Wytwórnia: Agora


Jedna myśl
Jaśmin
Drzewo genealogiczne
Jedna kropla
Hasło reklamowe
Pycha
Przed lustrem
Obrazy z przeszłości
Kamień
Skleroza
Wspomnienie
Natura
Okruchy


Muzycy:
Mirosław Kowalik, gitara basowa, kontrabas; Joachim Mencel, fortepian, lira korbowa; Marcin Zaleś, gitara; Paweł Kowalik, trąbka; Tomasz Wendt, saksofon; Michał Miśkiewicz, perkusja

Teksty Mirosława Kowalika recytują: Joanna Szczepkowska, Zofia Trebunia, Andrzej Poniedzielski, Aleksander Fiut, Mirosław Kowalik


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 4-5/2020


Okruchy

Mirosław Kowalik

  • Ocena - 4

Album, który staram się właśnie scharakteryzować, nie jest propozycją typową. Niekonwencjonalny jest przede wszystkim zaproponowany tu sposób zespolenia słowa z dźwiękiem, a co z tego wynika – proces towarzyszący działaniu twórczemu, zmierzający do połączenia tych dwóch pierwiastków.

Na początku było słowo i… tak być powinno. Przynajmniej wtedy, kiedy do czynienia mamy z  rodzajem sztuki, którą już w połowie lat 50. zapoczątkował Andrzej Trzaskowski. Do jego jazzowych improwizacji poezję Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego czytał wówczas Wojciech Siemion. Potem był Komeda ze swoimi poetycko-jazzowymi wieczorami, które odbywały się w Klubie Hybrydy. Potem byli Siemion i Komeda (Jazz Jamboree ’60), a potem jeszcze inni…

Nie odważę się zająć stanowiska w sprawie wartości literackiej poezji autorstwa poety-kontrabasisty, znanego szerszej publiczności z występów w formacji Raz, Dwa, Trzy. Z całą pewnością nie brakuje mu humoru (podoba mi się czterowiersz Pycha). Nie sądzę zresztą, że należałoby warstwę tekstową rozpatrywać w oderwaniu od muzyki, której za każdym razem to właśnie słowo nadaje bieg. Wiersze w ustach recytujących aktorów – ale też wybitnego historyka literatury, profesora Aleksandra Fiuta – zawsze dopełnione są muzyką uwypuklającą koloryt kolejnych poetyckich miniatur.

Zamiast melodii mamy na płycie riffy, nierzadko wykreowane nie tyle przez instrument solowy, ile sekcję rytmiczną. Cała reszta jest improwizacją, realizowaną na niezwykle skromnej bazie harmonicznej i nierzadko dosłownie na jednej funkcji. Kolorystyka materiału muzycznego zmienia się niemal wyłącznie za przyczyną proponowanych przez muzyków groove’ów, co jest bliskie zasadom rządzącym jam sessions. Właśnie tak! I taka narracja sprawia, że materiał muzyczny zamieszczony na krążku wymyka się sztywnym formalnym ramom. Dzięki temu znika też pewien rodzaj niepożądanego napięcia, które zwykle towarzyszy bardziej „poukładanym” konstrukcjom. W zamian za to wokół tekstów-miniaturek pojawia się dużo więcej „powietrza”, co – jak mniemam –  spowodowane jest niczym nieskrępowanym muzykowaniem, czyli tak naprawdę dobrą zabawą. I tak też odbieram ten album. 


Autor: Janusz Szrom

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm