Wytwórnia: Outside Music OMCD 010


Gra w Kolory
Ikar Dwójka
Argentea
Wena
Cała jesteś w skowronkach
Zuzanna i Emilian
Druga Gra w Kolory
Ikaer
Kasztany
Łąka
Kołysanka (parafraza)
Ikar i Temat Pierwszy
Meeting Evans
Etiuda Rewolucyjna Op. 10 Nr 12
Ikar Napisy v1
Złudzenie
Rosemary’s Baby Main Title
Bogdan, Zuzanna i Mietek
Rosemary’s Baby Main Title II
Miałam taki sen
Aere
Vikarma
Tańce połowieckie (parafraza)
Przed burzą
Origo
Ikar i Autokar
Trzecia gra w kolory
Ikar. Post Scriptum


Muzycy
: Leszek Możdżer, fortepian, pianino; Krzysztof Pełech, gitara; Dominik Bieńczycki, man­dolina; Łukasz Wójcik, czelesta; Grzegorz Piasecki, Wojciech Bergander, kontrabas; Sebastian Skrzy­pek, perkusja; Orkiestra Sinfonia Varsovia p/d Marka Mosia


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 12/2019


Muzyka z filmu Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza”

Leszek Możdżer

  • Ocena - 5

Ta ścieżka dźwiękowa została wyróżniona najważniejszą nagrodą filmową w naszym kraju, czyli Złotym Lwem Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. „Ikar. Legenda Mietka Kosza” w reżyserii Macieja Pieprzycy, który w tym konkursie otrzymał statuetkę Srebrnego Lwa za reżyserię, był filmem przez środowisko jazzowe długo wyczekiwanym. W końcu Mieczysław Kosz to pianista niesłusznie zapomniany; tak jak np. Zbigniew Seifert czy Krzysztof Komeda, odszedł zdecydowanie za wcześnie, w kwiecie sił twórczych. Gdy ugruntował swoją pozycję w czołówce polskiego jazzu, w czym nie przeszkodziło mu bycie niewidomym, zginął tragicznie, wypadając z okna.

Kosz był postacią niejednoznaczną – towarzyski, dowcipny, ale też melancholijny, zaskakująco porywczy. Otoczony ludźmi, ale osamotniony. Mówiono, podając za Zofią Komedową, że „dzięki temu, że stracił wzrok, zyskał muzykę”... Znamy go przede wszystkim z relacji jego kolegów po fachu i z artykułów prasowych. Teraz poznajemy go lepiej dzięki temu filmowi oraz, co ważne, dzięki muzyce, jaką otrzymujemy na płycie ze ścieżką dźwiękową autorstwa Leszka Możdżera. Warto zauważyć, że skomponował on tę muzykę, a także zorkiestrował, ponadto zagrał partie fortepianu i pianina (jeszcze z rozmaitymi efektami i preparacjami urealniającymi stare, zaniedbane pianina domowe czy knajpiane), a do tego w tym filmie zagrał rolę aktorską (dość autoironiczną – niewiedzącego co to swing adepta jazzowej pianistyki).

W „Ikarze” muzyka ma pierwszoplanową rolę. To jeden ze środków, jakimi przemawia do widza ociemniały artysta, który „widzi więcej”. Wykorzystano tu odrobinę jego oryginalnej muzyki, ale przemawia on głównie interpretacjami Możdżera, który niekoniecznie próbuje naśladować jego styl. Możdżer odkrywał warsztat, styl pianistyki (harmonie, charakterystyczne biegniki) tego fenomenalnego w swoich czasach muzyka przez studiowanie kompozycji. Zamiast jednak go odwzorowywać, postawił na współczesny język jazzowy, pokazanie charakteru, emocji, z jakimi Kosz mógł się zmagać, i jako artysta, i jako osoba niewidoma. Jak mówił Możdżer w jednym z wywiadów, w muzyce Kosza znalazł wiele bólu i dramatyzmu, którymi jednak nie chciał publiczności „infekować”.

Powstały więc ścieżki, które bardziej miały za zadanie oddać ducha muzyki Kosza, który czerpał z Billa Evansa czy Arta Tatuma. Możdżer w pewnym stopniu przepisał język mistrza na dźwiękowy świat emocji dzisiejszego słuchacza. Ballady musiały dogłębnie poruszać, a występy na wielkiej estradzie uwiarygodniać dzisiejszemu odbiorcy, że, jak mówił Możdżer, Kosz „wymiata” – ma niebywałe zdolności techniczne w muzyce poważnej i jazzowej. A zawrotna technika i wirtuozeria nie były wcale w tamtych czasach powszechnymi elementami gry wszystkich zawodowych pianistów.

To, co słyszymy w filmie, to zaledwie 20- 30 procent tego, co Leszek Możdżer stworzył na jego potrzeby. Resztę znajdziemy właśnie na tej płycie. Jest jednak jeden wyjątek – niestety nie ma na niej kapitalnego chopinowsko-jazzowego pojedynku Kosza z filmowym Bogdanem Danowiczem, muzyki, która w kinie wciskała w fotel (obie partie nagrał sam Możdżer). Warto więc powracać do filmu z tego muzycznego powodu. Styl aranżacji, jakie wykorzystał Możdżer, jest pięknym hołdem dla mistrza jazzowego fortepianu przełomu lat 60. i 70.

Nie znajdziemy tu wiele „Możdżera w Możdżerze”, czyli typowego dla pianisty języka muzycznego – szklistych biegników, repetowanych dźwięków wśród specyficznych konsonansowych harmonii, z których słynie. Te dobarwiały np. Oscarową ścieżkę dźwiękową Jana A.P. Kaczmarka do „Marzyciela” albo Zbigniewa Preisnera np. do „Aberdeen”. Sądzę, że styl tego ostatniego twórcy mocno wpłynął na tę ścieżkę dźwiękową – jest tu podobna intymna pianistyka, delikatne smyczki, unisona, oszczędny dźwięk roznoszący się jakby w katedrze, nuta patetyczności. Świetne są autorskie aranżacje Możdżera z odpowiednim dla muzyki Kosza neoromantycznym gestem np.  Etiudy rewolucyjnej Chopina, kołysanki z „Rosemary’s Baby” Komedy czy hitów tamtego czasu, jak Kasztany czy Cała jesteś w skowronkach.

Reżyser nie mógł wybrać sobie lepszego twórcy muzyki do swojego filmu. W końcu kto mógłby zająć się muzyką „liryka polskiego jazzu”, jak nazywano Kosza, jak nie słynący z sentymentalnych, poruszających melodii i twórczości, przemawiającej uniwersalnym językiem, jak nie właśnie Leszek Możdżer?

Krytyk muzyczny Mateusz Święcicki ok­reślił Mieczysława Kosza w swoim wierszu jako „człowieka zamienionego w dźwięk”. Taki jawi się Kosz na tej kapitalnej płycie. Nie można zostać wobec niej obojętnym. Dzięki tym kompozycjom możemy zapomnianego mistrza fortepianu poznać w wielu wymiarach: jego trudną drogę artystyczną i życiową, jego twórczość w odświeżonym wydaniu oraz, co w świecie artystycznym nie takie oczywiste – odczuć zawartą w obrazie Pieprzycy prawdziwą wiarę w siłę muzyki.


Autor: Marta Januszkiewicz

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm