Wytwórnia: V Records (dystrybucja Universal)

Ciążownik; UserFriendlyTune; Cyna; Lanzyferion, part 1; Lanzyferion, part 2, Lanzyferion, part 3; PewelkaMuzycy: Kuba Płużek, fortepian; Marek Pospieszalski, saksofon tenorowy; Max Mucha, kontrabas; Dawid Fortuna, perkusja

Recenzję opublikowano w numerze 4-5/2014 Jazz Forum

First Album

Kuba Płużek

  • Ocena - 4.5

Minęły już czasy, gdy większość polskich pianistów jazzowych z trudnością podążała za światową czołówką improwizatorów. Teraz nie tylko im dorównują, ale nawet niekiedy zaskakują pomysłami narracyjnymi i stylistycznymi. Szczególnie w przypadkach, gdy nie odwołują się do tradycji parkerowskiej. Młode pokolenie instrumentalistów szuka bowiem w jazzie nowych rozwiązań, nie zawsze kompilujących jazzową przeszłość z teraźniejszością. I tak, często źródłem ich fascynacji są, m.in. rock, funk, folk, klasyka, pop i awangarda muzyczna.

Kuba Płużek doskonale ilustruje ową tendencję na swojej pierwszej płycie. Siedem zamieszczonych na niej kompozycji jest jego autorstwa i wszystkie one pomijają konwencje swingowe i bebopowe. Ciążownik jest zagrany w pulsacji quasi bigbeatowej, ale z tematem i improwizacjami saksofonisty Marka Pospieszalskiego dość swobodnie odnoszącymi się do tonalności. Z kolei Kuba traktuje w nim fortepian bardzo perkusyjnie i konsekwentnie buduje swoją solówkę w powziętej idei.

Dwa następne utwory UnserFriendlyTune i Cyna wykonuje tylko trio pianisty (bez tenorzysty). Pierwszy z nich prezentuje specyficzne fusion harmoniki jazzowej z pewnymi elementami rhythm and bluesa, a drugi to ballada prezentowana jednak – zwłaszcza w warstwie rytmicznej – w rockowym wyrazie. Następujące po nich trzyczęściowe Lunzyferium, grane ponownie w kwartecie, przywołuje alegorycznie wybrane style jazzowe i bluesowe, m.in. coltrane’owski, soul-jazz (stylowa improwizacja kontrabasisty Maxa Muchy), boogie-woogie (interesująca solówka Pospieszalskiego, przełamująca stereotyp nurtu) i rhythm and blues w idiomie pianistycznym Ramseya Lewisa. Ostatnia pozycja krążka, Pewelka, jest balladą sięgającą do archetypu skalowego i pulsacyjnego.

Wszyscy muzycy grają świetnie, są bezkompromisowi w budowaniu narracji i przekonują swoimi koncepcjami artykulacyjnymi i fakturalnymi. To, że sięgają jeszcze niekiedy do zamysłów Brada Mehldaua, świadczy tylko o ich ogromnej świadomości estetycznej i wielkich możliwości twórczych oraz interpretacyjnych.

Autor: Piotr Kałużny

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm