Wytwórnia: Polskie Radio PRCD 2045


Taja I – Szumnica
Taja II – Na pole moje
Taja III – Wieki średnie
Taja IV – Slawia
Taja V – Dziedziniec
Taja VI – Podróż
Taja VII – Santa Maria
Taja VIII – Lechia
Taja IX – Baja
Taja X – Fatum
Taja XI – Drzemnica
Taja XII – Zegnomy Was z Bogiem
Taja XIII – Wieki średnie – Coda


Muzycy
: Concertino: Grzech Piotrowski, saksofon; Tora Augestad, Ruth Wilhelmine Meyer, Apolonia Nowak, Rasm Al-Mashan, Ghostman, śpiew; Marcin Wasilewski, fortepian; Mateusz Szemraj, gitara; Azat Bikchurin, kurai; Krzysztof Lenczowski, wiolonczela; Lars Andreas Haug, tuba; Mateusz Smoczyński, skrzypce; Espen Leite, akordeon; Sebastian Wypych, bas; Robert Luty, perkusja; Terje Isungset, instr. perkusyjne; Adeb Chamoun, darabuka; Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia; National Folk Instrument Orchestra of Kiev; Chór Pro Forma; Chór Ars Brunensis; World Orchestra


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2018


Lech, Czech i Rus Symphony

Grzech Piotrowski

  • Ocena - 3.5

W Europie od blisko pół wieku obserwujemy rozkwit nurtu wykonawstwa historycznego. W oparciu o manuskrypty, kroniki, czy traktaty teoretyczne, muzycy i muzykolodzy próbują jak najwierniej zrekonstruować brzmieniową aurę epok średniowiecza, renesansu oraz baroku. Kto by pomyślał, że podobny pomysł pobudzi wyobraźnię jazzmana. Grzech Piotrowski postanowił pójść o krok dalej – cofnąć się do czasów pogan. Jego kompozycja Lech, Czech i Rus, napisana w 1050 rocznicę chrztu Polski, to próba odtworzenia pejzażu dźwiękowego czasów Prasłowian.

Piotrowskiemu udało się zgromadzić aparat wykonawczy, którego pod względem liczebności nie powstydziłby się nawet Gustav Mahler. Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach, Chór Pro Forma, Chór Ars Brunesis i Narodowa Orkiestra Instrumentów Ludowych Ukrainy – to blisko 100 muzyków. Do tego dochodzi 17 solistów World Orchestra Concertino, których improwizacje są największą siłą tego projektu. Poruszający krystaliczny śpiew Apolonii Nowak – przedstawicielki tego, co najlepsze w polskiej muzyce ludowej, rasowo jazzowe solo Marcina Wasilewskiego, czy zahaczające o free jazz improwizacje norweskich muzyków – akordeonisty Espena Leite i tubisty Larsa Andreasa Hauga, to momenty, na które warto czekać.

Sama kompozycja, której ze względów formalnych wolałbym nie nazywać symfonią, to kolaż najróżniejszych gatunków i stylistyk. Jazz miesza się tu z folkiem, muzyka filmowa z piosenkowością, a ustępy quasi-chorałowe z muzyką ludową. Nie ulega wątpliwości, że dla Grzecha Piotrowskiego najistotniejsza jest komunikatywność przekazu. Dlatego to melodia dominuje nad pozostałymi elementami utworu. Melodia podawana najczęściej w oldfieldowskich unisonach – saksofonu bądź sekcji smyczkowej i chóru.

Zdarza się jednak, że bardzo ciekawe rozwiązania harmoniczne i rytmiczne przechodzą w typowo filmowy monumentalizm spod znaku Hansa Zimmera. Czy zatem Grzechowi Piotrowskiemu udało się odmalować muzyczny styk prasłowiańskiego pogaństwa z kulturą chrześcijańską? Myślę, że mamy tu do czynienia raczej z impresją na temat, bliższą disneyowskiej produkcji, aniżeli prawdzie historycznej. Takie zapewne były też założenia samego autora. Bo kto z nas nie lubi czasami wysłuchać bajki?


Autor: Andrzej Cezary Zieliński, Program 2 Polskiego Radia

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm