Wytwórnia: Solition SL-742-2


Queens Blvd
À Passage
11-24
Stories of the Gray City
Saola
Inside the Kaleidoscope
Just Give Me a Call
Transcendence of the Ego


Muzycy:
Łukasz Komala, gitara; Zbyszek Szwajdych, trąbka; Michał Salamon, fortepian; Krzysztof Augustyn, kontrabas; Mateusz Karoń, perkusja


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 12/2017


Stories Of The Gray City

Monosies

  • Ocena - 3.5

Łukasz Komala – lider zespołu, gitarzysta, kompozytor, wychowanek Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, już w 2013 i 2014 roku dał o sobie znać w International Songwriting Competition zdobywając najwyższe noty. Jak dowodzi tego nagranie, w rzeczywistości traktuje gitarę w sposób wokalny i liryczny, toteż cała płyta utrzymana jest w refleksyjnym charakterze gitarowych opowieści traktujących o różnych miejscach wyimaginowanego miasta, w którego zakamarkach każdy z nas może spróbować się odnaleźć. Muzyka, niedosłownie, inspirowana jest twórczością Franza Kafki, najcelniej jednak opisuje ją sam autor, według którego ma być ona trochę jak filmowy soundtrack.

Tak się złożyło, że płyta towarzyszyła mi podczas biegania. Nieprzypadkowo! Jednostajny rytm, wielokrotnie powracające, progresywnie rozwijane motywy, łagodna oprawa harmoniczna i nieskomplikowana aranżacja – to wszystko stanowiło tło do zmieniających się obrazów. Szum ruchu ulicznego, stukot tramwajów z oddali, nagłe powiewy wiatru, pisk biegających dzieci naturalnie wpisywały się w muzyczną narrację Monosies. Co pewien czas linie instrumentów się na­warstwiają, a brzmienie intensyfikuje, jednak o wyraźnych punktach zwrotnych trudno mówić, wszystko bowiem lawiruje wokół miękkości diatonicznego, niezachwianego flow. Tę magmę dźwiękowych pieszczot przedziera co jakiś czas zdecydowany dźwięk trąbki Zbyszka Szwajdycha.

Na uwagę zasługuje utwór tytułowy, nagrodzony we wspomnianym konkursie, zgrabnie skonstruowany, z konsekwentnie prowadzoną narracją fortepianu i gitary, niemal całkiem ze sobą zespolonych. Solówki Łukasza Komali zdradzają ciągoty
do fusion, a także mocno zaszczepionego rocka, toteż w tej konwencji jego instrument brzmi najśpiewniej. Z kolei moim faworytem jest Saola, doskonale skomponowany utwór przywołujący atmosferę love songs z przełomu lat 80. i 90., z uwodzicielsko brzmiącym kontrabasem, kontrapunktującym gitarowy, skąpy motyw w wyższej średnicy, pomiędzy który wdziera się dużo miarowego oddechu pobudzającego zmysły.


Autor: Monika Okrój

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm