Wytwórnia: Universal 378 335 0

Z dziennika I; Klęska; Mrok na schodach; Niewiara; Nocą umówioną; Po ciemku; Po co tyle świec nade mną; Róża; Z dziennika II; Szczęście; Tam na rzece; W słońcu; Skończoność

Muzycy: Adam Strug, Stanisław Soyka, śpiew, fortepian

Recenzję opublikowano w numerze 7-8/2014 Jazz Forum


Strug. Leśmian. Soyka

Adam Strug Stanisław Soyka

  • Ocena - 4

Jeśli miałbym wypowiadać się o tej płycie jako recenzent jazzowych nagrań, moja ocena (zapewne nie wolna od zażenowania) brzmiałaby tak: „zero jazzu, nieporozumienie, to nie dla mnie temat”. Sądzę jednak, że powierzono mi recenzję tej płyty jako filologowi, autorowi pisanej pod opieką prof. Janion pracy o motywach muzycznych w twórczości Mickiewicza, poszukiwaczowi motywów muzycznych w literaturze, swego czasu jurorowi konkursów recytatorskich w kategorii „poezji śpiewanej”. I w takiej roli, posługując się kryteriami fenomenologicznej krytyki dzieła literackiego, mogę z czystym sumieniem obdarzyć dzieło dwóch panów S ciepłym komentarzem, uwzględniającym zarówno znaną mi tradycję koegzystencji liryki z dokomponowanym materiałem muzycznym, jak i pewne aspekty praktyczne owych działań artystycznych.

Czy liryka najwyższych lotów potrzebuje muzyki? Na to pytanie różne bywają odpowiedzi, jednak żadna z nich nie przeczy, iż specyficzna konkretyzacja dzieła literackiego (w tym wypadku – wiersza), zamieniająca recytację w melorecytację i śpiew może dostarczyć słuchaczowi dodatkowych elementów, służących wypełnieniu tzw. miejsc niedookreślenia. Jeśli muzyka jest dobrze dobrana i stanowi specyficzny „komentarz” czy „rozszerzenie”, to dzieło literackie na owej specyficznej kooperacji zyskuje. Zadaniem recenzenta jest więc porównanie pierwotnej konkretyzacji (z reguły niepełnej, bo ograniczającej się do samodzielnej „cichej” lektury) z pewnego rodzaju kompilacją, dodającą do materii słowa i jego znaczeń warstwę brzmieniową.

Co trzeba brać pod uwagę w takim wypadku? Stylistykę materiału muzycznego (przystającą bądź kontrastową w stosunku do historycznie umocowanej stylistyki materiału literackiego), charakter interpretacji wokalnej, prozodię, interpretację zawartych w tekście znaczeń, warstwę brzmieniową akompaniamentu. Nie będę zanudzał czytelnika dalszymi szczegółami; wszak słuchamy owej wyśpiewanej poezji, kierując się znacznie prostszymi kryteriami – „przemawia do mnie, wzrusza mnie” bądź „ sztuczne, po co oni to robią?”

W wypadku produkcji Struga i Soyki wypada oddać sprawiedliwość dwóm twórcom, którzy pokusili się o przedstawienie własnej wizji liryki Leśmiana – to dzieło udane, potrzebne, momentami wzruszające. Prostota akompaniamentu fortepianowego, niewyszukane harmonie, odwołanie się do intuicyjnego rozumienia tradycji muzyki ludowej, a nawet kościelnej – pozwalają liryce Leśmiana błyszczeć w nowym świetle. A o to przecież chodziło.

Obym okazał się dobrym prorokiem (nawet we własnym kraju) – interpretacje liryki Leśmiana zapisane przez Struga i Soykę zasługują na los, jaki przydarzył się cztery dekady wcześniej Niemenowskim interpretacjom Norwida. Poloniści posługując się nimi „zarazili” Norwidem całe pokolenie licealistów. Czy historia się powtórzy? Leśmian miałby szczęście, na jakie zasłużył.


Autor: Stanisław Danielewicz

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm