Wytwórnia: Jaz Records 099

I Can Do It

Maciej Obara Trio

  • Ocena - 4.5

’True Tone; Morbid; Nordic Inspiration; Dream Theme; Faun’s Reflections; Four Walls; Two Hearts from the Fourth Eye; The Other Obara; Wrinkled Puppet; Tale
Muzycy: Maciej Obara, saksofon; Maciej Garbowski, kontrabas; Krzysztof Gradziuk, perkusja

„Już pierwsze dźwięki najnowszej płyty Macieja Obary wzruszyły mnie, wprowadziły w czar tej muzyki (...) Jego muzyka jest silna, dojrzała, głęboka, pełna czaru, piękna. Jest jego własna.”

Wszystkie uwagi tej krótkiej „recenzji” Tomasza Stańki zamieszczonej na okładce albumu są trafne i ważne, ale chyba najbardziej istotna wydaje się ostatnia; rzeczywiście, Obara prezentuje własną muzykę, styl i bardzo indywidualne brzmienie.

Rzadko się zdarza, by młody artysta w krótkim czasie osiągnął tak wiele; po wygraniu konkursu na Bielskiej Zadymce znalazł się dwukrotnie w formacji Tomasza Stańki (zagrał z nim olśniewający koncert podczas Jesieni Jazzowej 2007), odbył też trasę z amerykańskim saksofonistą Antoinem Roneyem.

Najnowsza płyta artysty jest propozycją odważną, bezkompromisową, pokazuje, jak sprawnie porusza się on w obszarze nowoczesnego jazzu akustycznego z mocnymi akcentami free. Obara posiada jasno sprecyzowaną wizję swej sztuki, wie, jakimi środkami osiągać konkretne cele. Na „I Can Do It” zaprezentował wiele różnych pomysłów, które potrafił połączyć w jedną całość. Każdy utwór (jego lub całego tria) „porusza” odmienny problem muzyczny. Raz jest nim po prostu piękna, liryczna melodia (True Tone), innym razem przestrzeń dźwiękowa (Nordic, Tale), intrygujące „uporządkowanie” interwałów (Four Walls, The Other Obara), lub swobodna ekspresja (Morbid). Często idee te nachodzą na siebie, łącząc się w jedną nierozszczepialną całość.

Uwagę zwraca kondensacja materiału (najdłuższy utwór przekracza nieco ponad sześć minut), zaś forma za każdym razem służy koncepcji utworu, a nie na odwrót (jak to często w jazzie bywa). Ważne też, że Obara ani razu nie powiela swoich pomysłów; w ogóle liderowi i jego muzykom udało się w jakiś naturalny sposób obejść schematy wynikające z „konwencji” gatunku. Obara unika typowych rozwiązań melo-harmonicznych (skład zespołu!), nie wydziela improwizacji jako osobnego członu formy, stosuje „giętką” agogikę.

Jednym z najważniejszych elementów albumu jest brzmienie. Poprzez ciągłe poszukiwania, pracę (i stopniową „tenoryzację” altu) Obara osiągnął coś, co w jazzie najcenniejsze – rozpoznawalny sound. Słychać w nim zarówno echa tradycji Zachodniej (brzmienie saksofonu w utworze Faun’s Reflections – zainspirowanym prawdopodobnie Popołudniem Fauna Debussy’ego – trudno porównać z czymkolwiek innym), jak i wielkiego dziedzictwa Afroamerykanów z Coltrane’em na czele (m.in. Dream Theme); nie bez znaczenia jest też tak niby prozaiczny detal, jak dobór modelu instrumentu i ustnika.

W tworzeniu kolorytu albumu duży udział mają pozostali członkowie Tria; Gradziuk fantastycznie wypada zarówno w muzyce wyciszonej, jak i tej dynamicznej (Morbid, Dream Theme), zaś Garbowski tworzy świetną podstawę basową; podobały mi się też jego wejścia arco w Two Heart from the Eye i Wrinkled Puppet.

Jestem przekonany, że album zrobi sporo zamieszania na naszej scenie jazzowej, a jego zawartość (i tytuł!) dadzą do myślenia młodym muzykom, którzy czują się rozdarci między presją rynku a pragnieniem realizowania autorskich planów.

Autor: Bogdan Chmura

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm