Wytwórnia: Reprise 9362-49317-0 (dystrybucja Warner)

Plastic Flowers;
Who’s Gonna Stand Up;
I Want to Drive my Car;
Glimmer;
Say Hello to Chicago;
Tumbleweed;
Like You Used to Do;
I’m Glad I Found You;
When I Watch You Sleeping;
All Those Dreams

Muzycy: Neil Young, śpiew, gitara i rozmaite składy instrumentalne

Recenzję opublikowano w numerze 3/2015 Jazz Forum.


Storytone

Neil Young

  • Ocena - 3

Neil Young od dawna postrzegany jest jako dwubiegunowa osobowość artystyczna, oscylująca między subtelnym akustycznym folkiem a dynamicznym, chwilami rozmyślnie kakofonicznym rockiem. Eksperymentował on też jednak z innymi stylami i brzmieniami: zatrącając o electro-pop na kontrowersyjnym, „Trans” (1983), a na powszechnie uznanym „Harvest” (1972) rozszerzając aranżację dwóch utworów o London Symphony Orchestra. 

Bardziej zdecydowanym  krokiem w tym ostatnim kierunku okazał się, 42 lata później, „Storytone”, nagrany przy udziale orkiestry obejmującej kwintet smyczkowy, fagoty, oboje, klarnety, rożki angielskie, fagoty i harfę, bigbandowej sekcji trąbek, puzonów i saksofonów, licznej grupy wokalnej oraz, między innymi,  dwóch pianistów, dwóch gitarzystów, dwóch basistów (w tym Darryla Jonesa) organisty i perkusisty – w sumie ponad 90 muzyków.

Czy końcowy efekt artystyczny okazał się proporcjonalny do tak imponującego nakładu środków? W tekstach dominuje niezbyt odkrywczo traktowana tematyka miłosna – patrz choćby When I Watch You Sleeping – albowiem źródłem inspiracji był tu najprawdopodobniej datujący się od niedawna związek autora z artystką i aktywistką Daryl Hannah. Rażą jednak, dość częste ostatnio u Younga, wtręty publicystyczne (standardowa retoryka ekologiczna w Who’s Gonna Stand Up?), jeśli nie wręcz pospolity banał (I Want to Drive My Car, opiewający rozkosze motoryzacji, w niejakiej sprzeczności z poglądami „zielonych”, choć zarazem zgodnie z frontową stroną okładki, gdzie wyeksponowano samochód). 

Od strony muzycznej, ekspresja często wydaje się przesłodzona (Plastic Flowers, I’m Glad I Found You) albo niepotrzebnie pompatyczna (Who’s Gonna Stand Up?) – poniekąd za sprawą orkiestralnych bądź nawet orkiestralno-chóralnych aranżacji Michaela Beardena, współpracownika takich artystów, jak Michael Jackson czy Lady Gaga. Mamy tu wprawdzie zgrabne nawiązania do swingującego jazzu (Say Hello to Chicago) albo bigbandowego bluesa (Like You Used to Do), lecz utwory o wyraźniejszych akcentach blues-rockowych (I Want to Drive My Car) pozbawione są typowej dla najciekawszych propozycji Neil Young and Crazy Horse dynamiki i ostrości przekazu. 

Znajdzie się też utwór wybitnie udany, w postaci powściągliwego aranżacyjnie i wyrazowo All Those Dreams, generalnie jednak odnosi się wrażenie, że artysta – czując, być może, iż zbyt daleko zapędził się tutaj w rejony niezbyt sobie bliskie – nie bez istotnej przyczyny wzbogacił edycję deluxe omawianej płyty o dodatkowy dysk zawierający cały jej program w mocno zredukowanych aranżacjach akustycznych. Nawiązał tym sposobem do wspomnianego na początku folkowego bieguna swej osobowości twórczej – ze skutkiem o tyle dobrym, że niektóre kompozycje, jak chociażby Tumble­weed, ewidentnie na tym zyskały.    


Autor: Andrzej Dorobek

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm