Wytwórnia: Megaforce Records
MEGA 1603


T-Bone Shuffle; Further on Up the Road; Done Somebody Wrong; Got My Mojo Workin’; Last Night; Maybellene; Bright Lights, Big City; Honky Tonk; Dust My Broom; Short Fat Fannie; Come Back Baby


Muzycy: Johnny Winter, gitara, śpiew; Paul Nelson, gitara; Mike Di Meo, organy, fortepian, fortepian elektryczny; Scott Spray, gitara basowa; Vito Luzzi, perkusja; oraz zaproszeni goście

Roots

Johnny Winter

  • Ocena - 4

„Teksaskie tornado” gitary elektrycznej pod nazwą Johnny Winter atakuje nas od ponad czterdziestu lat ku naszej nieustającej radości – albo z blues-rockową furią („Second Winter”), albo z ożywczą świeżością chicagowskiego dwunastotaktowca („Nothin’ But the Blues”). Mimo to jednak słabło ono czasem na bezdrożach pop-rockowej tandety („Johnny Winter And”), a nawet ustawało w ogóle – wszak przedostatnia płyta z premierowym materiałem, nominowana do Grammy „I’m A Bluesman”, ukazała się ponad siedem lat temu...

Okres ten wypełniły artyście przede wszystkim zmagania z głębokim, wielostronnym kryzysem psychofizycznym, zakończone niewątpliwym sukcesem (w dużej mierze dzięki przyjacielskiemu zaangażowaniu Paula Nelsona, wspomagającego mistrza na gitarze rytmicznej, jak ongiś Rick Derringer). Miarą owego sukcesu może być chociażby dobrze przyjęty występ na słynnym Eric Clapton’s Crossroads Guitar Festival – a poza tym dwa udane koncerty w Polsce AD 2009 i 2010 czy, w roku ubiegłym, właśnie album „Roots”.

W obszernej dyskografii Wintera jest to pozycja wyjątkowa – ze względu na koncepcję wykonawczą polegającą na, mówiąc po Norwidowsku, „u-wydatnieniu” przez gwiazdora jego muzycznych gości, i to prawie we wszystkich utworach.

I tak, otwierający płytę T-Bone Shuffle przyozdabiają partie gitary slide w wykonaniu znanego ze współpracy z Claptonem czy Knopflerem Sonny’ego Landretha. W Done Somebody Wrong objawia się inny mistrz tej techniki w osobie Warrena Haynesa, członka Gov’t Mule i, przede wszystkim, The Allman Brothers Band (może też dlatego opracowanie tego tematu przypomina poniekąd klasyczną wersję z „At Fillmore East”).

W Dust My Broom w tym samym charakterze – i z porównywalnym skutkiem – występuje syn jednego z perkusistów The Allman Brothers Band i obecny gitarzysta tej grupy, Derek Trucks, którego żona, Susan Tedeschi (zestawiana czasem z Janis Joplin) jest wokalną gwiazdą w Bright Lights, Big City. W boogie-rockowym Maybellene (z kanonu Chucka Berry’ego) w roli gitarzysty nieźle sprawdza się Vince Gill, kojarzony głównie z country-rockowym Pure Prairie League. Niewątpliwym atutem raczej konwencjonalnie potraktowanego Got My Mojo Workin’ są harmonijkowe akcenty Franka Latorre z The Kingbees, a prawdziwą atrakcją finałowego bluesa Come Back Baby – stylowe frazy znanego jazzmana Johna Medeskiego na organach Hammonda.

Zgłębianie przez 67-letniego Wintera bluesowo-rock and rollowych „korzeni” nie jest tu, ze względów najzupełniej obiektywnych, tak od-krywcze i entuzjastyczne, jak ponad cztery dekady wstecz na niezapomnianym „Second Winter”. Ton całości nadają względnie zrelaksowane pulsacje boogie (Further on Up the Road) czy shuffle (obok T-Bone Shuffle na przykład Honky Tonk, gdzie na saksofonie słyszymy słynnego brata gitarzysty, Edgara).

Docenić trzeba wszakże stylowość i bogactwo aranżacji (vide zwłaszcza Come Back Baby) – nie mówiąc już o zbożnej intencji uhonorowania dwunastotaktowej klasyki w czasach, gdy jej rezonans jest nieporównanie mniejszy niż w okresie największej intensywności „teksaskiego tornada”. Piękny i potrzebny to gest – podobnie jak obecność na płycie wspomnianych muzyków młodszego pokolenia, składających tym sposobem swoisty hołd koledze-klasykowi.

Autor: Andrzej Dorobek

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm