku wydarzeń kulturalnych, medialnych i komercyjnych związanych z perkusją sądzę, że tak wczesne odejście Władka jest wielką niepowetowaną stratą. Żegnaj Przyjacielu. 

Jacek Pelc



Zobacz również

Stephen Sondheim

Legendarny amerykański twórca teatru muzycznego zmarł 26 listopada 2012 roku.  Więcej >>>

Roman Syrek

Czołowy puzonista jazzowy, a także akordeonista, zmarł w nocy z 29 na 30 listopada… Więcej >>>

Bogdan Kulik

Znakomity perkusista i akordeonista, zmarł nagle 28 listopada 2021 roku w Kołobrzegu. Więcej >>>

Ack van Rooyen

Światowej sławy holenderski trębacz i flugelhornista zmarł 18 listopada 2021 r. w Hadze. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu