Wytwórnia: Jazzwerkstatt 090

For The Love Of Ornette

Jamaaladeen Tacuma

  • Ocena - 4

Journey; For the Love of Ornette; East Wind; Drum & Space; Tacuma Song; Forthworth Funky Stomp; Tacuma Song: Celestial Conversations,
Vibe on This OC, Celebration on Prince Street
Muzycy: Jamaaladeen Tacuma, gitara basowa; Ornette Coleman, saksofon altowy; Tony Kofi, saksofon tenorowy; Wolfgang Puschnig, flet, hojak; Yoichi Uzeki, fortepian; Wadud Ahmad, spoken word; Justin Faulkner, perkusja; David „Fingers” Haynes, finger drums

Jak łatwo się domyślić, cały nowy album basisty Jamaaladeena Tacumy to wielki hołd dla jego najważniejszego lidera, mentora i, jak sam pisze, duchowego przewodnika – Ornette’a Colemana. Trzeba też powiedzieć, że to głównie jemu Tacuma zawdzięcza swoją reputację jednego z najciekawszych gitarzystów basowych i współtwórcy free funku. Kiedyś był członkiem słynnego Prime Time – pionierskiej grupy grającej harmolodic i free funk.

Na „For The Love Of Ornette” wyraźnie słychać echa tamtej muzyki – tym bardziej, że gości tu również sam Coleman. Mamy tu więc charakterystyczne poszarpane, funkowe partie gitary basowej, freejazzową nawałnicę perkusyjną i kolektywnie improwizujące aż trzy dęciaki.

Dla tych, którzy znają dobrze dorobek Prime Time, nie będzie także zaskoczeniem orientalny instrument hojak (którego używa tu Wolfgang Puschnig), przecież zespół ten współpracował z muzykami marokańskimi, np. na płycie „Dancing In Your Head” (1976).

Czasem jednak tacumowski free funk zamienia się w zwykły funk, choćby w mini¬suicie Tacuma Song. Wówczas Puschnig sięga po flet i klimat robi się znacznie łagodniejszy, przypominający niektóre płyty Herbie’ego Manna. Trochę mniej podobają mi się w tych funkowych fragmentach partie tenoru – Tony Kofi gra tam dość stereotypowo, nie potrafi ożywić prostego rytmu intrygującymi zwrotami melodycznymi czy efektami artykulacyjnymi.

Nie jest to album na miarę najlepszych dokonań colemanowskiego Prime Time, Decoding Society, czy Jamesa Blooda Ulmera, ale i tak w dziedzinie funkowego harmolodic od dawna nie wydano niczego lepszego. Dla wielbicieli takiej muzyki „For The Love Of Ornette” na pewno nie będzie rozczarowaniem.

Autor: Marek Romański

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm