Wytwórnia: Polish Jazz Masters Polskie Nagrania/Warner 9 55881 8


A Day in the City
(DACP 796) Endless Summit
Instant Groove
Strzeż się szczeżui
Easy
Why Not Samba
Seven Shades of Blue
Goodbye

Muzycy: Wojciech Karolak, organy Hammonda, Farfisa, piano Fendera; Orkiestra p/d Jana Ptaszyna Wróblewskiego w składzie: Zbigniew Namysłowski, Janusz Muniak, Tomasz Szukalski, Waldemar Kurpiński, saksofony; Tomasz Stańko, Bogdan Dębek, Tadeusz Szosta, trąbki; Andrzej Piela, Stanislaw Cieślak, Jan Jarczyk, puzony; Paweł Dąbrowski, gitara basowa (7, 8); Czesław Bartkowski, perkusja, Wojciech Kowalewski, instr. perkusyjne; NOVI Singers; sekcja smyczkowa; W numerze 6 sekcja saksofonów: H. Rzeźniczek, Z. Przybyszewski, E. Walczak, A. Żołądkiewicz


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 3/2019


Easy!

Wojciech Karolak

  • Ocena - 5

An American Dream. Tymi słowami zaczynam i w zasadzie mógłbym już skończyć. Grają jak marzenie, jak sen, jak amerykańscy Marines, gdyby Marines grali jazz. Nie masz tu słowiańszczyzny, no, może poza panaptaszynowym tytułem Strzeż się szczeżui (Ptaku, ajlawju). Za to pełna świadomość tego, co w latach 70. w jazzowej trawie piszczało: Miles, Herbie, Jarrett, Weather Report, Return to Forever... Smaczysko stylowe i w dobrym guście, czystość gatunku fusion, który przecież sam jest definitywnie nieczystym, bo eklektycznym post­modernizmem jazzu. I ten metagalaktyczny swing w (DACP 796) Endless Transit, gdzie saksofony groovią jak w Thad Jones & Mel Lewis Orchestra, a pod koniec flecista z kreskówki zostaje zastrzelony (kto posłucha, zrozumie). A potem tytułowa, leniwa Why Not Samba, Seven Shades of Blue – gdyby George Duke chciał grać jak Karolak, to tak by to pewnie szło.

Harmonie umykające w pojawiające się nieoczekiwanie ścieżki tego tajemniczego ogrodu wyobraźni, rytmy i podziały pozornie proste, acz ich wielość tak zachwyca, jak napawa szacunkiem dla rytmodawców. Tytuły jeden w jeden albo znaczą, albo bawią. Niektóre jedno i drugie. Jak znaczy i bawi pianista i dowcipna inteligencja Wojtka Karolaka, jak zachwycają instrumentacje i orkiestracje na tej płycie.

Artyści – bajka. Harmoloty frytownicze w rockowym sosie, porcja podwójna. A to Tomasz Szukalski, a to Tomasz Stańko, a to sam Pan Dyrektor tej płyty, a to wspomniany już wyżej JPtW, Zbyszek Namysłowski, Janusz Muniak, NOVI Singers, by wspomnieć zaledwie kilkoro…

Pamiętam pojawienie się tej płyty. Nie mieliśmy z kumplami dostępu do płyt zza dowolnego oceanu. Płyty z serii Polish Jazz były dla nas jedyną dostępną literaturą, co nie znaczy, że byliśmy bezkrytyczni. Płyta „Easy!” ulegała zdarciu najszybciej u wszystkich z nas. Nadawała się i do słuchania, i na prywatkę, i do snu. Słuchało się tego bez przerwy. Teraz, po latach, po nabyciu skali porównawczej i układów odniesienia, gdy od kontekstów aż się (vive le roi) i nie zawsze chcą znaczyć to, co powinny, z zachwytem odkrywam, że ząb czasu nie tknął muzyki, o której mam zaszczyt pisać. Wzruszenie to samo co w 1975, gdy usłyszałem „Easy” po raz pierwszy.

Wojtek Karolak nagrał ten album w roku 1974 i napisał wtedy tak:

„Moim zamiarem było zrealizowanie płyty zawierającej muzykę rozrywkową nagraną przez muzyków jazzowych. Zro­biona na luzie i przeznaczona do słuchania na luzie, może wpadać jednym uchem, wypadać drugim. A jeżeli przy oka­zji sprawi słuchaczowi trochę przyjemności – będzie można uznać, że jej funkcja została spełniona.”

Wojtku, Mistrzu, Przyjacielu, osiągnąłeś znacznie więcej i bardzo Ci za to dziękuję wraz z rzeszą mi współczesnych. Zając potrafi!


Autor: Piotr Baron

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm