Wytwórnia: ECM 2515 (dystrybucja Universal)

Rising Grace; Intensive Care; Triad Song; Father and Sun; Wolfgang’s Waltz; Superonny; Boogaloo; Den Wheeler, Den Kenny; Ending Music; Oak

Muzycy: Wolfgang Muthspiel, gitary; Ambrose Akinmusire, trąbka; Brad Mehldau, fortepian; Larry Grenadier, kontrabas; Brian Blade, perkusja

Recenzję opublikowano w numerze 1-2/2017 Jazz Forum.


Rising Grace

Wolfgang Muthspiel

  • Ocena - 5

Niemiecka firma płytowa ECM wypracowała sobie łatwo rozpoznawalny idiom brzmieniowy. Większość nagrań odwołuje się raczej do europejskiej koncepcji muzyki improwizowanej, często bazującej na dobrej znajomości klasycznej literatury muzycznej, w nastroju raczej melancholijnej, kontemplacyjnej, pełnej przestrzeni, zatopionej w długim, naturalnym pogłosie. Manfred Eicher – szef wspomnianej oficyny – wyprodukował już setki płyt o podobnej charakterystyce. Okazuje się jednak, że w tej konwencji nadal można stworzyć dzieła świeże, urzekające brzmieniem, melodyką, instrumentalnym wyrafinowaniem i poziomem interakcji pomiędzy muzykami.

Austriacki gitarzysta Wolfgang Muthspiel w kręgu ECM-owych artystów znalazł się już w drugiej połowie lat 80., podczas studiów na Berklee pod okiem wibrafonisty Gary’ego Burtona. Później stał się członkiem jego zespołu, zagrał na płycie „Cool Nights” (1991 r.). Na swoje pierwsze nagranie w firmie Eichera musiał jednak czekać aż do 2013 r., kiedy to ukazał się album „Travel Guide” współfirmowany przez Muthspiela z gitarzystami Ralphem Townerem i Slavą Grigoryanem. Rok później za­debiutował w ECM jako lider płytą „Drift­wood”, na której wspierała go znakomita, amerykańska sekcja rytmiczna Larry Grenadier - kontrabas i Brian Blade - perkusja.

Grenadier i Blade zagrali również na najnowszym albumie „Rising Grace”. Do tego składu dokooptowano dwóch amerykańskich artystów z najwyższej półki. Brad Mehl­dau od lat wyznacza nowe ścieżki
jazzowej pianistyki, jego oszczędny, pełny elegancji i zrelaksowany styl znajduje wielu naśladowców. Ambrose Akinmusire to z kolei wie
lka nadzieja jazzowej trąbki – muzyk o brylantowej technice, szerokich horyzontach, otwarty na wiele współczesnych zjawisk muzycznych. Co powstało z tej austriacko-amerykańskiej kolaboracji? Płyta podsumowująca najpiękniejsze tradycje ECM, a jednocześnie za sprawą tworzących ją osobowości wnosząca nową energię w sprawdzoną firmową formułę.

Autorem niemal wszystkich kompozycji (za wyjątkiem Wolfgang’s Waltz napisanej przez Mehldaua) jest lider. Otwierający album utwór tytułowy brzmi niemal jak jakaś odnaleziona kompozycja zmarłego w 2014 r. Kenny’ego Wheelera (zresztą duch kanadyjskiego trębacza, jednego z najważniejszych artystów w historii ECM, będzie nam towarzyszył w wielu momentach tego albumu). Gitara przypomina tu Ralpha Townera. W Intensive Care to wrażenie jest jeszcze mocniejsze, Muthspiel gra na gitarze akustycznej, a całość ewokuje klimat muzyki zespołu Oregon, który też przecież posiada pokaźny ECM-owy dorobek. Z kolei elektryczna gitara wtopiona w pastelowe barwy całego zespołu zbliża kompozycję Triad Song do brzmienia Pat Metheny Group. Temat Father and Song – jeden z najpiękniejszych na „Rising Grace” – oparty jest o latynoski groove kontrabasu i perkusji, który unosi urzekająco melodyjne sola trąbki, fortepianu i gitary. Dominują tu szlachetna prostota i chwytająca za serce bezpośredniość przekazu.

Boogaloo o nieregularnym złożonym metrum jest nieco swobodniejsze formalnie niż reszta utworów na „Rising Grace” – choć oczywiście do free jest tej muzyce bardzo
daleko. Na fundamencie wyrazistej partii
kontrabasu i subtelnej perkusji Mehldau
buduje akompaniament punktującymi, abstrakcyjnymi akordami. Lider gra tu na przesterowanej gitarze, jego sound może się nieco kojarzyć z Johnem Abercrombie’m. Bezpośrednim hołdem dla Wheelera jest
Den Wheeler, Den Kenny
– ten utwór ma w sobie coś z klimatu słynnej płyty Kanadyjczyka „Gnu High” (1975), na której towarzyszyli mu Keith Jarrett, Dave Holland i Jack De­Johnette. Akinmusire z uczuciem i wyobraźnią wskrzesza arabeskowe partie nieodżałowanego trębacza. W tej kompozycji znalazło się też bodaj najefektowniejsze solo fortepianowe Mehldaua.

Każdy z utworów skrzy się bogactwem pomysłów, czaruje cudownymi melodiami, oszałamia techniczną maestrią; wszystkie są perełkami muzycznej wyobraźni. 

Autor: Marek Romański

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm