Wytwórnia: Universal Music Polska 179 397 3

Grzybobranie

Wojtek Mazolewski

  • Ocena - 4

Grzybobranie; Roztrojenie jaźni; Unde melum; Rezerwat dzikich stworzeń; Aprowizacja; Picada; Zyzn eto smiesznaja i głupia sztuka; Spacer po trawie; Unde bonum
Muzycy: Wojtek Mazolewski, gitara basowa; Candelaria Saenz Valiente, śpiew, tuba; Irek Wojtczak, saksofon; Tomek Duda, saksofon; Kamil Szuszkiewicz, trąbka; Tomek Ziętek, trąbka; Marcin Masecki, fortepian; Łukasz Moskal, instr. perkusyjne; Kuba Staruszkiewicz, perkusja, oraz Konstanty Czartoryski i Wojtek Zralek Kossakowski.

Jak wieść gminna niesie, muzyka na niniejszym krążku to efekt spotkania towarzysko-muzycznego u zarania 2007 roku, które zostało uwiecznione i po blisko dwóch latach upublicznione jako część katalogu fonograficznego potentata. Płyta prowokująca, już samym tytułem przywołująca skojarzenia z „Winobraniem” Zbigniewa Namysłowskiego. Stylistycznie – kompletnie inna. To wręcz inna konwencja. Do tej muzyki trudno zaleźć jakiś rozsądny klucz. Zapewne wiele w niej zaklętego w dźwięki klimatu owego spotkania, magii chwili, rzeczy ulotnych i niewytłumaczalnych. Na płycie zachowały się nawet odgłosy ze studia (rozmowy), tworzące z samą muzyką schizofreniczny, chwilami odrobinę dekadencki collage. To trochę jak ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego filmu o bardzo powikłanej fabule. A może wręcz przeciwnie, bez fabuły?

Pierwszy kontakt  z „Grzybobraniem” to swoiste wyzwanie – kilka chwil mija, nim forma przyjmuje kształt, a ze zlepków pomysłów, oderwanych od siebie wątków skleja się „coś”. Wygrywa duch kolektywnej improwizacji, dialog i dźwiękowa empatia wypierają krótkie monologi poszczególnych uczestników. Trwa dialog, który gdzieś w okolicach Aprowizacji, niebezpiecznie wciąga słuchacza. Wykonawcy – co słychać – świetnie bawią się wspólną rozmową na dźwięki, barwy, krzyki (Picada). Bywa że muzyka ta, chwilami będąca wielką pochwałą dla jazzowej wolności w konwencji free, sprawia, że zadajemy sobie pytanie: czy aby nie robią sobie z nas jaj? Tak jak Metheny nagrywający onegdaj swoją „Zerową tolerancję dla ciszy”, o której popełniono niemal naukowe elaboraty? Kto to wie?

A może kluczem do tej zagadki są słowa lidera Pink Freud? „Grzybobranie jest grą, która dzieje się na planszy Twojego umysłu – pisze we wkładce Mazolewski. – Raczej nie jest grą towarzyską. Rzucasz kostką sam, na siebie. Ty podejmujesz decyzje, o ile pól przesuniesz się i w jakim kierunku: w lewo, na prawo, w dół, czy w górę. Albo gdzieś pomiędzy. Jednej reguły brak. Prawdopodobnie sam ją odkryjesz, nikt za ciebie tego nie zrobi. Grając w Grzybobranie nic nie jest stałe, wszystko przeminie. Otrzymujesz dziesięć utworów muzycznych, których kolejność nie jest przypadkowa. To jest niemetafizyczna wędrówka po stanach psychicznych. Jedne już znasz, inne pozostaje ci tutaj rozpoznać. Być może niektóre będą ci obce, a jeszcze inne odnajdziesz jako swoje. Nie przywiązuj się jednak do nich, bo zadaniem gracza jest zakończenie gry bez zwycięstwa. Celem jest zagrać jeszcze raz.”

Jednych ta muzyka zachwyca, inni pukają się w czoło, jeszcze inni zgodnie z wolą Mazolewskiego – zanim określą swój stosunek do tej muzyki – chcą to sobie zagrać jeszcze raz. Bingo! Jednym słowem magia tej muzyki działa, a skrajne opinie świadczą, iż granie to nie jest słuchaczom obojętne.  A że nie wszystkim się podoba, to super! Wszak to nie jest zupa, nie musi wszystkim smakować. A cztery gwiazdki – również  – za odwagę. Zwłaszcza dla wydawcy, to nie jest na pewno typ na komercyjny hit.
 

Autor: Piotr Iwicki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm