Wytwórnia: KSQ 001

 

Spadek; Apokryf Part I; Split Point; Twitter Song; Winter Song; More Than Revenge; Apokryf Part II; November Sun; Braveheart

 

Muzycy:
Kuba Stankiewicz, fortepian;
Maciej Sikała, saksofony sopranowy i tenorowy;
Wojciech Pulcyn, kontrabas;
Sebastian Frankiewicz, perkusja

 


 

Spaces

Kuba Stankiewicz

  • Ocena - 4

Po blisko 20 latach od fonograficznego debiutu „Northern Song”, Kuba Stankiewicz nagrał drugą, w pełni autorską, instrumentalną i od początku do końca jazzową płytę. To niespodzianka tym większa, że Stankiewicz wraca z materiałem ostentacyjnie wręcz – w sensie stylistycznym, rzecz jasna – podobnym, do tego, co prezentował dwie dekady temu, będąc świeżo upieczonym absolwentem Berklee College of Music w Bostonie. A więc: kontynuacja i jasny komunikat, że mody, trendy i nowinki ma w nosie, i gra przede wszystkim swoją muzykę, bez oglądania się na boki.

Ale ma do tego prawo, bo i tak zawsze wyróżniał się spośród wielu, niezwykle utalentowanych polskich pianistów – niezwykłym wyczuciem melodii, kompozytorską i improwizatorską szlachetnością (czytaj – powściągliwością), komunikatywnością, pięknym, intymnym dźwiękiem, umiejętnością tworzenia lirycznego nastroju. A przy tym wszystkim zawsze potrafił Stankiewicz dać porządnego, swingującego czadu – więc zarzut, że przynudza, byłby cokolwiek nietrafiony.

W nagraniu „Spaces”, oprócz lidera, wzięli udział kontrabasista Wojciech Pulcyn, perkusista Sebastian Frankiewicz i, będący w tym kwartecie najważniejszym partnerem Stankiewicza, saksofonista Maciej Sikała. Zestaw dziewięciu autorskich kompozycji otwiera roztańczony Spadek, którego temat – grany przez Sikałę na sopranie – ma wdzięk pięknej, poetyckiej piosenki. Oczywiście, całość ujęta została w dość schematyczną formę – po temacie jest repryza, później improwizacja (saksofon), i kolejna (fortepian), i znowu temat. Stankiewicz z Sikałą potrafią tchnąć w ten schemat życie i element zaskoczenia. Podobny nastrój (choć inne tempo) ma kompozycja Apokryf Part I – zaczyna się impresjonistycznym wstępem, przywodzącym na myśl duetowe nagrania Herbie’ego Hancocka i Wayne’a Shortera, by po chwili przejść w kojącą, jazzową balladę. Za to Split Point to jeden z zaledwie dwóch naprawdę dynamicznych utworów na płycie i jedyny utrzymany w sprawdzonej, bopowej konwencji: kwartet pędzi na złamanie karku, jako improwizatorzy Stankiewicz i Sikała niemal wyskakują z butów; solówkę ma też – jakżeby w takim numerze z dynamitem mogło być inaczej – perkusista.

Trzy pierwsze utwory definiują charakter całej płyty – jest, tak jak kiedyś na „Northern Song”, jasno, pogodnie, energetycznie, a smaku tej muzyce dodają elementy świadczące o tym, że oprócz jazzu, Stankiewicz pasjonuje się też muzyką klasyczną (wstęp do finałowego Braveheart). Słowem: jeśli tak ma wyglądać konserwatyzm, to ja bardzo proszę.

Autor: Adam Domagała

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm