Wytwórnia: Tzadik 8170
(dystrybucja Multikulti)


Hope; The Time of Freedom; Magic Casket; Life of a Man – a Tribute to Astor Piazzolla; Metamorphoses; The God – Forsaken; The Fantasia; Prologue; Solitude; The Spectre


Muzycy: Jarosław Tyrała, skrzypce; Jarosław Bester, bajan; Oleg Dyyak, bajan, instr. perkusyjne, duduk, klarnet; Mikołaj Pospieszalski, kontrabas; gościnnie: Tomasz Ziętek, trąbka

Metamorphoses

Bester Quartet

  • Ocena - 4.5

Już dawno nie słuchałem płyty tak trudnej do jednoznacznej stylistycznej oceny. Cóż, recenzje mają to do siebie, że ku ułatwieniu komunikacji z czytelnikiem, trzeba mniej lub bardziej osadzić materiał w pewnej utartej ramie, często określanej mianem włożenia w szufladkę. I przyznam, tego albumu nie sposób włożyć w konkretną szufladkę, bowiem genialnie balansuje on między gatunkami, raz zbliżając się w rejony muzyki klasycznej, kiedy indziej wchodzi na ścieżki muzyki etnicznej by po chwili oszołomić nas brawurową improwizacją, bliską jazzowi.

A skoro improwizacja to sól jazzu, to album, wydany pod szyldem Zornowskiej wytwórni Tzadik, pod jej sztandarowym hasłem Radical Jewish Culture, godzien jest uwagi tych jazzowych melomanów, którzy nie grzeszą ortodoksją formalną i stylistyczną. Warto tutaj przywołać informacje wydawcy by przybliżyć to, co odnajdujemy na krążku: „’Metamorphoses’ to płyta stworzona z myślą o przyszłości, ukazująca transformację znanego na całym świecie zespołu występującego przez dziesięć lat pod nazwą The Cracow Klezmer Band. (…) To wirtuozerskie utwory oparte na klasycznych formach kompozycyjnych z uwzględnieniem improwizacji. To tematy muzyczne przepełnione nostalgią oraz charakterystyczną dla Bester Quartet miękkością barw i niepowtarzalnym klimatem”.

Nic dodać, nic ująć. Ta płyta właśnie taka jest. Dla wyznawców talentu lidera (należę do nich) to kolejny kamień milowy ewolucji jego stylu. Tutaj zdecydowanie najmniej – na tle całego dorobku wirtuoza wszelkiej maści akordeonów – skal czy pierwiastka typowego dla żydowskiego zaśpiewu. I chyba tutaj właśnie najbliżej do jazzowego idiomu, również dzięki trudnemu do przecenienia wkładowi trębacza – Tomasza Ziętka. Typowa dla wcześniejszych dokonań Bestera „klezmerka” ustępuje tutaj miejsca niemal klasycznej elegancji, wkładającej całość w ramy tak piękne, że dzięki artyzmowi pozostałych członków formacji (szczególne brawa dla kolejnego z długiej listy Pospieszalskich – kontrabasisty Mikołaja, syna Marcina) muzyka ta może gościć na scenach klasycznych, jak
i jaz¬zowych, czy World Music.

W przypadku płyt, o których piszemy na łamach JAZZ FORUM, nieczęsto używamy zwrotów „piękna”, „przejmująca”, „głęboka”. Zdają się one odrobinę nie przystawać do jazzowej materii, specyficznej narracji i retoryki. Ale co począć, gdy muzyka na „Metamorphoses” taka jest?

 

Autor: Piotr Iwicki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm