Wytwórnia: Verve 135-4986 (dystrybucja Universal)

Hit Me;
Sexy Girls;
Sayonara Love;
Wake Me Up;
Die for You;
It Hurts;
Lost in You;
Take on the World;
Accidentally in Love;
Way She Walks;
Crash and Burn Delight

Muzycy: Jonah Nilsson, śpiew, instr. klawiszowe; Weayne Bergeron, Gary Grant, trąbki (7, 10, 12); Dan Higgins, saksofony (7, 10, 12); Bill Reichenbach, puzon (7, 10, 12); Maja Keuc, śpiew (8); Simon Petren, syntezatory (6); Filip Jers, harmonijka; orkiestra smyczkowa (6, 8); Henrik Linder, bas elektryczny; Aron Mellergardh, perkusja; Andreas Eksted, instr. perkusyjne (6, 8); gościnnie: Nisse Westfelt, tamburyn (3);

Recenzje opublikowano w numerze 1-2/2015 Jazz Forum.


Loopified

Dirty Loops

  • Ocena - 5

Gdy usłyszałem pierwszy raz o Dirty Loops, anonsowano mi formację jako coś nietypowego, kompletnie nie do zaszufladkowania, ale i ostrzegano, że jak niemal wszyscy, wpadnę jak śliwka w kompot zaraz po pierwszym przesłuchaniu. I stało się. Trio Szwedów to dla mnie odkrycie roku!

Trzech kolegów ze szkoły pierwotnie eksperymentowało z popowymi coverami. Opublikowany w sieci teledysk z Just Dance Lady Gagi szybko stał się hitem bez wsparcia mediów! Kolejne zyskały do dzisiaj ponad 19 milionów otwarć w serwisie YouTube. Zostali zauważeni przez Andreasa Carlssona, producenta i kompozytora (lauret Grammy, współpracownik m.in. Britney Spears, Celine Dion, Backstreet Boys), ten zarekomendował ich Davidowi Fosterowi.

Odtąd wszystko potoczyło się, jak w bajce. Kontrakt z Verve Records, trasa koncertowa po Azji i rosnące grono fanów zespołu z takimi notablami w gronie, jak Stevie Wonder, Quincy Jones, Adam Levine, Dallas Austin, Rodney Jerkins, czy Brian McKnight. Oni wszyscy jednym głosem określają Dirty Loops mianem zjawiska niespotykanego, sensacji rynku muzycznego, a McKnight uznał ich za najbardziej muzykalną formację, jaką słyszał. Sami członkowie zespołu nie kryją szerokich fascynacji – od ostrego rocka po soul i jazzowe fusion. Wierzyć się nie chce, że zawierający 12 utworów „Loopified” to ich płytowy debiut.

Całość otwiera singlowy Hit Me i już pierwsze dźwięki potwierdzają trafioną koncepcję i jej zdefiniowanie, co wyłuszczył sam Jonah Nilsson: „Zależało nam na połączeniu kilku rzeczy, a nade wszystko fusion i popu. Czy może raczej stworzenie fusion-popu. Ta muzyka dorastała z nami, bo jest wypadkową tego, czego słuchaliśmy jako dzieciaki i później. Wrzuciliśmy to do maszyny o nazwie Dirty Loops i ostro zakręciliśmy. Moje edukacja muzyczna – klasyczna i chóralna – połączyła się z tym, co było w nas od zawsze – muzyką Stevie’ego Wondera, Michaela Jacksona i Pat Metheny Group”.

Od strony literackiej otrzymujemy przegląd typowych znaków zapytania współczesnych dwudziesto- i trzydziestolatków. Desperacja w kontaktach międzyludzkich, miłość – to wszystko traktowane jest głęboko. Posłuchajcie koniecznie Wake Me Up (tu myślenie wielopłaszczyznowe w muzyce a la Pat Metheny uśmiecha się do nas każdą nutą). Ten niegdysiejszy hit nominowanego do Grammy Szweda Tima Berglinga (współpracownik Davida Guetty, lepiej znany pod pseudonimem Avicii) nabiera tutaj rumieńców, a wirtuozerska partia bębnów a la Dave Weckl nie pozostawia nawet cienia wątpliwości czy można coś jeszcze tu dodać.

Mimo że numerem jeden jest tutaj ballada It Hurts, wokalista przyznaje, że nad nią pracowali najdłużej „wykuwając harmonie, poszczególne ślady, instrumentacje, kontrapunkty warstwa po warstwie, tak jak z bryły tworzy się rzeźbę”. Solówki basu w Lost in You nie powstydziłby się Marcus Miller czy Victor L. Wooten (za partię dęciaków odpowiada Jerry Hey – prawa ręka Quincy’ego Jonesa).

Album zamyka drugi obok Wake Me Up cover Justina Biebera Roller Coaster i znowu mamy gigantyczną pracę sekcji dętej wprost od Maestro Quincy’ego. Ale czemu się dziwić, skoro on sam mówi wprost: „Dirty Loops are just incredible!”

Najprościej określić styl Szwedów jako mieszaninę Elektric Bandu, Earth, Wind & Fire, Take 6, Ala Jarreau i Stevie’ego Wondera.


Autor: Piotr Iwicki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm