Wytwórnia: EWMUSIC

Kinetyka

Leszek HeFi Wiśniowski

  • Ocena - 5

Tytuły: Kinetyka; Taniec we mgle ; Prestidigitator; St. Germain 141; Entropia; Senni Rycerze; Taniec Chochoła cz. I; Taniec Chochoła cz. II; Prelude in E minor Op.28 No. 4; Impression;  Krywań. Bonus Track –  Mr. H.L. (dla Huberta Lawsa)
Muzycy:  Leszek HeFi Wiśniowski, flety, saksofony; Paweł Kaczmarczyk,  fortepian; fender piano; Tomasz Kupiec, kontrabas; Bartek Staromiejski,  perkusja; Krzesimir Dębski, skrzypce; Pramath Kiran, instr. perkusyjne; Dominik Bieńczycki, skrzypce

Podobno świetne płyty nie chadzają stadami… Stwierdzenie to na tle znakomitych, niezależnych produkcji fonograficznych na naszym rodzimym rynku na przestrzeni ostatniego półrocza, rozmija się z prawdą. I świetnie, bowiem o ile słuchając nowych produkcji spod szyldu renomowanych zachodnich wydawnictw czasami odczuwam pogłębiający się zawód czy – by być delikatnym – niedosyt, to włączając nasze albumy, niedowierzam własnym uszom.

Nie inaczej jest w wypadku drugiego solowego krążka Leszka Wiśniowskiego. Solidny, zagrany bez kompleksu amerykańskich produkcji album, zwyczajnie mnie zachwycił. Bezkompromisowy, bardzo osobisty, świetnie zaaranżowany w tematach i nie mniej wybuchowy w improwizacjach, wciąga nas – jak świetny kryminał – od pierwszych nut tytułowej kompozycji albumu. Nie inaczej jest w kolejnych tematach, ze szczególnym uwzględnieniem mojego ulubionego St. Germain 141.

Z tego grania przebija do nas jeszcze coś. Słychać pełną świadomość celu i środków, które artyści zastosowali aby efekt końcowy był taki a nie inny. Wystarczy wsłuchać się w unisona skrzypiec (Bieńczyk i Krzesimir) oraz Hefiego w Kinetyce, aby zdać sobie sprawę, że czasy taryfy ulgowej to zamierzchła przeszłość. Perfekcyjna intonacja, artykulacja i frazowanie. Brawo! To nie trzy instrumenty ale barwowy, brzmieniowy monolit. Nie inaczej jest gdy słuchamy podobnych sztuczek w Entropii (tytuł odwołuje się do pojęcia, którego twórcą jest niemiecki uczony Rudolf Clausius, a dotyczy ono termodynamicznej funkcji stanu – przebiegu procesów spontanicznych i jest miarą  stopnia nieuporządkowania układu). Cóż, o jakim nieuporządkowaniu tu mowa?! Perfekcji i spójności Sennych rycerzy z bajeczną wręcz grą Dębskiego i Kaczmarka? Czy może o dynamicznym przechodzeniu ze stanu równowagi do nierównowagi, gdzie ostinato Tańca Chochoła ewoluuje do swobodnej, magnetycznej wręcz improwizacji fletu?

Nie chcę nikogo wyróżniać pochwałami na tej płycie, bowiem wszyscy tworzyli tutaj piękną całość, pokazując ze swego instrumentalno-jazzowego arsenału wyłącznie atuty. Zawieszone gdzieś między starym Return to Forever, klimatami Seiferta i zadumanego Laboratorium brzmienie ma w sobie coś magicznego, wciągającego w grę, jak wspomniany na początku kryminał. I mogę tylko przestrzec. Nie włączajcie tej płyty w domu, skoro jesteście umówieni i macie dokądś iść. Zasłuchacie się, zamyślicie, zachwycicie i… spóźnicie. Reasumując: jazzda obowiązkowa.

Autor: Piotr Iwicki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm