Wytwórnia: Hevhetia HV 0143-2-331

In Te Domine Speravi; Już się zmierzcha; Psalm 137; Improvisation I; Thanks God # I; Bona; Błogosławiony człowiek; Psalm 85; Improvisation II; Taniec; Silva Rerum; Improvisation II; Hayducky; Thanks God # 2

Muzycy: Anna Gadt, śpiew; Zbigniew Chojnacki, akordeon; Krzysztof Gradziuk, perkusja

Recenzję opublikowano w numerze 3/2017 Jazz Forum.


Renaissance

Anna Gadt

  • Ocena - 4

Anna Gadt jest artystką bezkompromisową – tworzy sztukę czystą i autonomiczną, niepodobną do niczego, co można usłyszeć w miejscach, gdzie zwykle prezentuje się jazz i praktycznie nie nadającą się do prezentacji w radiu czy telewizji. Takie produkcje, jak „Renaissance” siłą rzeczy skierowane są do koneserów, otwartych na eksperymenty, znużonych mainstreamem.

Odwołanie do renesansu – jednej z najwspanialszych epok w cywilizacyjnym i kulturowym rozwoju ludzkości – ma tu wiele znaczeń. Po pierwsze, Anna Gadt sięgnęła do źródłowej muzyki polskiej z XVI wieku (Wacław z Szamotuł, Mikołaj Gomułka, Jan z Lublina, Mikołaj z Krakowa); po drugie – potraktowała oryginalne nuty jako pretekst do własnych, radykalnych „odrodzeń” i zmian; po trzecie, metaforycznie, renesans jest tu słowem-kluczem, pozwalającym wyrazić nieposkromioną, ludzką ciekawość i odwagę.

Skład zespołu jest niespotykany – wokalistce towarzyszy wirtuoz akordeonu Zbigniew Chojnacki oraz perkusista RGG Krzysztof Gradziuk i wspólnie kreują przestrzeń dźwiękową o zdumiewającym zakresie dynamicznym i dramaturgicznym. Niemal godzinny materiał zarejestrowany na płycie (brawa dla realizatora Jana Smoczyńskiego!), to symfonia współbrzmień, zaskakujących zawieszeń i zwrotów akcji, wzmożeń i wyciszeń. Gadt często intonuje oryginalne, staropolskie melodie (otwierająca album In Te Domine Speravi zapiera swoim pięknem dech w piersiach), ale równie często daje się ponieść nurtowi szalonej improwizacji – wokalna, pozawerbalna ekspresja sięga w takich chwilach szczytów, ocierając się o, kontrolowaną dzięki świetnej technice wokalnej, transowość. Skutkiem ubocznym tej brawury (a może właśnie wliczonym kosztem?) są, by tak rzec, braki w komunikatywności – to jest jednak rzecz względna i jeśli ktoś lubi, by muzyka była kumulacją zaskoczeń, nie zaś bezpieczną wycieczką, „Renais­sance” jest dla niego. 

Autor: Adam Domagała

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm