Wytwórnia: Columbia 19439780982 (dystrybucja Sony)


I Contain Multitudes
False Prophet
My Own Version of You
I’ve Made Up My Mind to Give Myself to You
Black Rider
Goodbye Jimmy Reed
Mother of Muses
Crossing the Rubicon
Key West (Philosopher Pirate)
Murder Most Foul


Muzycy:
Bob Dylan, śpiew, gitara, harmonijka; Charlie Sexton, Bob Britt, gitara; Donnie Herron, steel guitar, skrzypce, akordeon; Tony Garnier, gitara basowa; Matt Chamberlain, perkusja oraz Fiona Apple, Benmont Tench, Alan Pasqua; i inni


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2020


Rough And Rowdy Ways

Bob Dylan

  • Ocena - 5

Trudno potraktować literacką nagrodę Nobla z większą nonszalancją, niż uczynił to Dylan, ale z pewnością jeszcze trudniej jest nagrać autorski materiał po jej przyjęciu. Tym bardziej, że poeta laureat od kilku lat nagrywał jedynie amerykańskie standardy. Dylan miał w przeszłości kilka okresów impotencji twórczej i reagował na nie w różny sposób. W latach 80. wydał kilka bardzo niedobrych płyt (m.in. „Down In The Groove”, 1988). W latach 90. wydał dwie świetne płyty folkowe (m.in. „Good As I Been To You”, 1992) – świetne pod względem wykonawczym, lecz zawierające tradycyjny materiał. Ostatnio Bob Dylan sięgnął po „Wielki śpiewnik amerykański” (m.in. „Triplicate”, 2017). Poprzedni autorski album Dylana, „Tempest” (2012), był frapujący, ale nierówny. Ten nowy zbiera wyłącznie pięciogwiazdkowe recenzje w najważniejszych periodykach.

Tytuł nowej płyty sugeruje, że człowiek to stworzenie „niespokojne i awanturnicze”, ale Dylan idzie dalej. Album otwiera utwór-manifest I Contain Multitudes – tytuł to bezpośredni cytat z Walta Whitmana, który w „Pieśni o sobie samym” pisał: „mieszczę w sobie mnogość” (czasami tłumaczone na „tłumy”). Dylan odpiera już na początku zarzut niekonsekwencji: mieści w sobie tłum Dylanów, z których każdy inaczej widzi świat, między którymi panuje niezgoda, a kiedy jeden z nich woła za Makbetem, że „wszystko umarło”, inny odpowiada, że wszystko żyje, nawet to, czego już nie ma.

W drugiej piosence, False Prophet, pojawia się kolejna odważna deklaracja: „Jestem pierwszym pośród równych, nikomu nie ustępuję, jestem ostatnim z najlepszych”. W My Own Version of You Dylan znowu sięga po Szekspira (tym razem jest to „Ryszard III” i „Zima naszej goryczy”), by za chwilę szukać „niezbędnych części ciała” na modłę doktora Frankensteina. Oczywiście Black Rider to śmierć ucieleśniona, co przywodzi obraz „mężczyzny w czarnym płaszczu” z płyty „Oh Mercy” (1989). Z tuzinów postaci przywoływanych przez Dylana w tekstach nowych piosenek, osobny utwór otrzymał amerykański bluesman Jimmy Reed (1925-76), który wywarł głęboki wpływ na The Rolling Stones czy Hendrixa. Dylan, mitologizujący korzenie amerykańskiej muzyki, znowu zaskakuje: „Bo Twoje jest królestwo i chwała”, śpiewa w hołdzie muzykowi.

Muzyka jest na tej płycie zróżnicowana nie mniej niż teksty. To już nie jest prosty blues-rock czy western swing, do którego tak przyzwyczaił nas zespół akompaniujący Dylanowi, zespół mistrzów. Po otwierającej balladzie i rockowym Fałszywym proroku następuje pięknie zaaranżowany i zróżnicowany rytmicznie utwór Moja wersja ciebie. Znajdziemy tu także – nietypową dla Dylana (utrzymaną w klimacie ostatniej płyty Bruce’a Springsteena „Western Stars”) – kołysankę I’ve Made Up My Mind to Give Myself to You z nastrojowym mormorando zespołu. Dwie piosenki, Black RiderMother of Muses wpisują się w kanon akustyczny. Rubicon szarpie i przenika, a finałowy Key West to delikatna muzyczna uczta (z akordeonem á la The Band). Harmonia refrenu przypomina Caribbean Wind, ale czterdzieści lat dzielące te piosenki znaczą drogę od rockmana do apokaliptyka i pięknie to słychać.

Należy docenić warstwę wokalną tego albumu. Dylan od dawna się tak nie „starał” – śpiewać melodyjnie, śpiewać wyraźnie. Każdy rok przynosił nowe ograniczenia jego możliwości interpretacyjnych, standardy wykonywał od niechcenia, uznał widocznie, że wszyscy i tak znają ich słowa. A teraz chce być zrozumiany, zależy mu na tym.

Pozostaje jeszcze najnowsze opus magnum barda, czyli utwór-niespodzianka z marca tego roku, zaskakujący zarówno tematyką, jak i bogactwem tekstu Murder Most Foul (słowa te wypowiada w „Hamlecie” Duch Ojca i w przekładzie Macieja Słomczyńskiego brzmią one „morderstwo wyrodne i wstrętne”). Rzecz dotyczy zabójstwa prezydenta Kennedy’ego, ale Dylan tworzy syntetyczny obraz amerykańskiej kultury popularnej, dosłownie w przededniu rozwijającej się obecnie, maoistowskiej w intencji, rewolucji kulturalnej. W jedynym wywiadzie, udzielonym dziennikowi „New York Times”, Dylan wyraził zaniepokojenie o przyszłość świata, w którym ludzie nie mają tzw. memory lane – wspólnej pamięci, wspólnego rodowodu. Świata we władaniu ludzi, którzy odwracając się wstecz nie zobaczą nic. Starzy bardowie są katastrofistami.

Podobnie widział przyszłość inny wielki śpiewający poeta, Leonard Cohen. W utworze The Future napisał: „Widziałem przyszłość, bracie, przyszłość to zbrodnia”. Różnica pomiędzy bardami jest taka, że Cohen pod koniec życia zwracał się ku absolutowi, Dylan natomiast spogląda za siebie – z perspektywy stulecia, z podniebnej góry (obliczono, że w Murder Most Foul wymienia ponad 70 piosenek).

Pojawiły się głosy, że cały materiał zmieściłby się na jednym dysku. To prawda, ale nie o to chodzi. Murder Most Foul to osobny opus i ma towarzyszyć tej płycie, a nie rozsadzać ją. To utwór epicki i nie bez powodu w Mother of Muses Dylan wymienia Kaliope, muzę poezji epickiej. Pod względem muzycznym ta 17-minutowa piosenka-nie-piosenka zupełnie odstaje od zasadniczego materiału. Melorecytacja przy akompaniamencie fortepianu i skrzypiec przywodzi na myśl bardziej wieczór poetycki niż koncert muzyki. Murder Most Foul to słuchowisko na osobnym dysku.

Umberto Eco pisząc o powieści Jamesa Joyce’a „Finneganów tren”, stwierdził, że autor „tworzy mechanizm sugestii o takim stopniu złożoności, że może on funkcjonować niezależnie od oryginalnych zamiarów twórcy”. Słowa te można odnieść wprost do fascynującego dzieła Dylana – tajemniczej mapy labiryntów Ameryki i świata.


Autor: Daniel Wyszogrodzki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm