Wytwórnia: Metal Mind MMP CD 0702 DG


Mgła nad miastem; Kołysanka; Przestrzeń będzie; Spacer nad jeziorem; Mississippi; Wyszedłeś; Opowieść mam; Żółty balonik; Zaśpiewać ci chcę

Muzycy: Elżbieta Mielczarek, śpiew, gitara akustyczna; Grzegorz Kapołka, Mirosław Rzepa, Leszek Winder, gitary; Dariusz Ziółek, gitara basowa; Andrzej Ryszka, perkusja

Elaela

Ela Mielczarek

  • Ocena - 4

W 1982 roku Elżbieta Mielczarek nagrała dwa utwory na singla Tonpressu, z których jeden, Poczekalnia PKP (adaptacja Blue Drag Django Reinhardta z polskim tekstem) okazał się wielkim przebojem. Niedługo później ukazał się nagrany w warszawskim Akwarium album „Blues koncert”. Wokalistkę okrzyknięto wówczas „pierwszą damą polskiego bluesa”, a ona sama... zniknęła ze sceny. Trzy dekady później powraca z premierowym materiałem.

Do nagrania zaprosiła całą śmietankę śląskiego środowiska bluesowego. Zabrakło Jana „Kyksa” Skrzeka, który akompaniował jej w latach 80. Są natomiast aż trzej gitarzyści (Leszek Winder, Mirek Rzepa, Grzegorz Kapołka) oraz doskonała sekcja rytmiczna – Dariusz Ziółek i Andrzej Ryszka (ex-Krzak). Ten ostatni jest ostatnio rzadkim gościem w Polsce, więc miło go usłyszeć nie tylko w roli muzyka, ale też współproducenta i kompozytora dwóch utworów.

Skład osobowy imponuje, a efekt ich wspólnej pracy zmusza do refleksji. Są tutaj momenty piękne i ponadczasowe – z Mississippi tandemu Mielczarek-Kreutz na czele. To utwór pełen pasji i energii znanej z wcześniejszej twórczości artystki. Większość nowych kompozycji nie sięga jednak tego poziomu, choć niektóre całkiem udanie zbliżają się do niego. Tak jest z hipnotycznym, niekończącym się Wyszedłeś, najbardziej dynamicznym na całej płycie Opowieść mam z muzyką Ryszki, czy wieńczącym całość Zaśpiewać ci chcę z łkającą solówką Windera. Spośród pozostałych utworów wiele okazuje się niepozornymi, kameralnymi kompozycjami, które nabierają blasku dopiero dzięki przemyślanym aranżacjom i wdzięcznym partiom solowym.

Całość nie schodzi poniżej pewnego poziomu i daje gwarancję, że spędzimy przyjemne trzy kwadranse w towarzystwie muzyki o bluesowych korzeniach. Słuchając płyty „Elaela” mam jednak wciąż wrażenie, że żywiołem „pierwszej damy polskiego bluesa” jest scena, a nie studio. Dopiero tam jej muzyka nabiera właściwego wymiaru. Dlatego mam nadzieję, że w ślad za nowym albumem pójdą także koncerty

Autor: Michał Wilczyński

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm