Wytwórnia: Concord Records 0888072028654 (dystrybucja Universal)


Barley
Seems I’m Never Tired Lovin’ You
Singing in My Soul
Southern Nights
What Would I Do
Grace
Stars Fell on Alabama
Every Grain of Sand
Wash Me Clean
All the Way Here


Muzycy
: Lizz Wright, śpiew; Kenny Banks, fortepian, organy Hammonda; Marvin Sewell, Chris Bruce, gitary; David Piltch, kontrabas; Jay Bellerose, perkusja; gościnnie: Marc Ribot, gitara; zespół wokalny oraz inni muzycy


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 10-11/2017


Grace

Lizz Wright

  • Ocena - 4

Ta nadal młoda wokalistka (ma obecnie 37 lat) konsekwentnie wprowadza do jazzu elementy muzyki amerykańskiego Południa. Niby nic nowego. Równie skutecznie robi to na przykład Cassandra Wilson. A jednak nietrudno odczuć, że Lizz Wright wnosi do swojej muzyki coś więcej i jest to świadomość społeczna czarnoskórej dziewczyny wychowanej przez ojca kaznodzieję w stanie Georgia, gdzie czas niekoniecznie nadąża za rzeczywistością, gdzie jutro jest niewiadomą, za to przeszłość żyje.

Lizz Wright tworzy na swoich płytach brzmienia bliskie głosom Delty, bluesowi i muzyce folk. Jej muzyka ociera się regularnie o pop – pod warunkiem, że mówimy o wysmakowanej muzyce popularnej zaaranżowanej z pełną świadomością źródeł. To dlatego wokalistka tak naturalnie miesza czarne z białym, stare z nowym, akustyczne z elektrycznym. Najpierw źródła. Mamy tu utwór Singing in My Soul, skomponowany przez „ojca gospel” Thomasa A. Dorseya, a obok Southern Nights nowoorleańskiego mistrza Allena Toussainta – to ewidentna kontynuacja tradycji. Mamy swingujący What Would I Do Without You Raya Charlesa i standard Stars Fell on Alabama.

Wspólnym mianownikiem, który zespala ten różnorodny, lecz z gruntu amerykański repertuar, jest głos artystki i jej specyficzny styl wokalny – lekko wycofany, intymny, nastrojowy. Lizz Wright nie stosuje wokalnych fajerwerków, jej przekaz oddziałuje na dwóch płaszczyznach, a są nimi emocje i… słowa. Świadomy stosunek artystki do tekstów tłumaczy dobór takich pozycji repertuarowych, jak piosenki k.d. lang (Wash Me Clean) czy Boba Dylana (Every Grain of Sand). Interpretacja tego ostatniego utworu przypomina nieco nagranie Emmylou Harris, ale to jedynie podkreśla najważniejszy przekaz Lizz Wright: muzyka jest jedna i służy zbliżeniu.

Trzeba też zaznaczyć gościnny udział artystów, którzy wzbogacili tę płytę. Marc Ribot zagrał charakterystyczną partię solową na gitarze elektrycznej w standardzie Stars Fell on Alabama. W kilku innych utworach wokalistce towarzyszy chór mieszany – największe wrażenie robi jego udział w piosence tytułowej utrzymanej w konwencji artystycznego gospel. Lizz Wright może być tradycjonalistką, ale sposób, w jaki organizuje repertuar i składy instrumentalne jest na wskroś nowoczesny.


Autor: Daniel Wyszogrodzki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm