Wytwórnia: Warner Bros 081227952310

Astral Weeks, Beside You, Sweet Thing, Cyprus Avenue, The Way Young Lovers Do, Madame George, Ballerina, Slim Slow Slider;
Beside You (take 1);
Madame George (take 4);
Ballerina (long version);
Slim Slow Slide (long version)

Muzycy: Van Morrison, śpiew, gitara; Jay Berliner, gitary akustyczne; John Payne, flet, saksofon sopranowy); Richard Davis, kontrabas; Connie Kay, perkusja; i inni

Recenzję opublikowano w numerze 12/2015 Jazz Forum.

Astral Weeks

Van Morrison

  • Ocena - 5

Oryginalny longplay ukazał się w listopadzie 1968 roku, wszystkie dotychczasowe edycje na CD brzmiały gorzej od płyty winylowej. Mastering jest jasny z dobrą separacją i bez niepotrzebnej kompresji, doskonale słychać nieprzeliczone niuanse tej muzyki – nareszcie! 47 lat od premiery można się znowu rozkoszować magicznym smakiem tego dzieła, które – przyjmowane w pełnej dawce i w odpowiedniej czystości – działa jak narkotyk.

„Astral Weeks” to płyta magiczna, muzyka absolutnie natchniona. Jednorazowa fuzja talentu młodego geniusza na progu sławy i wytrawnych muzyków, do których nawet nie odzywał się w studiu, a pomimo tego porwał, uskrzydlił, oczarował własną wizją.

Hipis grający kilka akordów na gitarze i perkusista The Modern Jazz Quartet. Basista związany z takimi legendami jazzu, jak Eric Dolphy, Elvin Jones, czy Charlie Mingus. Connie Kay i Richard Davis, bo o nich mowa, nadają tym akustycznym nagraniom podskórną pulsację, jakiej daremnie szukać na najlepszych nawet płytach z epoki. Gitarzysta Jay Berliner także miał na koncie nagrania z Mingusem, ale ten mistrz studyjny wystąpił na ponad 13.000 sesji i gra jak marzenie – „oplata” prostotę gitarowych akompaniamentów Morrisona, niczego nie komplikuje, uzupełnia.

Każdy z utworów jest bardzo prosty pod względem harmonicznym, cecha ta charakteryzuje zresztą większość kompozycji artysty (z wyjątkiem jego – licznych – wycieczek w rejony czystego jazzu). Dwa, trzy akordy i niekończąca się opowieść, to całkowicie skupia uwagę na soliście i jest ta płyta rodzajem „monodramu”, nawet jeżeli głównemu aktorowi akompaniują muzycy o stokroć większym dorobku.

Orkiestracje, po części dograne bez udziału solisty, stanowią dziś o kolorycie albumu. Radosne smyczki w Sweet Thing, elegancki klawesyn w Cyprus Avenue, czy sekcja dęta w The Way Young Lovers Do – to wszystko były eskapady daleko odbiegające od nurtu singer-songwriter, którego Van Morrison stał się współtwórcą i filarem. Ale to jego głos jest bohaterem tego albumu. Głos wyrzucający improwizowane słowa z artykulacją saksofonisty. Często na kilku prostych dźwiękach, czasami bez wyraźnej melodii, Van Morrison snuje długie, liryczne, poetyckie opowieści o fizycznej miłości, o dzieciństwie w Belfaście, o całej paradzie nawiedzonych, jak on sam, odmieńców – Cyprus Avenue, Madame George, Ballerina. W przestrzeni snu tekst to dźwięk.

Kiedy w utworze Beside You zapętla się na słowach to-never-never-never-wonder-why-at-all, powstaje motyw obsesyjny, prawie jak w jazzie. Ale i głos Morrisona funkcjonuje na całej płycie na podobieństwo instrumentu. Nietrudno sobie wyobrazić „Astral Weeks” jako koncert na saksofon i orkiestrę, to także byłaby fascynująca płyta.

Cztery nagrania bonusowe, nigdy dotąd nie wydane, pozwalają prześledzić spontaniczny proces twórczy Irlandczyka, dają okazję do porównań. Długa wersja utworu Slim Slow Slider zaskoczy i zachwyci fanów.

Autor: Daniel Wyszogrodzki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm