Making It Up As We Go
A Winter Morning
Lazy Detour
Curious Puzzle
Not A Bad Bone
Samba
Biodra i nogi
Save Humankind
Słuchaniem być
Snowflake’s Dream
Tango
Mother
W deszczu pod parasolem
Zimowy poranek
Lazy Detour – Wulfnote Remix
Mother – Happy Cat Jay Remix
A Win­ter Morning – Happy Cat Jay Remix


Muzycy:
Monika Lidke, śpiew; Dawid Frydryk, trąbka; Jan Freicher, fortepian, wibrafon, instr. klawiszowe; Kristian Borring, Maciek Pysz, Matt Chand­ler, gitary; Adam Spiers, Wayne Urquhart, wiolonczela; Shez Raja, Tim Fairhall, Marcin Grabowski, bas; Happy Cat Yay, perkusja, fortepian, instr. klawiszowe, bas; Chris Nickolls, Adam Teixeira, Waldemar Franczyk, perkusja; Alle Choir London


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 12/2020


Let The World Be A Question

Monika Lidke

  • Ocena - 3.5

Country music, world music, folk music, bluegrass, pop music – to pierwsze skojarzenia, jakie nasunęły mi się po przesłuchaniu najnowszego albumu Moniki Lidke. Z krążka spływają w kierunku słuchacza subtelne dźwięki gitar akustycznych i elektrycznych, fortepianu, syntezatorów, wiolonczeli, kontrabasu, gitary basowej, fretlessa, trąbki, chórków, chóru, a nawet wibrafonu (A Winter Morning, Zimowy poranek), wygenerowane przez cały zastęp muzyków. Słowem – wszystko, czego dusza zapragnie. I wszystko to razem pracuje na pastelowe brzmienie albumu, które podkreśla równie pastelowa wokalna ekspresja jego autorki. Ekspresja, która w swoim wyrazie jest raczej wyważona, a co ważniejsze – doskonale skorelowana z ogólnie subtelną kolorystyką albumu, co dowodzi, iż to właśnie wokalistka „rządzi” na omawianym krążku.

Komponowanie wyrazistych tematów (czytaj: melodii, które się zapamiętuje) to nie lada sztuka. Polega ona na tym, aby z zaledwie kilku tonów stworzyć motyw przewodni, który będzie „lokomotywą” całego przedsięwzięcia. Ten dar posiadają najwięksi, i to właśnie ich kompozycje stanowią dla mnie naczelny punkt odniesienia w tym względzie. Czy zatem po przesłuchaniu albumu  Moniki Lidke pozostaje w pamięci jakiś szlagwort, jakaś muzyczna myśl? Nie jestem pewien, mimo iż kompozycje autorki w większości przypadków posiadają regularne, symetryczne formy, przez co są raczej czytelne.

Chociaż na krążku dominuje język angielski, pojawia się też pięć utworów zaśpiewanych po polsku, spośród których uwagę przykuwa – szczególnie w początkowej jego fazie – Tango. Interesującą pozycją pod kątem zabawy z metrum jest z kolei niesy­metryczna pod tym względem (ale tylko na początku) i z czułością zinterpretowana Mother. Najbardziej ujął mnie jednak Zimowy poranek, subtelnie wyśpiewany w towarzystwie wibrafonu, który swoją sztabkową fakturą oplótł całą piosenkę, łącznie z jego partią solową. Słusznie też zamyka on i podsumowuje cały album  (nie wliczając w to trzech ostatnich tracków, które są remiksami wcześniej zamieszczonych „oryginałów”).

W mojej ocenie album ten jazzowy raczej nie jest. I jeśli nawet muzycy miejscami nadają całości jazzowy „sznyt” (groove’y, rozwiązania harmoniczne, solówki), to wokalistyka Moniki Lidke zdecydowanie odstaje od tego kolorytu. Dzieje się tak dlatego, że jej wrażliwość muzyczna – wyrażająca się w sposobie kształtowania dźwięku, proponowanych liniach melodycznych, zastosowanych w kompozycjach następstwach harmonicznych, czy też w końcu w samym frazowaniu – została ukształtowana przez obce „duchowi jazzu”, jak i mi osobiście – wzorce. 


Autor: Janusz Szrom

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm