Wytwórnia: ACT 9477-2

Tarantella

Lars Danielsson

  • Ocena - 4.5

Pegasus; Melody on Wood; Traveller’s Wife; Traveller’s Defense; 1000 Ways; Ballet; Across the Sun; Introitus; Fiojo; Tarantella; Ballerina; The Madonna; Postludium
Muzycy: Lars Danielsson, kontrabas, wiolonczela, skrzypce basowe; Leszek Możdżer, fortepian, celesta, klawesyn; Mathias Eick, trąbka; John Parricelli, gitara; Eric Harland, perkusja, instr. perkusyjne

Kolejny udany album niemieckiej wytwórni ACT, promującej – podobnie jak ECM – muzykę „ponad podziałami”. Jedno jest pewne: ta płyta nie przybrałaby takiego kształtu i klimatu bez udziału Leszka Możdżera, bo choć w obsadzie mamy pięć instrumentów, to fortepian odgrywa kluczową rolę. Leszek gra pięknym dźwiękiem o wysokiej selektywności, operuje zróżnicowaną, szlachetną artykulacją i dynamiką. Pewność i zarazem lekkość obchodzenia się z dźwiękiem, idealna równowaga między techniką a ekspresją, świadczą o dojrzałości artysty.

Album w jakimś sensie kontynuuje styl poprzednich płyt Możdżera i Danielssona; lata współpracy zrobiły swoje, tandem działa bez zarzutu, muzycy doskonale się rozumieją, uzupełniają wzajemnie, swobodnie zamieniają rolami. Prawie wszystkie utwory napisał lider. Trudno je oceniać po kolei; na pewno każdy ze słuchaczy znajdzie tu coś dla siebie, bowiem album – co jest jedną z jego zalet – rozwija się na wielu poziomach. Miłośnikom muzyki lżejszego kalibru na pewno spodobają się Traveller’s Defense, The Madonna, Postludium. Utworem stawiającym na nogi jest Traveller’s Wife (Danielsson solo), oparty na barokowo-romantycznych skojarzeniach, ukazujący szerokie możliwości tego klasycznie wykształconego basisty i wiolonczelisty.

Bardzo ciekawie wypadła kompozycja zbiorowa kwintetu 1000 Ways z niepokojącym fortepianem obudowanym gęstą tkanką rytmiczną perkusjonaliów Harlanda (jak dla mnie – najlepszy utwór na płycie). Podobał mi się też Introitus z Możdżerem na klawesynie (!) i łkającą wiolonczelą lidera. Nie wolno przeoczyć nastrojowego Fiojo – jedynej kompozycji naszego pianisty. Tytułowa Tarantella to po prostu hit: świetny, ruchliwy temat, regularna budowa plus ciekawa progresja harmoniczna, rodzaj łącznika, który dodaje całości szlachetnego blasku.

Rola pozostałych wykonawców nie jest tak znacząca, jak można by się spodziewać. Trębacz Mathias Eick (obecnie w zespole Manu Katchego), eksponujący niski (ach, to wibrato i przestrzeń w Pegasus) i środkowy rejestr instrumentu, ozdabia utwory pastelowym kolorem, podkreśla linię melodyczną tematów. Natomiast gitara Johna Paricellego to już... (no, może poza Across the Sun) dość daleki plan. Trochę szkoda niewykorzystanego potencjału Erica Harlanda, artysty z najwyższej półki.

Autor: Bogdan Chmura

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm