Wytwórnia: Nonesuch (dystrybucja Warner)


Undertow
Moe Monk
Silly Little Love Song
Right Back Round Again
Floppy Diss
Father
Your Part to Play


Muzycy
: Joshua Redman, saksofon tenorowy; Brad Mehldau, fortepian; Christian McBride, kontrabas; Brian Blade, perkusja


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2020


RoundAgain

Joshua Redman, Brad Mehldau, Christian McBride & Brian Blade

  • Ocena - 5

1994! O roku ów, kto ciebie widział w naszym kraju, gdy najmodniejsze tytuły ze świata trafiały pod polskie strzechy w postaci kaset magnetofonowych, a recenzji w JAZZ FORUM nie czytało się już jak bajek o smokach zamieszkujących lądy za morzem! To wtedy ukazał się „MoodSwing” – trzeci album Joshuy Redmana (oraz pierwszy i na lata ostatni jego Kwartetu), dowód producenckiego geniuszu Matta Piersona i ówczesnej potęgi departamentu jazzu w wytwórni Warner Bros. Było tam wszystko, co zapowiadał tytuł: i swing, i nastrój. Piosenki melodyjne, na przemian posępne i żwawe, a brzmienie tak dobre, jak dobry był sojusz umierającego królestwa analogu z rozkwitającym imperium cyfry.

Dziś każdy z tych dżentelmenów – użyję słów Christiana McBride’a – to superpotwór. Wszyscy razem są – to z kolei słowa Redmana – jak płyta gramofonowa kręcąca się od lat pod poniesioną igłą; wystarczyło ją opuścić, żeby momentalnie trafiła we właściwy rowek, jakby nie było 26-letniej (!) przerwy w funkcjonowaniu ekipy.

Album „RoundAgain” jest dokładnie taki, jaki powinien być – to prezentacja sumy talentów i doświadczeń ponadnormatywnie kreatywnych, zasłużenie cenionych, życiowo i zawodowo spełnionych wirtuozów. Błyskotliwy i pełen swingu mainstream, który pokochacie przy blasku księżyca lub w świetle dnia i jest tak głównie dlatego, że zawiera muzykę, którą… świetnie znacie. Tak jest! Choć wszystkie kompozycje są premierowe (trzy Redmana, dwie Mehldaua i po jednej McBride’a i Blade’a), to frajda z ich słuchania jest podobna do tej z oglądania doskonale zrealizowanego, gatunkowego filmu, w którym obok indywidualnej biegłości twórców liczy się przywiązanie do prawideł rzemieślniczo-artystycznej roboty. W tym wypadku tą sprawdzoną formułą jest odniesienie do jazzowej lingua latina, czyli dokonań kwartetów Theloniousa Monka i Johna Coltrane’a (gdyby ktoś nie złapał tropu – jedna z kompozycji nosi tytuł Moe Honk).

W uproszczonym opisie rzecz sprowadza się do tego, że tematy i podziały rytmiczne posz­czególnych numerów są tu niemiłosiernie za­gmatwane, a jednocześnie wpadające w ucho i w naturalny sposób przechodzące w brawurowe chorusy. Oczywiście, są tu też rzeczy formalnie prostsze (Silly Little Love Song), bo przecież nawet w napakowanym akcją filmie gangsterskim musi być miejsce i czas na odrobinę humoru, a nawet scenę miłosną. Całość, która trwa mniej niż godzinę, jest po prostu rozkoszna i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie miał ochoty na jeszcze jedną rundę. 


Autor: Adam Domagała

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm