Wytwórnia: Polskie Radio PRCD 1505

Nakład płyty został wyczerpany

1. Smooth Criminal (Michael Jackson)

2. Bad (Michael Jackson)

3. Black Or White (Michael Jackson/Bill Botrell)

4. You Are Not Alone (Robert S. Kelly)

5. Rock with You (Rod Temperton)

6. Billie Jean (Michael Jackson)

7. The Way You Make Me Feel (M. Jackson)

8. Thriller (Rod Temperton)

9. I Just Can’t Stop Loving You (M. Jackson)


Wszystkie aranżacje: Piotr Filipowicz

Przemek Kostrzewa - trąbka Marcin Gańko - saksofon Dominik Rosłon - fortepian Piotr Filipowicz - kontrabas Paweł Dobrowolski - perkusja Lena Zuchniak - śpiew (9)

Jazz Tribute to Michael Jackson

Filipowicz Quintet

JAZZ TRIBUTE TO MICHAEL JACKSON

Minęły już prawie trzy lata od śmierci Michaela Jacksona. Król Popu znalazł się wtedy na okładce JAZZ FORUM, piękny, dogłębny esej napisał Wojtek Majewski, muzyk jazzowy, który, jak się okazało, jest prawdziwym znawcą i pasjonatem tej muzyki. A teraz nasi prenumeratorzy otrzymują płytę „Jazz Tribute To Michael Jackson”, a na niej dziewięć hitów Michaela Jacksona wykonanych przez akustyczny kwintet jazzowy z trąbką i saksofonem.

Ten efektowny krążek wyróżnia się już tym, że nie jest to, jak to najczęściej u nas bywa, płytka w okładce kartonowej, lecz tzw. digipack z dwoma skrzydełkami i książeczką. Okładka zewnętrzna utrzymana jest w tonacji „black”, strony wewnętrzne – w tonacji „white”, jak Black or White u Michaela Jacksona. Jacksonowską symbolikę podkreśla również sylwetka autora płyty z kontrabasem na okładce – w białej koszulce i czarnym kapeluszu, w charakterystycznym geście kojarzącym się z nieodżałowanym idolem muzyki pop. Wydana przez Polskie Radio płyta weszła do profesjonalnej sieci sprzedaży, w połowie kwietnia była już w pierwszej dziesiątce bestsellerów EMPiKu.

Autorem albumu jest kontrabasista jazzowy Piotr Filipowicz, absolwent Studium Jazzu na Bednarskiej oraz PSM II st. w Radomiu, magister prawa, absolwent Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie, laureat wielu konkursów jazzowych, od 2005 roku muzyk Teatru Roma, uczestnik kilkunastu sesji płytowych jazzowych i klasycznych. „Jazz Tribute To Michael Jackson” to jego debiut w roli lidera. Oddajmy mu głos.

PIOTR FILIPOWICZ:

Pomysł tej płyty związany jest z Tygmontem. Zadzwonił do mnie Marek Owczarski, menedżer klubu i mówi: „Słuchaj Piotrze, mam dwa wolne terminy, 3 - 6 sierpnia, na tyle bliskie, że nie możesz grać tego samego repertuaru, musiałbyś wymyślić coś extra. Jednego dnia wystąpisz jako Piotr Filipowicz Quintet, drugiego powinieneś pokazać coś innego. W trakcie tej rozmowy przyszło mi do głowy, że zrobię Michaela Jacksona na jazzowo. Marek mówi: „OK”. Umówiliśmy się. To było latem 2010 roku, rok po śmierci Michaela Jacksona.

Jak się rozłączyliśmy, to zdałem sobie sprawę, na co się porywam – trzeba się teraz wziąć do roboty. Bo jeśli chodzi o muzykę popową, to jest to najwyższa półka. Przekładając te utwory na grunt jazzowy, przede wszystkim nie wolno niczego popsuć. Jak już robić coś takiego, to zrobić najlepiej jak się da.

Zacząłem się zastanawiać, które utwory wybrać. W ciągu moich dwutygodniowych wakacji za granicą wybrałem 10 utworów, które mogłyby pasować do różnej stylistyki jazzowej. Założyłem sobie, że będę wybierać spośród tych największych hitów. Chciałem, żeby to były piosenki rozpoznawalne. Zaczęły kiełkować pierwsze pomysły, napisałem aranżacje, spotkaliśmy się z kolegami na próbę, tu i tam pozmienialiśmy akordy, dorobiliśmy kilka rzeczy, zrobiliśmy ostatni szlif.

No i odbył się pierwszy koncert. Zagraliśmy w Tygmoncie, jeszcze na tej górnej scenie, pod szyldem Piotr Filipowicz Quintet „Tribute to Michael Jackson”. Klub był pełniuteńki, było tyle ludzi, ile przychodzi na koncerty muzyków z Jazz Topu, ludzie stali w korytarzu, tłoczyli się w przejściu, nie dałoby się szpilki wetknąć. Po koncercie koledzy mówią: „Piotrek, gra się to świetnie, odbiór jest fantastyczny, róbmy z tym coś dalej”.

Następny krok to nagranie i wydanie tego na płycie. Okazało się, że zaczynają się schody. Należy uzyskać zgody, pozwolenia, o tym wszystkim decydują spadkobiercy, właściciele praw. O każdą piosenkę musiałem się starać z osobna. W Polsce prawa do tych utworów reprezentuje kilka firm. Większość to kompozycje Michaela Jacksona, kilka jest z puli publishingowej, a jedna jest, jak się okazało, autorstwa kogoś innego. Mówimy o You Are Not Alone – śpiewał to Michael Jackson, ale toczył się proces i autorstwo zostało przypisane Robertowi S. Kelly’emu.

Wnioski, nuty, nagrania demo, co to ma być, jaka wytwórnia – trzeba było to wszystko powypełniać, złożyć i czekać z sercem na ramieniu. Już na samym początku dostałem informację, że od śmierci Jacksona rodzina nie udziela zgody – jest duży boom, ta muzyka w oryginale odkrywana jest na nowo i oni czerpią z niej duże zyski. Ale po pół roku zgody zaczęły nadchodzić. Na tym etapie rozpoczęły się rozmowy z Polskim Radiem i trwało to kolejne pół roku.

Cały czas pracowaliśmy nad muzyką. Aranżując poszczególne utwory zastosowałem inną stylistykę. Smooth Criminal jest w stylu latynoskim, The Way You Make Me Feel jest trochę afrokubański, bardziej groove’owy jest Thriller, Black or White to taki bluesik, kilka utworów ma charakter typowo swingowy w stylu mainstreamowym (niektórzy mówią, że słychać echa Jazz Messengers i Quincy’ego Jonesa), w Rock With You jest stride piano, są dwie ballady, w których trzeba było jeszcze dopasować akordy, You Are Not Alone i I Just Can’t Stop Loving You. Ta ostatnia piosenka to jedyny na płycie utwór w wersji wokalnej. Wykorzystaliśmy dwa duety Jacksona. Jeden to właśnie I Just Can’t Stop Loving You – Lena Zuchniak śpiewa całość mimo, że w oryginale to był duet. I jest The Way You Make Me Feel, gdzie trąbka z saksofonem sobie rozmawiają. Świetnie to brzmi, refren bardzo przeharmonizowałem.

W sumie jest to akustyczny jazz. Aranże sam napisałem, sola to inwencja wspaniałych muzyków, moich kolegów, którzy stanowią trzon zespołu, kwintetu, a są to Przemek Kostrzewa - trąbka, Marcin Gańko - saksofon, Dominik Rosłon - fortepian, Paweł Dobrowolski - perkusja.

Kto w zespole jest odpowiednikiem Michaela Jacksona, wiodącym głosem? Nie ma czegoś takiego. Tematy zostały tak napisane, że raz gra duet, czyli trąbka z saksofonem, raz fortepian, a trąbka z saksofonem grają backgroundy, czasem wymieniają się, czasem grają wszyscy unisono, za każdym razem jest trochę inaczej.

Zespół rozpoczął działalność od tej płyty i mam nadzieję, że będzie funkcjonował. Koncert premierowy miał miejsce 18 marca w warszawskim Teatrze Roma na Novej Scenie. Przemka Kostrzewę zastąpił na trąbce Jurek Małek. Oprócz utworów nagranych na płycie w programie były jeszcze dodatkowo śpiewane wersje dwóch-trzech kolejnych utworów – Liberian Girl, Man in the Mirror, oprócz Leny Zuchniak wystąpił zespół wokalny: Patrycja Modlińska, Magda Kowalska i Artur Bomert. Pojawiła się też tancerka Agnieszka Zalas (by zwrócić uwagę na taneczny aspekt muzyki Jacksona). W finałowym Heal the World dołączył do nas chór dziecięcy z Autorskiej Szkoły Musicalowej. Roma jest jednym z patronów medialnych płyty. Już mamy potwierdzone dwa następne występy w Romie (Scena Nova): 18 i 19 maja. Niewykluczone, że wystąpimy na dużej scenie w trakcie Euro pod koniec czerwca, ale to są na razie tylko plany.

Co łączy Michaela Jacksona z jazzem? To jest jak kopalnia złota, kruszec wartościowy. Okazało się, że można z tej kopalni czerpać jak ze standardów jazzowych. Muzyka jest prosta, konstrukcje piosenek proste, utwory, które gramy, produkował w większości Quincy Jones, jazzman. Utwory te są plastyczne, zbudowane tak, że można je kształtować – oczywiście w pewnych granicach – i interpretować w taki sposób, jak podpowiada serce. Starałem się wyczuć te granice, dokąd można pójść w zmianie akordów, w zmianie stylistyki. Jackson był królem w swojej dziedzinie i on to robił doskonale. A my przenieśliśmy te piosenki na grunt jazzu. Dobra muzyka ma to do siebie, że się obroni. Ta muzyka się broni.

Moje najważniejsze dokonania? To jest moje najważniejsze dokonanie. „Jazz Tribute To Michael Jackson” to moja pierwsza autorska płyta. Nagrywałem wcześniej płyty z różnymi muzykami, brałem udział w wielu różnych projektach, grałem przeróżną muzykę. Jestem muzykiem, staram się poruszać w różnych rejonach, nie wkraczam jednak we wszystkie dziedziny, a tylko tam, gdzie mogę czuć się pewnie. Nagrywałem płyty z muzyką klasyczną, z jazzującą, z jazzowo-swingową, z muzyką musicalową dla Teatru Muzycznego Roma. Gram w tej orkiestrze od kilku lat. Jutro (13 kwietnia) jest premiera na Novej Scenie spektaklu „Berlin, czwarta rano”. Zostałem też zaproszony przez Krzysztofa Herdzina do udziału w „Deszczowej Piosence”.

Notował: Paweł Brodowski

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm