Wytwórnia: Eagle Vision EREDV 969

Introduction by Claude Nobs and Quincy Jones; Boplicity; Maids of Cadiz; The Duke; My Ship; Miles Ahead; Blues for Pablo; Orgone; Gone, Gone, Gone; Summertime; Here Come de Honey Man; The Pan Piper; Solea

Muzycy:
Miles Davis, trąbka;
Quincy Jones, dyrygent;
Kenny Garrett, saksofon altowy;
Wallace Roney, trąbka;

The Gil Evans Orchestra: Tom Malone, puzon; Lew Soloff, Miles Evans, trąbka; Alex Foster, George Adams, saksofony, flet; Gil Goldstein, Delmar Brown, instr. klawiszowe; Kenwood Dennard, perkusja; The George Gruntz Concert Jazz Band; i inni


 

Live At Montreux 1991

Miles Davis

  • Ocena - 5

Koncert dla 3000 słuchaczy wyprzedano z miesięcznym wyprzedzeniem, odwzorowane aranżacje ćwiczono w Nowym Jorku bez Davisa, bo nie chciał uczestniczyć w próbach, firma Sony ściągnęła do Montreux największe urządzenia do nagrywania audio i wideo, połączone orkiestry Gila Evansa i George’a Gruntza rozpoczęły próby na miejscu dwa dni wcześniej, ale nikt nie był pewien, kiedy pojawi się sam mistrz (i czy w ogóle), ale pojawił się w przeddzień koncertu.

Pozostanie na zawsze tajemnicą, dlaczego pod koniec życia Davis złamał zasadę niewracania do repertuaru, jaki kiedyś wykonywał. Czy zrobił to w hołdzie dla nieodżałowanego przyjaciela Gila Evansa, czy dla bardzo wysokiej gaży, czy z dumy, że nie boi się poważnych wyzwań, czy z przeczucia nadchodzącej śmierci i chęci zakończenia kariery mocnym akcentem, czy wreszcie, jak to powiedział Nobsowi (organizatorowi festiwalu), że zrobił to dla niego? Choć niektóre z tych przypuszczeń ocierają się o cynizm, to najprawdopodobniej Davis zrobił to dla upamiętnienia wielkości Evansa, autora niepowtarzalnych aranżacji, i takiej wersji się trzymajmy.

Materiał muzyczny zawarty na tym krążku DVD (jest także wersja Blu-ray) właściwie nie różni się od wcześniejszych wydań na CD czy VHS z 1993 r.; nie zamieszczono obecnie wykonania utworu Springsville. Natomiast bonus stanowią wywiady z Nobsem i gronem wspaniałych muzyków, którzy (za wyjątkiem Goldsteina) nie mieli szczęścia grać z Davisem.

Na zorganizowanym z rozmachem koncercie w Montreux przypomniano po kilka utworów z albumów będących owocem współpracy z Evansem: „Birth Of The Cool”, „Miles Ahead”, „Porgy & Bess” i „Sketches Of Spain”; rzadko grywanych jako standardy przez innych, za oczywistym wyjątkiem Summertime. Ponieważ zawartość tej unikalnej materii muzycznej na kompakcie została już dwie dekady temu z aplauzem skomentowana, skoncentrujmy się więc na obrazie.

Przede wszystkim Davis zaprezentował się w bardzo dobrej kondycji fizycznej. Sprawiał wrażenie wyluzowanego i pozbawionego niepewności, jak wypadnie granie repertuaru sprzed trzech czy czterech dekad. Szczęśliwy z dopięcia pomysłu Jones specjalnie skompletował tak duży skład, aby trąbka głównego solisty „falowała” na tym intensywnym tle. Wszyscy muzycy byli bardzo skupieni. Wydaje się, że najbardziej przejęty rolą był stojący obok, jakby na wszelki wypadek, Roney; jakże fantastycznie zabrzmiał duet ich dwóch trąbek w Solea. Davis nie posiadał może już tej mocy, co w dawnych studyjnych wersjach, ale na żywo nie ominął żadnej ważnej nuty. Nie zapomniał o konwencjach, jakie sam współtworzył, od najstarszego Boblicity poczynając. Choć uczestnicy koncertu twierdzą, że jakość techniczna nagrań nie oddaje tego, co było słychać i widać podczas występu, to i tak finezyjny aranż Here Come de Honey Man, perfekcyjna wersja Summertime, czy wyśmienicie skumulowana dramaturgia w Solea robią nadal piorunujące wrażenie.

Trzeba tu koniecznie wspomnieć o jeszcze jednym wydarzeniu, które miało miejsce dwa (!) dni później w Paryżu. Otóż Davis zebrał tam prawie dwudziestu wybitnych muzyków, z którymi współtworzył w różnych okresach, by w rozlicznych konfiguracjach zagrać kilkanaście utworów z repertuaru lat 50., 60. i 80. Te materiały wydano na bootlegu „Black Devil” i stanowią one kapitalne uzupełnienie niniejszej pozycji do uformowania portretu geniusza jazzu, który, nawet przed niedaleką śmiercią, perfekcyjnie ogarniał swą przeszłość i teraźniejszość.

 

Autor: Cezary Gumiński

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm