Wytwórnia: Opus Series


Ready and Free
Intymność
Dużo za dużo
Moc
Podróż
Have You Ever
Niebywałe
Bring the Light
Colour
Łąki
Miracle
Path


Muzycy:
Małgorzata Markiewicz, śpiew; Nikola Kołodziejczyk, fortepian; Maciej Szczyciński, gitara basowa; Michał Bryndal, perkusja; oraz goś­cinnie: Maciej Mąka, gitara; Tomasz Wendt, saksofon tenorowy; Paweł Zarecki, organy; Marcin Steczkowski, kornet


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 6/2020


Bring The Light

Małgorzata Markiewicz

  • Ocena - 4

Soul po polsku – tak w dwóch słowach można by scharakteryzować portret muzyczny Małgorzaty Markiewicz, który naszkicowała na swym najnowszym krążku „Bring The Light”. Prawdziwą miłością wokalistki jest wszystko to, co pochodzi spod znaku muzyki duszy oraz jej okolic, i słychać to wyraźnie już po pierwszych wyartykułowanych przez nią dźwiękach. Głos Małgorzaty Markiewicz potrafi zabrzmieć wieloma kolorami, co bezpośrednio przenosi się na siłę emocjonalną jej przekazu. To tyle, jeśli chodzi o ducha. Jeśli zaś mowa o „ciele” (a więc stronie technicznej), to zaprezentowana na albumie wokalistyka jest świadectwem dobrego warsztatu – można to wysłyszeć zawsze wtedy, kiedy wykonawca posiada świadomość głosu jako rzeczywistego instrumentu. Innymi słowy – it’s official – Małgorzata Markiewicz śpiewać potrafi!

Album, który właśnie „obraca się” w moim odtwarzaczu, jest dwujęzyczny i… dwubarwny zarazem. Wokalistka w języku angielskim bowiem brzmi inaczej niż w języku polskim i zastanawiam się, w czym tkwi tajemnica tego intrygującego zjawiska. Czy w samym brzmieniu tych dwóch – jakby nie patrzeć – odmiennych w wielu aspektach języków? Czy też przyczyny należałoby szukać raczej w kanonach brzmieniowych muzyki soul oraz odpowiednim kolorycie, który osiąga się przy pomocy wokalnych narzędzi artykulacyjnych? Jedno jest pewne: Małgorzata Markiewicz nie „brudzi” polszczyzny obcymi wpływami i kiedy już sięga po nasz rodzimy język, brzmi w nim inaczej, na całe szczęście – naturalnie i swobodnie (à proposbrzmienia – przydałaby się miejscami wyraźniejsza artykulacja głosek dźwięcznych, szczególnie podczas śpiewania piano). Wyjątkiem może być tutaj piosenka Moc, ale w tym konkretnym przypadku winę za jego „niepolskość” ponoszą błędy konstrukcyjne natury prozodycznej.

Utwory zamieszczone na krążku mieszczą się znakomicie w kanonach muzyki soul – tak pod względem bardzo zgrabnych kompozycji (wyraziste tematy), jak i towarzyszących im groove’ów (wyjątkowo niepolskie słowo, lecz nie znajduję substytutu) oraz zaproponowanych aranżacji. Dodatkowym atutem albumu są „drugie plany”, gdzie rozgrywane są ciekawe partie wokalne oraz smakowite „smyki”, dobarwiające całość brzmienia. Zabiegi postprodukcyjne sprawiają natomiast, że wszystko to nabiera współczesnego charakteru.

„Bring The Light” to album pod względem ogólnego brzmienia pastelowy, a jeśli chodzi o narrację wokalną – subtelny. Brak mi na nim jednak tego soulowego „pazura”, przez co być może prezentowany materiał traktuję raczej w kategoriach „słuchania rozproszonego” (Helmut Hucke), gdzie muzyka stanowi szeroko pojęte środowisko słuchacza, nie pozwalając jednak na ucieczkę w marzenie. Ale zaznaczam, że moje odczucia są wyłącznie natury subiektywnej (nie należę bynajmniej do grona marzycieli), ale jestem pewny, że propozycja Małgorzaty Markiewicz znajdzie grono odbiorców wśród koneserów dobrej muzyki soulowej. Nie wątpię też – mimo moich wcześniejszych zastrzeżeń – że niejednemu pozwoli także oderwać się od otaczającej go codzienności, ostatnimi czasy jeszcze bardziej niełatwej.


Autor: Janusz Szrom

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm