Wytwórnia: Polskie Radio PRCD 1666

Glenn Miller Medley; Balboa; Molo Boogie; Stock­holm Sweetnin’; I’m Beginning to See the Light; Walk, Don’t Run; Jessica’s Day; Killer Joe; Manteca; Diabelski młyn; Concertino for Clarinet and Band; Czary; Amerykanin w Warszawie; Horka kase; Trasa W-Z; Haven’t You Heard; Kolorowa karuzela; Pytanie i odpowiedź; Zabawa w jazz klubie

Muzycy: Orkiestra Taneczna Polskiego Radia pod dyr. Edwarda Czernego

Recenzję opublikowano w numerze 7-8/2014 Jazz Forum


Polish Radio Big Bands Volume 01

Edward Czerny & His Orchestra 1965-1966

  • Ocena - 4

To były ciężkie lata dla jazzu w Polsce. Trzeba było dokonywać karkołomnych łamańców, żeby na fali odwilży niepostrzeżenie wyjść z katakumb i grać muzykę uciśnionej klasy Murzynów amerykańskich (wtedy jeszcze tak nazywano Afroamerykanów). Takiej właśnie sztuczki dokonał z wielkim powodzeniem Edward Eberhard Czerny, kompozytor klasyczny, autor nieziemskiej ilości kompozycji i transkrypcji tak symfonicznych, jak kameralnych. Jego fascynacja jazzem zaowocowała stworzeniem orkiestry, która była sensu stricto big bandem jazzo­wym i tak właśnie grała.

Czerny – tytan pracy – napisał szereg aranżacji i utworów własnych. Własne jego kompozycje zaskakująco lepiej wpisują się w idiom jazzu niż opracowania utworów jazzem już będących. Proszę zwrócić uwagę chociażby na Molo BoogieDiabelski młyn! Skład big bandu jak na tamte lata – najlepszy z możliwych. Warto zauważyć, że płyta „Andrzej Kurylewicz Polish Radio Big Band” (Polish Jazz 1965) to niemal identyczna obsada. Tu wyraźnie widać, że to osoba lidera decyduje o brzmieniu zespołu: orkiestra „pod Czernym” gra zupełnie inaczej, niż ta sama orkiestra „pod Kurylewiczem”.

Jedyne do czego można się przyczepić dzisiaj, to mało jazzowy puls, nie tylko w sekcji rytmicznej, także dęte frazują nie-do-końca jazzowo. Teraz wszyscy mogą się zmierzyć z amerykańskim (czyt.: jedynym właściwym) rodzajem swingowania. Teraz są płyty, festiwale, otwarte granice i Internet. Wtedy nie było nic. Zatem ten drobny mankament można spokojnie puścić płazem i zachwycać się bizantyjskimi w bogactwie środków aranżacjami, świetnymi kompozycjami i znakomitym warsztatem muzycznym wirtuozów, jakich w swej orkiestrze zebrał Edward Eberhard Czerny.

Należy jeszcze zauważyć świetną redakcję repertuaru wybranego przez córkę mistrza – Emanuelę Czerny i doskonały remastering autorstwa Tadeusza Mieczkowskiego. Nie spodziewałem się, że to będzie aż tak dobra płyta!


Autor: Piotr Baron

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm