Wytwórnia: Decca 602507425616 (dystrybucja Universal)


If You Love Me
C’est magnifique
There Where He Lives in Me
Love Song
You Won’t Forget Me
Sunset in the Blue
Um Beijo
Ninguém Ninguém
From Paris with Love
Ave Maria
Moon River
I Fall in Love Too Easily
Little Something


Muzycy:
Melody Gardot, António Zambujo (2), śpiew; Anthony Wilson, Dadi Carvalho, Larry Klein, Nando Duarte, gitary; Chuck Berghofer, John Leftwich, Larry Klein, Sam Minaie, kontrabas; Chuck Staab, Vinnie Colaiuta, perkusja;  Paulinho Da Costa, instrumenty perkusyjne; Philippe Baden Powell, fortepian (3, 5); Donny McCaslin,  saksofon tenorowy  (5); Till Brönner, trąbka (1, 7); The Royal Philharmonic Orchestra pod dyr. Cliffa Mastersona; Vince Mendoza, aranżacje


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 12/2020


Sunset In The Blue

Melody Gardot

  • Ocena - 4

Kojący, nonszalancki i leniwy śpiew pani Melodii w eleganckiej, minimalistycznej oprawie – czyli dokładnie to, czego oczekiwali fani Amerykanki osiadłej w Paryżu i przed czym, jeśli w ogóle sięgną po ten album, przypadkowi słuchacze uklękną z zachwytu jak Zbyszko z Bogdańca przed Danusią ze Spychowa.

Są to piosenki, jakże by inaczej, głównie o miłości (do ludzi, miejsc i zjawisk przyrody), w większości napisane lub współnapisane przez Melody Gardot, a do tego dwa standardy. Dla artystki to, w pewnym sensie, wycofanie w bezpieczne rejony, bo jej ostatnie studyjne produkcje oraz nagrania live wskazywały na rosnące ambicje, jeśli chodzi o rozpiętość stylistyczną repertuaru i podejście do formy jego prezentacji.  No, ale każdemu wykonawcy życzę, żeby mógł się „cofnąć” do poziomu, z którego nasza piosenkarka i songwriterka zaczęła swój lot. Wszak album „My One And Only Thrill” sprzed jedenastu już lat to ponadczasowe arcydzieło w kategorii „Ballady Pełne Zadumy”. Ciąg dalszy był jak najbardziej, prędzej czy później, spodziewany, naturalnie  z kilkoma występami gościnnymi, które mają zwiększyć i tak duży potencjał komercyjny wydawnictwa.

Tym razem do głosu doszedł mocniejszy niż przed laty pierwiastek latynoski, a język portugalski, którym wokalistka biegle się posługuje, słychać też w piosenkach luźno stylizowanych na fado – stylizowanych, bo nie ma tu ani grama naśladownictwa czy wpisywania się w inną niż naturalna, jakby bezwiedna fraza wokalistki (która wszak nad tą frazą panuje w mistrzowski sposób!). Niespodzianki? Choćby Ave Maria, która nie ma nic wspólnego z nabożną pieśnią.  Albo Moon River, które zupełnie nie kojarzy się ze słynnym wykonaniem Audrey Hepburn, gdyż zawiera w sobie dawkę erotyzmu, o jakiej Henry Mancini i Johnny Mercer, pisząc 60 lat temu piosenkę do hollywoodzkiego filmu, mogli sobie tylko pomarzyć. 


Autor: Adam Domagała

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm