Wytwórnia: Kameleon KAMCD39

Dziwna historia; Jadąc w tłoku; Śpiew wiosny; Wielki skok; Maraton; Take Five; Trzecia katarakta; Odwilż; The Lonesome Road; Płachta na byka; Royal Garden Blues; Wlazł kotek na płotek; Boso nocą; Musette D-dur (BWV Anh. 126); Preludium i fuga c-moll (BWV 847); Menuet a-moll (BWV Anh. 120); IV Sinfonia d-moll (BWV 790); Aria Gedenke doch, mein Geist (BWV 509); Allemande z V Suity francuskiej G-dur (BWV 816; Preludium i fuga e-moll (BWV 855); Bourrée z II Suity lutniowej e-moll (BWV 996); Menuet i Trio z III Suity francuskiej h-moll (BWV 814); VIII Sinfonia F-dur (BWV 794); Sarabanda z III Suity francuskiej h-moll; Gawot z V Suity francuskiej G-dur; Preludium f-moll (BWV 857); Aria z III Suity orkiestrowej D-dur; Allemande z VI Suity francuskiej E-dur; Menuet d-moll (BWV Anh. 132); Fuga d-moll (BWV Anh. 180); Aria Sooft ich meine Tobackspfeife; Preludium D-dur (BWV 850); Preludium g-moll (Menuet i Trio) (BWV 929); Bourrée z VI Suity francuskiej E-dur (BWV 817); Sarabanda z I Suity francuskiej d-moll; Fuga c-moll (BWV 847)

Muzycy: Marek Bliziński, gitara; Andrzej Turski, gitara; Marek Brodowski, gitara basowa; Marek Rosiński, perkusja; gościnnie: Wojciech Rosiński, wiolonczela

Recenzję opublikowano w numerze 12/2016 Jazz Forum.


Dziwna Historia

Czterech

  • Ocena - 3.5

W świecie instrumentalnego, gitarowego rocka lat 60., któremu ton nadawał kwartet The Shadows, warszawska formacja Czterech miała dość specyficzne miejsce. Nigdy bowiem do końca w dość sztywnej i skostniałej formule takiego grania nie chcieli się zmieścić, szukając inspiracji i w świecie muzyki klasycznej, i w jazzie. Grali inaczej i ciekawie. Szkoda tylko, że ówczesna fonografia nie chciała tego dostrzec, podsumowując trzyletnią działalność Czterech zaledwie jedną małą płytą. Niemal pół wieku później możemy poznać pełne spektrum działalności zespołu.

Czterech to przede wszystkim Marek Bliziński. Muzyk, który kilka lat później miał się stać najbardziej rozchwytywanym gitarzystą w świecie polskiego jazzu, wysoko cenionym przede wszystkim za nieprzeciętne umiejętności akompaniatorskie i niezwykłe wyczucie jazzowej harmonii. Wystarczy posłuchać tego, co robił z Ewą Bem w kameralnych adaptacjach piosenek z Kabaretu Starszych Panów, czy w nagraniach Kwartetu Jana Ptaszyna Wróblewskiego z końca lat 70., by w pełni docenić jego kunszt. W nagraniach zespołu Czterech ten potencjał też już słychać.

W składzie Czterech Bliziński miał doskonałe wsparcie w postaci drugiego gitarzysty – kojarzonego przede wszystkim z Chochołami Andrzeja Turskiego, później cenionego dziennikarza radiowego i telewizyjnego. W pierwszym składzie zespołu sekcję rytmiczną stanowili grający na gitarze basowej Paweł Brodowski i Hubert Rutkowski na perkusji, dość szybko zastąpieni przez Marka Brodowskiego (zbieżność nazwisk przypadkowa) i Marka Rosińskiego. Ten skład przetrwał najdłużej, dokonując szeregu nagrań dla Polskiego Radia, akompaniując Tadeuszowi Woźniakowi oraz regularnie koncertując.

W repertuarze Czterech ścierały się fascynacje twórczością Hanka Marvina i podobnych mu gitarzystów (Śpiew wiosny,
Jadąc w tłoku, Płachta na byka
) z pragnieniem tworzenia muzyki o bardziej in­dywidualnym rysie, z lekkimi jazzowymi naleciałościami (Odwilż czy swingująco-szemrany Maraton, jedyna w zestawie kompozycja Andrzeja Turskiego – bardzo udana!). O tym, że świat bluesa i jazzu nie był muzykom obcy świadczy także fakt, że w swoim repertuarze mieli m.in. Take FiveRoyal Garden Blues (oba zaprezentowane także na omawianej płycie).

Najważniejszym i najbardziej ambitnym przedsięwzięciem w karierze kwartetu było porwanie się na gitarowe opracowania kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Wiele lat po rozpadzie zespołu owe bigbeatowe transkrypcje barokowego klasyka obrosły wręcz legendą, określane mianem jednego z najciekawszych projektów lat 60., któremu nie było dane doczekać się publikacji. Z jednej strony to prawda – skala całego projektu (mowa o kompletnym, trwającym niemal 50 minut programie) mogła imponować. Bliziński w tych adaptacjach staje na wysokości zadania, odtwarzając w większości wiernie górny głos większości kompozycji, łącznie z ozdobnikami pisanymi pod kątem klawesynu, a nie gitary! Na duży plus trzeba też zaliczyć grę Marka Brodowskiego, któremu przypadło w udziale wykonanie większości dolnych głosów. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że Bach w wykonaniu Czterech jest bardzo akademicki, uładzony i w dużym stężeniu nużący – partie perkusji są najczęściej jedynie konsekwencją oryginalnej rytmiki utworów, a aranżacja całości nie wnosi wiele nowego ponad to, co zostało zawarte w oryginalnych partyturach. Wystarczy posłuchać Bouree z II suity lutniowej e-moll (BVW 996) w wykonaniu Czterech i porównać z nagraną niewiele później interpretacją Jethro Tull, by zrozumieć różnicę.

Mimo tego trzeba powiedzieć, że Czterech to ważna formacja w dziejach polskiego ro­cka, stanowiąca w drugiej połowie lat 60. ciekawą, udaną kontrę dla bardziej znanych i pamiętanych Tajfunów.

Autor: Michał Wilczyński

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm