Wytwórnia: GAD Records CD 125


Końcówka banderoli
Kakadu
Nite Sprite
Baraka Sasa
Trzy po cztery
Akelei
Mazurek
Michałek (radio version)
Wątpliwości
Akelei (first radio version)


Muzycy
: Zbigniew Czwojda, trąbka; Juliusz Mazur, fortepian, Fender, syntezator; Władysław Kwaśnicki, saksofony, klarnet basowy; Stanisław Zybowski, gitara; Andrzej Pluszcz, gitara basowa; Zbigniew Lewandowski, Adam Bielawski, perkusja; Hanna Banaszak, wokaliza


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 1-2/2021


Crash

Crash

Dwa są powody, dla których z upodobaniem sięgam po tę płytę. Pierwszy – to przywrócenie tak ważnemu zespołowi jak wrocławski Crash właściwego miejsca w historii jazzu w Polsce, dzięki dźwiękowej dokumentacji zapisanej  w końcówce lat 70. na kasecie  Wifonu i w radiowych nagraniach studia PR w Opolu. Zasługi GAD Records są w zakresie reedycji ważnych nagrań polskich zespołów niepodważalne, a jakość wydawnictwa, łącznie z „opisem sytuacyjnym”, to wysoka półka edytorska. Powód drugi jest jednak ważniejszy. I właściwie powinien wystarczyć jako rekomendacja: na płycie zarejestrowano ponad godzinę znakomitej muzyki, której słuchać można bez końca.

Powstanie Crashu w drugiej połowie lat 70. było szczęśliwym zrządzeniem losu,  choć losowi oczywiście pomogły wcześniejsze osiągnięcia i triumfy artystyczne członków zespołu, zwłaszcza Zbigniewa Czwojdy, Andrzeja Pluszcza i Juliusza Mazura. Dziś takiej klasyki jazz-rocka z przełomu lat 60. i 70. XX wieku, inspirowanej stylistyką „elektrycznych” zespołów Weather Report, Return to Forever, Herbie’ego Hancocka czy Chicka Corei, raczej na festiwalach i w nagraniach młodych polskich jazzmanów się nie słyszy. Co mnie dziwi, bo ten okres historii jazzu na świecie przyniósł setki świetnych nagrań, w tym inspirujące również muzyków Crashu kompozycje (np. Nite Sprite Corei). Podejrzewam, że funkowy groove czy południowoamerykańskie rytmy (Akelei Mazura – mistrzostwo świata!), obudowane riffami dęciaków, z solówkami pełnymi pulsującego drive’u, przy których nawet najbardziej nieruchawi fani prawie wskakują na parkiet, kojarzy się z jakąś straszliwą komercją. Co nijak ma się do rzeczywistości, gdyż owe rytmiczne uwarunkowania to po prostu esencja jazzu. 

Własne kompozycje Crashu pokazują, że członkowie zespołu, będącego konstelacją  talentów, potrafili  dobudować do obowiązujących w tamtych latach wzorców stylistycznych swoje propozycje, z aplauzem przyjmowane przez słuchaczy. Muzycy Crashu zgarniali nagrody na festiwalach, zarówno w swoim zespole, jak i w innych grupach. Dzięki szczęśliwie przywróconym nam w zremasterowanej wersji nagraniom jest jasne, dlaczego tak się działo.

Dla słuchaczy z mojego pokolenia płyta stanowi wspomnienie wielu do dziś pamiętanych koncertów. Dla młodszych niech pozostanie wciąż otwartą księgą, z której warto, a nawet powinno się na co dzień korzystać. 


Autor: Stanisław Danielewicz

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm