Wytwórnia: ECM 1962

Elixir

Marilyn Mazur/Jan Garbarek

  • Ocena - 5

Clear; Pathway; Dunun Song; Joy Chant; Bell-Painting; Elixir; Orientales; Metal Dew; Mother Drum; Mountain Breath; Creature Walk; Spirit of Air; Spirit of Sun; Sheep Dream; Talking Wind; Totem Dance; The Siren in the Well; River; On the Move; Winter Wish; Clear Recycle
Muzycy: Marilyn Mazur, instr. perkusyjne, wibrafon, marimba, water-phone; Jan Garbarek, saksofon tenorowy i sopranowy

    Duńska perkusjonistka Marilyn Mazur i norweski mag saksofonu Jan Garbarek znają się doskonale, bowiem współpracowali ze sobą intensywnie w latach 90. koncertując i nagrywając tak znakomite albumy jak „Twelve Moons”, „Visible World” czy „Rites”.
    Marilyn zawsze podkreślała bliskość duchową z Norwegiem i swobodę artystyczną, jaką pozostawiał jej w swojej muzyce. Nic zatem dziwnego, że kiedy przyszło do stworzenia duetu pierwszą osobą, jaka przyszła na myśl Dunce, był właśnie Garbarek. Co prawda w opisie płyty figurują dwa nazwiska, ale nie ulega wątpliwości, że to przede wszystkim dzieło Mazur. To ona kreuje atmosferę tej muzyki i jest kompozytorką bądź współkompozytorką wszystkich zarejestrowanych utworów.
    Nie jest to typowy duet perkusja/instrumenty perkusyjne-saksofon. Marilyn gra również na wibrafonie, marimbie, pozostałe perkusjonalia są często pieczołowicie strojone tak, by idealnie uzupełniać linie saksofonu. Najważniejsze są tu jednak przestrzeń, barwy, atmosfera. Niezliczone instrumenty perkusyjne nie tworzą pulsującej tkanki rytmicznej, ale wielobarwny, czasem tajemniczy i nieco mistyczny pejzaż, w którym niczym w wypełnionym cieniami przodków świecie pojawia się krzyk saksofonu jak szamański zaśpiew łączący przestrzeń realną i duchową.
    Legendarne porozumienie dwojga artystów jest tu bardziej widoczne niż w jakimkolwiek innym nagraniu. To już nie tylko zbieżność koncepcji i wrażliwości, to wręcz współodczuwanie i emocjonalna jedność.
    Album otwiera i zamyka poważny i ceremonialny utwór Clear – będący jakby wprowadzeniem do misterium, a zarazem sugestią, by po przesłuchaniu płyty, będąc bogatszym o to doświadczenie, powrócić do niej raz jeszcze. Zapewniam, że warto.
 

Autor: Marek Romański

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm